Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutorach.

Książka, kino, teatr, muzyka, telewizja...
Regulamin forum
Info: tematy możliwe do przeglądania przez gości forum, dostępne indeksowanie dla bootów typu Google.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 19714
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 229520Post Hebius »

UOKiK miażdży projekt ustawy o książce. "Będzie prowadzić do spadku czytelnictwa"
Wojciech Szot, 27.06.2026, 14:05

Cel - pozytywny. Rozwiązania - budzące zastrzeżenia, "niewystarczające lub nieadekwatne". Dotarliśmy do opinii UOKiK o projekcie ustawy o rynku książki.

Ciągnące się już od ponad roku prace nad ustawą o rynku książki mogą zostać storpedowane przez UOKiK.

"Wyborcza" dotarła do opinii Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta na temat projektu ustawy.

Ta debata trwa już drugą dekadę

Debata o konieczności (lub jej braku) wprowadzenia ustawy regulującej działanie rynku książki trwa od początku XXI wieku. W 2015 roku pojawił się – przygotowany przez Polską Izbę Książki (PIK) – poselski projekt takiego rozwiązania. Wówczas Sejm nie zdążył go uchwalić przed końcem kadencji.

Kolejny projekt został zaprezentowany przez PIK dwa lata później. Nie skierowano go jednak do prac parlamentarnych.

Do dyskusji o jednolitej cenie książki i regulacjach na rynku rządzący wrócili na początku 2025 roku, gdy przy Ministerstwie Kultury powstał Zespół ds. pola literackiego. Miał on między innymi wypracować założenia ustawy. W jego skład weszli przedstawiciele Instytutu Książki, ale też organizacji takich jak PIK czy Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich.

W listopadzie 2025 roku resort kultury zapowiedział, że projekt ustawy trafi do konsultacji międzyresortowych już za miesiąc.

Ogłoszone zostały trzy jego najważniejsze punkty. To jednakowa cena książki przez 12 miesięcy, maksymalny rabat dla hurtowni na poziomie 45 procent oraz obowiązkowe przekazywanie danych sprzedażowych.

Jak mówiła podczas niedawnego spotkania z mediami Joanna Gierak-Onoszko, przewodnicząca Unii Literackiej, czwartym filarem miałoby być określenie minimalnej wysokości tantiem dla autorów na poziomie 10 procent od ceny okładkowej książki. Teraz większość autorów otrzymuje wynagrodzenie od ceny sprzedaży hurtowej, a więc tej, po której książkę kupuje dystrybutor. Często jest ono mniejsze niż 10 proc.

Mimo zapowiedzi ujawnienia projektu w grudniu, nic się nie wydarzyło.

W maju 2026 roku o ujawnienie projektu zaapelowały organizacje pozarządowe.

Z informacji "Wyborczej" wynika, że projekt rzeczywiście miał ujrzeć światło dzienne w maju, jednak biuro legislacyjne Ministerstwa Kultury czekało na opinię od UOKiK.

Już kilka miesięcy wcześniej Urząd wystosował do wybranych wydawców i dystrybutorów (z informacji "Wyborczej" wynika, że pytania skierowano m.in. do sieci Biedronka) ankietę z pytaniami dot. założeń projektu.

Opinia UOKiK została wysłana do Ministerstwa Kultury 29 maja. "Wyborcza" wystąpiła do resortu kultury o jej udostępnienie.

Dokument otrzymaliśmy 26 czerwca.

Nie łyżka, a wiadro dziegciu

"Cel projektu należy ocenić pozytywnie – pożądane jest zarówno wzmocnienie pozycji małych wydawnictw i lokalnych księgarni, jak i promocja czytelnictwa w Polsce", pisze urząd.

Jednak ten optymistyczny początek ma też swoją – mniej radosną dla lobbujących za ustawą organizacji – kontynuację.

UOKiK: "Przewidziane w projekcie rozwiązania, które mają prowadzić do realizacji wskazanych celów, budzą jednak poważne zastrzeżenia z punktu widzenia prawa ochrony konkurencji i konsumentów, a zarazem mogą okazać się niewystarczające lub nieadekwatne do osiągnięcia zakładanych rezultatów".

Co nie podoba się urzędowi?

Po pierwsze, UOKiK krytykuje pomysł wprowadzenia jednolitej ceny książki, jak i ustalenie jednego rabatu dla dystrybutorów.

UOKiK: "Ustalanie przez przedsiębiorców działających na danym rynku sztywnych lub minimalnych cen odsprzedaży towarów stanowi natomiast jedno z najpoważniejszych naruszeń prawa antymonopolowego".

W związku z tym rozwiązania tego typu powinny być "stosowane w sposób proporcjonalny, w sytuacjach szczególnie uzasadnionych i wyłącznie w przypadku, gdy istnieje pewność, że przyniosą one korzyść konsumentom oraz innym uczestnikom rynku".

