klubowy set remixów przygotowanych na tegoroczny Miesiąc Dumy https://www.youtube.com/watch?v=ePrhPpw0Eyo&t=930s





48. Festiwal Omnia Beneficia "Mare Balticum".Johann Valentin Meder, jeden z najwybitniejszych kompozytorów związanych z obszarem Morza Bałtyckiego u schyłku XVII wieku, działał m.in. w Tallinie, Rydze i Gdańsku. Podczas Festiwalu Omnia Beneficia jego twórczość przypomni Goldberg Baroque Ensemble pod dyrekcją Andrzeja Szadejki. W programie koncertu znajdą się rzadko wykonywane dzieła sakralne i instrumentalne, ukazujące bogactwo muzycznej kultury dawnych miast Hanzy oraz nadbałtyckiego baroku. Początek transmisji o godz. 19.30. Zapraszamy!


Madonna ogłosiła, że jej z niecierpliwością wyczekiwany nowy album „Confessions II” ukaże się już 3 lipca nakładem wytwórni Warner Records. Nowa płyta stanowi kontynuację jej kultowego odpowiednika, krążka „Confessions on a Dance Floor”. Madonna najlepiej podsumowuje swój nowy materiał, cytując pierwsze wersy utworu „One Step Away”: „Ludzie myślą, że muzyka taneczna jest powierzchowna, ale całkowicie się mylą. Parkiet to nie tylko miejsce, to próg i rytualna przestrzeń, w której ruch zastępuje język”.
Artystka dodaje: „Kiedy Stuart Price i ja zaczynaliśmy pracę nad tą płytą, to był nasz manifest: Musimy tańczyć, świętować i modlić się naszymi ciałami. Robimy to od tysięcy lat, to naprawdę są praktyki duchowe. W końcu parkiet to przestrzeń rytualna. Miejsce, w którym łączysz się ze sobą, ze swoimi ranami, ze swoją kruchością. Rave to sztuka. Chodzi w nim o przesuwanie własnych granic i jednoczenie się ze społecznością ludzi, którzy myślą podobnie. Dźwięk, światło i wibracja zmieniają naszą percepcję, wprowadzając nas w stan przypominający trans. Powtarzający się bas. Nie tylko go słyszymy, ale i czujemy. Zmienia naszą świadomość, rozpuszczając ego i czas”.



















