Co oglądam

Książka, kino, teatr, muzyka, telewizja...
Regulamin forum
Info: tematy możliwe do przeglądania przez gości forum, dostępne indeksowanie dla bootów typu Google.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
mike
Posty: 11236
Rejestracja: 26-05-2019 23:22:28
Lokalizacja: outer space

Re: Co oglądam

Post: # 222358Post mike »

Serial nie dla mnie, z ledwością wymęczyłem pierwszy odcinek, ale tak samo Gra o Tron nie była dla mnie tzn. pierwsze sezony jeszcze całkiem spoko, gdzieś od czwartego ostry spadek i już bez gejozy (rzecz jasna nie tylko dlatego w dół). Nowy serial straszna nuda tam się nic nie dzieje, obyczajówka dla heteryków z kryzysem męskich przyjaźni, do tego ze znacznie niższym budżetem (HBO już nie stać na 20mln$ za odcinek jak było to przy GoT). Amerykańska krytyczka filmowa dostała od HBO wszystkie odcinki i powiedziała, że to serial o relacji głównego bohatera z tym łysym podrostkiem, tam się nic więcej nie będzie działo.

Mogliby sobie darować scenę ze sraniem. W HBO chyba jakiś scatofil pracuje, bo gówno widziałem już w sedesie finałowego odcinka And Just Like That, a teraz z tym rycerzykiem poszli jeszcze dalej pokazując gołą srającą dupę....
Awatar użytkownika
marcin
Posty: 16647
Rejestracja: 25-07-2018 22:48:12
Lokalizacja: PL

Re: Co oglądam

Post: # 222359Post marcin »

Mnie się GoT bardzo podobał :)
Jutro będzie nowy, długi dzień. Twój własny, od początku do końca. To przecież bardzo przyjemna myśl.
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 18690
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Co oglądam

Post: # 222364Post Hebius »

Pierwszy odcinek ma klimat, wiem ze to nie zabrzmi dobrze (a może zabrzmieć wręcz strasznie źle), ale Jacek Piekara tez tak uważa :oops:
A scena z defekacją bardzo dobra! Bohater patrzy rozmarzony na niebo, na ptaszka (rudzika?) na drzewie... zaczyna się motyw muzyczny z Gry o tron... i ciach widzimy srającą dupę. Wiem że to taki symbolizm dla prostaków, ale ja to kupuję :D
mike pisze: Amerykańska krytyczka filmowa dostała od HBO wszystkie odcinki i powiedziała, że to serial o relacji głównego bohatera z tym łysym podrostkiem, tam się nic więcej nie będzie działo.
Każdy, kto czytał opowiadania Martina może się tego domyślić bez znajomości serialu. Tzn. dostaliśmy jedynie potwierdzenie, że dostajemy ekranizacje, a nie luźną wariację na temat pomysłu. Ba! Dla czytających nie będzie żadnym twistem, że Jajo - czyli ten łysy dzieciak - to nie syn karczmarki, ale Aegon Targaryen, z tych Targaryen, mały książę, który kiedyś zostanie królem Aegonem Piątym.
Ten pijany, co się obudził w karczmie z chwilą przybycia Dunka, był starszym bratem Aegona.
Awatar użytkownika
uzytkownik_konta
Posty: 6590
Rejestracja: 18-07-2018 15:54:11

Re: Co oglądam

Post: # 222552Post uzytkownik_konta »

Obejrzałem film, o którym w zeszłym roku pośrednio wspominał Hebius (tj. cytując Dehnela):
Hebius pisze: 25-07-2025 15:47:41
Jacek Dehnel na FB pisze:(...) Kontinental’25
reż. Radu Jude
Historia portretująca transylwański Kluż: była wykładowczyni prawa, pochodząca z miejscowej mniejszości węgierskiej, jest teraz komorniczką. Kiedy dochodzi do tragedii, zaczyna się obwiniać o śmierć eksmitowanego staruszka. I tak się obwinia, obwinia, jeździ po mieście, opowiada koleżankom, opowiada byłemu studentowi, opowiada księdzu; rucha się i spowiada, między tym są migawki z widoczkami miasta. Czemu to służy – cholera wie, po takim świetnym reżyserze bym się jednak spodziewał trzy razy lepszej rzeczy. Strata czasu. (...)
(...)
Czyli: "Kontinental '25", 2025, reż. R. Jude, 109 min.