Zdaniem UOKiK dystrybutorzy, po wprowadzeniu jednolitego rabatu, będą wymuszać na wydawcach (a często sami nimi są) podwyższenie cen okładkowych książek. Straty hurtowni książek mogłyby być minimalizowane, gdyby wzrosła sprzedaż. Jednak zdaniem UOKiK tak się nie stanie i "proponowane rozwiązania nie przyniosą takich efektów i będą skutkować pogorszeniem sytuacji konsumentów, jak również – w części – przedsiębiorców".

Choć Ministerstwo Kultury przekonuje, że ustawa zwiększy dostępność książek i wesprze czytelnictwo, UOKiK uważa, że jest odwrotnie.

„Wyższa cena nowych książek doprowadzi do ich mniejszej, a nie większej dostępności, ponieważ mniej osób będzie mogło sobie pozwolić na ich zakup" – czytamy.

Urząd podkreśla również, że książki nie należą do dóbr pierwszej potrzeby, a popyt na nie jest stosunkowo wrażliwy na cenę. Nawet umiarkowany wzrost cen może więc oznaczać spadek sprzedaży i – w konsekwencji – dalsze obniżenie poziomu czytelnictwa.

Co ze wsparciem małych wydawnictw?

Jak zauważa Urząd, jednolita cena książki nie zwiększy – jak zakładają projektodawcy – a zmniejszy konkurencyjność małych wydawnictw i księgarni.

"Prawdopodobnie nie są i nie będą w stanie rywalizować z dużymi wydawnictwami i księgarniami internetowymi różnorodnością ani dostępnością swojej oferty. Ograniczenie tym podmiotom możliwości konkurowania ceną może więc utrudniać, a nie poprawiać, warunki ich funkcjonowania na rynku".

UOKiK zarzuca Ministerstwu, że w przesłanym do urzędu uzasadnieniu projektu zabrakło konkretnych przewidywań, poza ogólnikami w rodzaju "równy dostęp do książek dla wszystkich obywateli".

Jednocześnie Urząd wskazuje na to, że w uzasadnieniu projektodawcy powołują się na rozwiązania z innych krajów, m.in. Niemiec, nie uwzględniając faktu, że sytuacja polskiego rynku książki jest inna, choćby ze względu na bardzo rozwinięty w Polsce handel internetowy.

Ustawa zmniejszy czytelnictwo?

Zdaniem UOKiK jednym z najbardziej niebezpiecznych skutków wprowadzenia rozwiązań proponowanych przez MKDiN będzie spadek czytelnictwa.

Skąd taki wniosek? Urząd przewiduje, że wprowadzenie ustawy spowoduje wzrost cen książek i w rezultacie: spadek liczba kupujących.

UOKiK: "Wydaje się zatem, że tworzenie warunków służących rozwojowi twórczości literackiej, czytelnictwa i kształtowaniu postaw czytelniczych oraz funkcjonowanie miejsc upowszechniania kultury zależy raczej od działalności bibliotek i lokalnych domów kultury. Wywołany projektowaną regulacją wzrost poziomu cen nowości książkowych będzie natomiast prowadził do spadku czytelnictwa".

Ustawa uratuje ambitną literaturę?

Jak pisze UOKiK, twórcy ustawy argumentują, że wyższa rentowność rynku, w którą UOKiK wątpi, przełoży się na większą liczbę wydawanych książek ambitnych i niszowych.

Urząd nie podziela tego optymizmu. Według twórców pisma „taki rozwój sytuacji jest zasadniczo mało prawdopodobny", a wydawcy nie mają oczywistych powodów, by dodatkowe zyski przeznaczać na nierentowne przedsięwzięcia.

Co więcej, to właśnie Internet i sprzedaż cyfrowa umożliwiają dziś funkcjonowanie wielu niszowych tytułów, ponieważ pozwalają dotrzeć do rozproszonych grup odbiorców. Urząd zauważa, że połowa książek w Polsce sprzedaje się nie w księgarniach stacjonarnych, a w internetowych (z których niektóre należą też do tradycyjnych księgarni).

"Obecnie czytelnicy są w stanie bez wychodzenia z domu zarówno nabywać książki, jak i uczestniczyć w życiu kulturalnym związanym z czytelnictwem. Jak wskazano wyżej, ponad 50% zakupów książek w Polsce odbywa się już online. Tym samym wskaźniki oparte na liczbie księgarń tracą swoją wartość, a dostęp do dóbr kultury nie powinien być wiązany wyłącznie z liczbą funkcjonujących księgarni".

UOKiK miażdży projekt ustawy o książce

Zdaniem Urzędu niemal żadne z przedstawionych w projekcie rozwiązań nie wywoła polepszenia sytuacji na rynku książki.

Identyczny rabat dla dystrybutorów? "Proponowane rozwiązanie również stanowi ingerencję w mechanizmy rynkowe i sprawia, że wydawcy nie będą mogli rywalizować cenowo o obecność swoich książek u podmiotów je dystrybuujących".

Efekt? Nastąpi jeszcze większa koncentracja rynku w rękach największych graczy.

Uniemożliwienie przedsprzedaży po niższej cenie?

Czytelnik kupuje wcześniej i obniżka ceny rekompensuje fakt, że musi czekać na książkę i w międzyczasie kredytuje wydawnictwo.

