Właśnie byłem w kinie
Regulamin forum
Info: tematy możliwe do przeglądania przez gości forum, dostępne indeksowanie dla bootów typu Google.
Info: tematy możliwe do przeglądania przez gości forum, dostępne indeksowanie dla bootów typu Google.
- Achim
- Posty: 1551
- Rejestracja: 13-07-2019 19:29:55
- Lokalizacja: Wrocław
- Michał
- Posty: 1815
- Rejestracja: 06-11-2023 13:40:07
- Lokalizacja: Miasto
Re: Właśnie byłem w kinie
Byłem w kinie
. Obejrzałem najnowszą część „Avatara". Jestem zachwycony.
- Pedał_w_szlafroku
- Posty: 111
- Rejestracja: 17-11-2025 10:22:02
- Lokalizacja: Foyer
Re: Właśnie byłem w kinie
Hamnet
Jeśli ktoś lubi kino akcji, zapewne uzna ten obraz za egzaltowany czy tani wyciskacz łez. Albo przehajpowany, cokolwiek to znaczy. Czytałem takie opinie. Jeśli jednak ktoś lubi być w kinie dzieckiem i poddać się czarowi obrazu, z pewnością będzie wycierał oczy ze wzruszenia.
Ten film ma niezwykły klimat płynący z jakiejś prostoty opowieści. Jakieś zadupie, spora bieda, kilka osób, patologiczne relacje rodzinne i nagła miłość od pierwszego wejrzenia. Pojawiają się dzieci, dzieci chorują, któreś umiera. Wszystko bez wielkich efektów, chwilami wydaje się, że jest to opowieść nudna. Potrzebna kasa, więc ojciec wyjeżdża do Londynu, matka zostaje zaś sama z codziennymi troskami i to ona musi zastąpić i ojca. Strasznie współczesna to przecież historia. Dopiero po śmierci syna, Hamneta (to imię było używane w ówczesnej Anglii na przemian z imieniem Hamlet), jego matka, Agnes, jedzie do Londynu odwiedzić męża, któremu zarzuca niedostateczną żałobę i brak pamięci o synu. I tu konfrontuje się z Hamletem na scenie. Dopiero wtedy, i ona, i widzowie, uświadamiają sobie, w jaki sposób uczczona jest pamięć o synu, wszak największa tragedia Szekspira nie jest o małym chłopcu a o dorosłym księciu.
Paul Mescal, jak to Paul Mescal, uroczo uwodzi uśmiechem i ładnymi oczkami. Naprawdę zachwyca jednak Jessie Buckley. Wspaniała rola. Sądzę, że Oscara za najlepszą rolę kobiecą ma w kieszeni. Chyba, że dekret prezydenta USA nakaże przyznanie i tego Oscara Trumpowi.
Jeśli ktoś lubi kino akcji, zapewne uzna ten obraz za egzaltowany czy tani wyciskacz łez. Albo przehajpowany, cokolwiek to znaczy. Czytałem takie opinie. Jeśli jednak ktoś lubi być w kinie dzieckiem i poddać się czarowi obrazu, z pewnością będzie wycierał oczy ze wzruszenia.
Ten film ma niezwykły klimat płynący z jakiejś prostoty opowieści. Jakieś zadupie, spora bieda, kilka osób, patologiczne relacje rodzinne i nagła miłość od pierwszego wejrzenia. Pojawiają się dzieci, dzieci chorują, któreś umiera. Wszystko bez wielkich efektów, chwilami wydaje się, że jest to opowieść nudna. Potrzebna kasa, więc ojciec wyjeżdża do Londynu, matka zostaje zaś sama z codziennymi troskami i to ona musi zastąpić i ojca. Strasznie współczesna to przecież historia. Dopiero po śmierci syna, Hamneta (to imię było używane w ówczesnej Anglii na przemian z imieniem Hamlet), jego matka, Agnes, jedzie do Londynu odwiedzić męża, któremu zarzuca niedostateczną żałobę i brak pamięci o synu. I tu konfrontuje się z Hamletem na scenie. Dopiero wtedy, i ona, i widzowie, uświadamiają sobie, w jaki sposób uczczona jest pamięć o synu, wszak największa tragedia Szekspira nie jest o małym chłopcu a o dorosłym księciu.
Paul Mescal, jak to Paul Mescal, uroczo uwodzi uśmiechem i ładnymi oczkami. Naprawdę zachwyca jednak Jessie Buckley. Wspaniała rola. Sądzę, że Oscara za najlepszą rolę kobiecą ma w kieszeni. Chyba, że dekret prezydenta USA nakaże przyznanie i tego Oscara Trumpowi.