Postanowiłem obejrzeć głównie ze względu na miejsce kręcenia; okazało się jednak, że to bardzo zajmujący film. Wyjaśniam, bo widać Dehnel nie zrozumiał, że te niekończące się rozmowy prezentują postawy, które wobec takiej tragedii można przyjąć (i się przyjmuje) - a tragedia jest symboliczna, tj. odnosi się do rozwarstwienia społecznego. Kolejne spotkania, które główna bohaterka odbywa, polegają na przedstawieniu punktu widzenia lewicowej i oświeconej aktywistki, która jednak nie ma możliwości zmienić kwestii systemowych, i człowiek sam nie wie, czy nie oddaje się przypadkiem syzyfowej pracy tylko po to, aby tak naprawdę nie zastanawiać się nad sprawą; punktu widzenia prawicowej, demagogicznej nacjonalistki, dla której źródłem wszelkiego zła są ci inni - i nie trzeba się tym zajmować, bo najważniejsze, że my jesteśmy ci dobrzy; człowieka klepiącego trzy po trzy pseudointelektualnym bełkotem, który służy i tak tylko temu, żeby zaruchać...
Spoiler
...przy którego okazji widzimy także, jak główna bohaterka sięga po kolejne popularne lekarstwo: seks i alkohol. Swoją drogą, to jest całkiem dobry żart, bo ona ewidentnie wie, że on gada od rzeczy, i wrażenia to na niej nie robi, ale i tak decyduje się pójść na całość. Wreszcie - mamy też księdza (tut. prawosławnego), dla którego de facto nie ma co się za bardzo tym wszystkim przejmować, gdyż (a) i tak wola boska podąża niepojętymi dla nas ścieżkami, ale do czegoś przecież zmierza; oraz (b) koniec końców i tak najbardziej liczy się wiara w boga. Przy okazji tego ostatniego spotkania, główna bohaterka zachowuje się poniekąd tak, jak gdyby znalazła satysfakcjonującą ją odpowiedź. Widzowi pozostaje decyzja:
  • czy to rzeczywiście było to, czego potrzebowała, czy też po poszukiwaniach pewnej długości człowiek musi się wreszcie na coś zdecydować, bo oszaleje - decyzja, że to wola boska, ma ten praktyczny plus, że w zasadzie, o ile sami nie mamy się za tzw. złych ludzi, niewiele musimy robić;
  • czy twórcy pokazują nam, że powyższa odpowiedź rzeczywiście jest słuszna - można sobie też to przełożyć z języka teologicznego na filozoficzny, bez zmiany istoty - czy też pokazują jw., tj. że wśród wielu opowieści o świecie, które sobie opowiadamy i które niektórym z nas pasują i pozwalają normalnie żyć, jest też taka, jak u księdza - i że główna bohaterka być może tę opowieść wybrała, ale to nie znaczy, że jest ona bardziej słuszna, niż pozostałe.
W każdym razie, komentarz co do tego, że cokolwiek sądzimy o zakończeniu tej historii dla głównej bohaterki, stan dysproporcji wokół trwa nadal, jasno pokazują nam właśnie te zdaniem Dehnela niewiele wnoszące "migawki z widoczkami miasta". Gdyby przyjrzał się dokładniej co na nich jest, zobaczyłby że właśnie to: dysproporcja pomiędzy kotłownią, którą nielegalnie zamieszkiwał denat, i jego stylem życia, a otoczeniem i ludźmi w nim, którzy ułożyli sobie życie obok niego i zupełnie inaczej. Sama historia życia zmarłego zdaje się być jakimś komentarzem na temat transformacji ustrojowej; z pewnością roboty, które niejednokrotnie pojawiają się w filmie, przedłużają tę narrację na zachodzące wokół nas zmiany technologiczne, podczas których - jak zawsze - będą wygrani i przegrani. W tym kontekście scena, w której jakiś dzieciak denerwuje księdza zdalnie sterowanym robotem, a temu puszczają nerwy i reaguje agresją, nie wymaga objaśnień.