Madonna odnajduje nieprzerwany rytm na swoim najlepszym albumie od 20 lat, W „Confessions II” królowa popu pokazuje, jak dramatyczny i ekstatyczny może być parkiet.
„Ludzie myślą, że muzyka taneczna jest powierzchowna” – zapowiada Madonna na początku swojego znakomitego nowego albumu „Confessions II”. „Ale wszyscy się mylą. Parkiet to nie tylko miejsce. To próg, rytualna przestrzeń, w której ruch zastępuje język”. To próg, na którym Madonna spędziła całe swoje życie. Odkąd zyskała popularność w latach osiemdziesiątych, królowa popu poświęciła swoją karierę udowadnianiu, jak złożony, jak dramatyczny i jak ekstatyczny może być parkiet.
Na „Confessions II” Madonna powraca na parkiet, miejsce, do którego zawsze udaje się, by na nowo odkryć siebie. To kontynuacja jednego z jej najukochańszych albumów, „Confessions on a Dance Floor”, nagranego w 2005 roku we współpracy z londyńskim mistrzem disco Stuartem Price’em. To jednak także jej najlepszy album od czasu wydania oryginalnego „Confessions” 21 lat temu. To 64-minutowy, nieprzerwany groove, płynący niczym klubowy set DJ-ski, gdzie każda piosenka łagodnie przechodzi w następną, czerpiąc z historii muzyki tanecznej. Tu można usłyszeć fragment „I Feel Love”, a tam „Apache”, ale to lekcja historii, którą artystka przekształca w swoją muzyczną autobiografię.
Zaczyna z hukiem, w tryptyku „I Feel So Free”, „Good for the Soul” i „One Step Away”, 12-minutowej suicie, w której unosi się w rytmie electro, rozmyślając o wewnętrznym pragnieniu, które popycha ją na parkiet. „Czasami lubię po prostu schować się w cieniu” – mruczy do rytmu, w którym sampluje house'owy klasyk Lil Louisa „French Kiss”. „Mogę być kimkolwiek chcę, stworzyć nową osobowość. Szczerze mówiąc, chciałabym być jak inni ludzie i po prostu się tym nie przejmować – ale tu, na parkiecie, czuję się taka wolna”.
Stuart Price wyprodukował cały album, a gościnnie w koprodukcji wzięli udział Andrew Watt, Cirkut, Mirwais, Arca, Triangle Park, Parisi i inni. Belgijski artysta Stromae dołączył do niej w katolickim utworze o egzorcyzmach „My Sins Are My Savior”, a w „Read My Lips” producentką jest Tainy, a hiszpański wokalista wtrącił Feid.
„Bring My Love” to jej ciężki, oddechowy duet z Sabriną Carpenter, który obie gwiazdy zaprezentowały po raz pierwszy na festiwalu Coachella w kwietniu. Utwór emanuje przebłyskami techno z Detroit, wplatając w niego klasyk „Good Life” zespołu Inner City z 1988 roku, a obie prowadzą dialog na temat artystycznej inspiracji. „Bring it, Sabrina” – nakazuje Madonna – sprytne połączenie, bo rozszarpywała dzieci-mężczyzn na strzępy jeszcze przed narodzinami Sabriny.
„Danceteria” to jedna z najbardziej zachwycających dyskotekowych podróży na albumie, jej hołd dla legendarnego nowojorskiego klubu z lat osiemdziesiątych. Uchwyciła dreszczyk emocji nieznanej jeszcze imprezowiczki, która wychodzi na spotkanie z nieznanymi jeszcze przyjaciółmi, wprowadzając atmosferę wersami takimi jak „Wsiadam do windy/Wpadam na Debi Mazar”. Pochodząca prosto ze Środkowego Zachodu, jest olśniona wszystkimi gwiazdami, które widzi w klubie, w tym artystami z centrum miasta, takimi jak Jean-Michel Basquiat, Fab Five Freddie i Keith Haring. Ale jest oczarowana wszystkimi legendami muzyki: „Nile Rodgers i David Byrne/The B-52s mieli forsę do stracenia/Lounge Lizards mają tyle stylu/Lower East Side, wybierz się na dziką stronę”, zanim zaśpiewa własną wersję przyśpiewki „Doo de doo” z klasyka Lou Reeda.
To piosenka przesiąknięta różnymi generacjami nowojorskiego glam cool, przeniesiona na duszną demokrację parkietu. Powtarza refren: „Everyone here is a work of art”. Ale to mogłoby być credo całej jej kariery, od debiutanckiej płyty 12-calowej „Everybody” z 1982 roku, przez „Vogue”, po „Ray of Light”. Śpiewa o dreszczyku emocji, gdy słyszy, jak jej własna piosenka rozbrzmiewa z głośników Danceterii – noc, w której DJ Mark Kamins puścił jej demo „Everybody”, moment, który zapewnił jej kontrakt płytowy i zapoczątkował całą jej historię. Jako fanka, Madonna chłonęła wszystko, od klubowych rytmów, przez post-punk, po wczesny rap – prawdziwa fanka disco stała się prawdziwym geniuszem disco.
Pierwotny album „Confessions on a Dance Floor” był zarówno oczywistym krokiem naprzód, jak i szczytem jej kariery, dwie dekady po tym, jak zdobyła tron dzięki hitom z 1985 roku: „Into the Groove”, „Material Girl” i „Crazy for You”. Ale to był ostatni raz – aż do teraz – kiedy próbowała zrobić coś, co przyciągnęłoby tłumy. „Confessions” zapoczątkowało jedną z najdziwniejszych er w karierze, która nigdy nie skąpiła dziwactw. Nagrała serię ekscentrycznych albumów popowych – „Hard Candy”, „MDNA”, „Rebel Heart” – zanim ukazał się dziwaczny eksperyment z 2019 roku „Madame X”, będący pamiętnikiem z podróży w średnim wieku, obejmującym portugalskie fado, baletowe interludium i deklarację „Bitch I’m Loca”. Niektórzy z nas, zagorzałych fanów, cenią sobie ten dziwaczny album, ale zrozumiałe jest, że świat popu był nim kompletnie zdezorientowany.
Od czasów Madame X, artystka głęboko zagłębiła się w swoją przeszłość, realizując archiwalne projekty z lat 90., takie jak Veronica Electronica i Bedtime Stories: The Untold Story, a także trwającą przez całą karierę trasę koncertową Celebrations Tour. Wydaje się, że to pomogło zainspirować introspektywne, pamiętnikarskie aspekty tego albumu. Confessions miało jeden z jej największych, najbardziej błyszczących hitów, „Hung Up”, monstrualny utwór ABBY z zawołaniem „Time goes by so slow”. Ale większość Confessions II poświęca rozpamiętywaniu minionych czasów. „Fragile” to jej bolesny lament po dawno odseparowanym bracie Christopherze, z którym pojednała się przed jego śmiercią w 2024 roku. „The Test” to wzruszający duet z córką Lourdes Leon, w którym przeprasza za wprowadzenie jej w tak szalony świat celebrytów. Cytuje „Little Star”, swoją czułą piosenkę miłosną z 1998 roku do swojej nowonarodzonej córki, podczas gdy dorosła Lourdes przysięga swoje oddanie.
„L.E.S. Girl” zamyka album melancholijną balladą gitarową, o poranku po orgiastycznej nocy w klubach. To młoda Madonna na Lower East Side, budząca się w świetle dziennym w wczorajszym eyelinerze, z trudem płacąca za czynsz na Avenue B, ale zdająca sobie sprawę, że nigdy nie będzie naprawdę pasować do chłopaka z L.E.S. u boku. Śpiewając do siebie z młodości: „Noc jest łaskawa, dzień jest smutny/Wszystko znika oprócz ciebie”.
Po godzinie dyskotekowych fajerwerków „L.E.S. Girl” to prawdziwie poruszający powrót do korzeni. Ale nawet w tak młodym wieku, mając przed sobą całą niemożliwą karierę, już wie, że jest Madonną. Brzmi jak spragniona imprezowiczka gotowa podbić planetę. W „Confessions II” powraca do swoich młodzieńczych marzeń – ale w imponujący sposób pokazuje, jak je spełniła.

Freiburger Barockorchester
Alexander Chance (Countertenor)
Violine und Leitung: Gottfried von der Goltz
Arcangelo Corelli:
Sinfonia d-Moll zu Giovanni Lorenzo Luliers Oratorium Santa Beatrice d’Este WoO1
Antonio Vivaldi:
Nisi Dominus, Kantate g-Moll RV 608
Antonio Vivaldi:
Konzert d-Moll RV 129 "Madrigalesco"
Arcangelo Corelli:
Concerto grosso F-Dur op. 6 Nr. 6
Lorenzo Gaetano Zavateri:
Violinkonzert c-Moll op. 1 Nr. 4
Antonio Vivaldi:
Cessate, omai cessate, Kantate RV 684
Georg Friedrich Händel:
"Xerxes", Ombra mai fu
(Konzert vom 6. Juni 2026 im Konzerthaus Freiburg, Rolf-Böhme-Saal)