UOKiK zwraca uwagę na to, że ustawa nie obejmuje działań crowdfundingowych, gdzie cena książki często zależy od wcześniejszych wpłat.

10 procent dla autorów?

Za duże ryzyko dla wydawnictw, zwłaszcza przy wydawaniu literatury ambitnej i niszowej. "To zaś stoi w sprzeczności z deklarowanym celem projektu ustawy, czyli wspieraniem autorskiej, różnorodnej i ambitnej twórczości literackiej.

Koniec z nowościami w serwisach subskrypcyjnych? UOKiK przeciwko

Zakaz sprzedaży nowości w platformach typu Legimi czy EmpikGo?

Jak dowiadujemy się z pisma UOKiK w projekcie ustawy (którego Ministerstwo Kultury do dzisiaj nie ujawniło) istnieje zapis, który mówi, że "rozpowszechnianie książki w ramach okresowego wynagrodzenia będzie dopuszczalne dopiero po upływie 12 miesięcy od dnia jej wydania lub wprowadzenia do obrotu; przed upływem tego okresu serwisy subskrypcyjne będą mogły oferować daną książkę wyłącznie z zachowaniem jednolitej ceny książki".

Czyli za nowości w serwisach subskrypcyjnych dystrybutor (np. Legimi) musiałby wydawcy zapłacić cenę okładkową książki, która czasem przekracza nawet kwotę miesięcznego abonamentu w takim systemie.

W opinii UOKiK zapis ten może „poważnie utrudnić lub do pewnego stopnia wręcz uniemożliwić funkcjonowanie serwisów subskrypcyjnych w Polsce".

Urząd ostrzega, że regulacja mogłaby zaszkodzić także małym wydawnictwom specjalizującym się w audiobookach i e-bookach, wywołując „efekt mrożący", czyli zniechęcając do wydawania nowych publikacji.

Straciliby także konsumenci. Brak dostępu do nowości w ramach abonamentu oznaczałby – jak wskazuje urząd – pogorszenie sytuacji czytelników i użytkowników bibliotek korzystających z kodów dostępu do platform.

Brak argumentów i wzrost cen to nie jedyne problemy projektu

Urząd wytyka autorom projektu niechlujność w posługiwaniu się terminologią (np. niezdefiniowanym nigdzie "cyklem książek"), brak obszernych i reprezentatywnych badań na temat rynku książki (raporty, na które powołuje się MKDiN, obejmują od 18 do 40 proc. rynku) i wybiórcze powoływanie się na ustawodawstwo innych krajów.

Licząca czternaście stron opinia UOKiK nie pozostawia wątpliwości co do stanowiska urzędu.

W ocenie Prezesa UOKiK projekt ustawy o książce spowoduje wzrost cen książek, spadek konkurencyjności na rynku i "utrzymywanie cen na poziomie wyższym, niż miałoby to miejsce w warunkach swobodnej konkurencji. Jednocześnie brak jest przekonujących argumentów wskazujących, że regulacja ta przyniesie czytelnikom wymierne korzyści, w szczególności w zakresie dostępności czy różnorodności oferty wydawniczej".

Czy w tej sytuacji Ministerstwo Kultury opublikuje projekt ustawy?

Z informacji uzyskanych przez "Wyborczą" wynika, że ministra Cienkowska wyznaczyła 29 czerwca jako kolejny już termin publikacji projektu ustawy.

Redagowała Marta Górna

https://wyborcza.pl/7,75517,32881409,uo ... 1-L.2.duzy
Obrazek
Awatar użytkownika
uzytkownik_konta
Posty: 6800
Rejestracja: 18-07-2018 15:54:11

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 229594Post uzytkownik_konta »

Ministerstwo to małpa z brzytwą, chociaż - biorąc pod uwagę te pomysły ministerstwa - być może jest to obelga dla małp. Prawdę mówiąc nie potrafię wskazać istoty, która byłaby tak bardzo pozbawiona refleksji i tak bardzo działała wbrew swoim własnym celom. Poza człowiekiem, oczywiście - dlatego być może projektodawców należałoby nazwać posługując się terminologią typowo ludzką: "bandą idiotów", "zbiorowiskiem debili", względnie "jebanymi kretynami". W każdym razie, przebija z tego bezbrzeżna, wszechogarniająca i całkowicie beznadziejna głupota. I proszę mi nie mówić, że tylko obrażam - UOKiK wyczerpująco przedstawił kwestie merytoryczne, a mi pozostaje tylko podsumować i wyciągnąć nieuchronny wniosek.
Awatar użytkownika
marcin
Posty: 17883
Rejestracja: 25-07-2018 22:48:12
Lokalizacja: PL

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 229603Post marcin »

A po co rządzącym miałoby zależeć aby ludzie czytali? Głupszymi łatwiej się rządzi.

Poza tym i tak większości starczy dziś przewijanie debilnych filmików na tiktoku :roll:
Jutro będzie nowy, długi dzień. Twój własny, od początku do końca. To przecież bardzo przyjemna myśl.
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
ODPOWIEDZ