Obrazek

Są tacy ludzie - i sądzę, że Dehnel jest jednym z nich - którzy oglądają film za filmem. Nawet jeśli ktoś jest bezrob... twórcą kultury, w związku z czym ma dużo wolnego czasu - jest z pewnością pewien limit tekstów kultury, który można przyjąć w jednostce czasu, po którego przekroczeniu to wszystko zacznie nam się trochę jebać w głowie, że tak się naukowo wyrażę. Coś mi się wydaje, że gdy się tychże tekstów pochłania tyle, co Dehnel, zjawisko to siłą rzeczy musi w końcu wystąpić - i się ogląda je równie bezmylśnie, jak ktoś, kto z kolei kapitału kulturowego w ogóle nie posiada. To, albo po prostu ja też lubię dużo rozmawiać na temat ważnych spraw, i najlepiej żeby nic z tego nie wynikało, więc mi ten film akurat przypadł go gustu. Z drugiej strony, Dehnelowi też rzadko zdarza się cokolwiek nowego wnieść do społeczeństwa, a słowa wylewa z siebie całymi arkuszami wydawniczymi, więc powinien się chyba ze mną zgadzać.
Ostatnio zmieniony 26-01-2026 00:02:38 przez uzytkownik_konta, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 18690
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Co oglądam

Post: # 222557Post Hebius »

:D

Mam nadzieje, że forum jest już tak niszowe, że Jacek Dehnel nie ma świadomości jego istnienia i nie trafi tu nawet przypadkiem.
Awatar użytkownika
uzytkownik_konta
Posty: 6590
Rejestracja: 18-07-2018 15:54:11

Re: Co oglądam

Post: # 222595Post uzytkownik_konta »

Pozwolę sobie jeszcze dopowiedzieć - bo się nad tym zastanowiłem - że ciekawie wypada zestawienie polskiego "Komornika" z "Kontinental '25". Powód zestawienia jest oczywisty - tematyka komornicza i problem "etyczne granice własności prywatnej" - problem, którego znaczenie dostrzeże każdy, kto z jednej strony oglądał te filmy, a z drugiej wie, jaka jest funkcja społeczna zawodu komornika. Te filmy pozornie są bardzo różne, ale łączy je również to, że ich główni bohaterowie są na przeciwnych stronach spektrum: w "Komorniku" główny bohater jest człowiekiem zupełnie pozbawionym wrażliwości i dopiero nadzwyczajne zdarzenia są w stanie nim wstrząsnąć; z drugiej strony, w "Kontinental..." główna bohaterka jest chyba przesadnie wrażliwa jak na swój zawód (zdarzenie, do którego doszło, nie było takie znowu niezwykłe w tym zawodzie; warto dodatkowo wspomnieć, że eksmisja nie odbywała się dlatego, że człowiek ten np. nie płacił za mieszkanie w kotłowni albo śmierdział - nie była to w ogóle sprawa personalna, budynek był po prostu przeznaczony do wyburzenia). Biorąc pod uwagę skalę psychologicznej trudności, wobec których stanęła - być może oba te filmy powinniśmy traktować jako obraz psychologicznych aberracji, z których jedna jest problemem głównie dla otaczającego świata, a druga - dla samego zainteresowanego. Większość z nas, uważając się za względnie normalnych, mieści się gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami. To ma jednak też swoją wagę - skoro nie mieścimy się ani w sferze czerni, ani bieli, to jesteśmy w zakresie szarości - musimy tam być, aby nie zwariować (główna bohaterka "Kontinental '25", jeśli rzeczywiście uznała wersję księdza za słuszną, też się - uznając, że i tak nie pojmie boskich planów i nie jest w stanie ich zmienić - w ten obszar szarości przeniosła - aby nie zwariować). To jednak oznacza, że nie mamy jednej strategii na wszystko - musimy stale decydować, czy dana sytuacja wymaga naszej reakcji, czy też wolno uznać nam dane niekorzystne zjawisko za leżące poza granicami naszego oddziaływania i/lub obowiązkiem naszego działania. Stąd bierze się np. niepewność czy pomóc komuś leżącemu na ulicy, czy ratować Żydów albo - dajmy na to - tych uchodźców w lesie.
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 18690
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Co oglądam

Post: # 222596Post Hebius »

Jeśli przy obecnych mrozach widzisz kogoś leżącego na ulicy i nie reagujesz, to nie jest żadna strefa. Zwyczajnie się zgadzasz na to, żeby człowiek zamarzł, umarł.
Awatar użytkownika
uzytkownik_konta
Posty: 6590
Rejestracja: 18-07-2018 15:54:11

Re: Co oglądam

Post: # 222613Post uzytkownik_konta »

Podobnie jeżeli leży na torach kolejowych, ale nie o tym mowa.
ODPOWIEDZ