Właśnie byłem w kinie

Książka, kino, teatr, muzyka, telewizja...
Regulamin forum
Info: tematy możliwe do przeglądania przez gości forum, dostępne indeksowanie dla bootów typu Google.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
mike
Posty: 5451
Rejestracja: 26-05-2019 23:22:28
Lokalizacja: outer space

Re: Właśnie byłem w kinie

Post autor: mike »

mare pisze: 29-12-2021 23:37:51 Byłem dzisiaj w kinie. Powiem tak: raz prawie zasnąłem (!!!) i kilka razy straciłem wątek. Daję hojne 5/10 z sentymentu i przez wzgląd na wrażenie, jakie wywarła na mnie pierwsza część. Film sam w sobie zbędny i rekurencyjny, przegadany i nudnawy. Wizualnie ok, ale przecież to wszystko już było w pierwszym Matiksie. Neo i Trinity oczywiście ok.
Dałem naciągane 7/10 przez wielki sentyment i fanbojstwo, były epickie momenty najpiękniejsze z calej serii ujęcia prawdziwego świata spoza matrixu. Szkoda, że film został zakończony w momencie kiedy najlepsze zaczęło się rozkręcać, w każdym razie jest pole do popisu w kolejnych częściach. Błędem było zaangażowania Lany Wachowski, raz z siostrą im wyszedł pierwszy matrix i na tym koniec sukcesów. Wytwórnia Warnera powinna zainwestować w kogoś innego, podobnie błędem było nie zaangażowanie pierwotnych odtwórców ról agneta Smitha oraz Morfeusza, pomimo, że ten drugi był chętny i wręcz okazał zdziwienie brakiem propozycji.

Tak czy inaczej dla fanów pozycja obowiązkowa, ale taka właśnie do obejrzenia w domowym zaciszu, więc dobrze, że puszczają na HBO, a też film jest ogromnym sukcesem torrentowym https://www.ppe.pl/news/164653/matrix-z ... ntach.html
Awatar użytkownika
mare
Posty: 3769
Rejestracja: 29-07-2018 10:05:46

Re: Właśnie byłem w kinie

Post autor: mare »

Mike, zwykle tak wybrzydzasz i do wszystkiego masz uwagi, a tu proszę: 7/10 8-) Bardzo fajną Dune skrytykowałeś! Święta Cię zmiękczyły?
Może z tą piątką przesadzam, ale więcej niż 6 to nie dam za żadne skarby. Przecież to ta sama historia opowiedziana na nowo. Najlepsze, że Neo się skarży, że jego życie zamieniono w marną grę komputerową, a okazuje się, że swietnego Matrixa też w końcu przemielono na taką trywialną kupę.
Pod konarami kasztana,
Pan zablokował mnie,
a ja Pana.
Awatar użytkownika
OpusDei
Posty: 133
Rejestracja: 22-07-2018 11:52:17
Lokalizacja: Guermantes

Re: Właśnie byłem w kinie

Post autor: OpusDei »

Ktoś oglądał Lamb? Warto iść, jeśli nie podobały mi się Midsommar, Lightouse i inne art horrory tego typu?
Ziemia - to plama
Na nieskończoności błękicie
Awatar użytkownika
Ballordo
Posty: 140
Rejestracja: 15-02-2021 17:45:20
Lokalizacja: kraina lodu

Re: Właśnie byłem w kinie

Post autor: Ballordo »

Koniec świata, czyli Kogel Mogel 4
Nie wiem, co mnie podkusiło, bo trzeciej części nie oglądałem, więc spodziewałem się, że nie będę w temacie. Nieważne. Straconego czasu się nie odzyska. Aż trudno uwierzyć, że Ilona Łepkowska napisała oba scenariusze - do części pierwszej i w/w. Jedyne uczucie jakie przychodzi mi na myśl, to zażenowanie, że widziałem na ekranie cenionych przeze mnie aktorów starszego pokolenia, którzy na planie występowali obok tego drewna, "grającego" głównego bohatera. O tempora, o mores.
Awatar użytkownika
Achim
Posty: 842
Rejestracja: 13-07-2019 19:29:55
Lokalizacja: Wrocław

Re: Właśnie byłem w kinie

Post autor: Achim »

„ Paryż, 13. dzielnica“
Opowieść o młodych ludziach we współczesnym Paryżu, igrających z własną seksualnością i uczuciami, można by nazwać jakąś współczesną wersją komedii romantycznej lub wariacją nad klasyczną sztuką „ Nie igra się z miłością” . Troje protagonistów : Emilie/ Lucie Zhang/ politolożka, pracująca w call center , nauczyciel francuskiego w liceum Camille/ Makita Samba/ i agentka nieruchomości Nora/ Noemie Merlant/ przeżywają uczuciowy i seksualny rollcoaster, szukając tak naprawdę miłości . Film ma za podstawę komiks - powieść graficzną "Killing and Dying" Adriana Tomine'a, lecz doświadczony reżyser Jacques Audiard przy pomocy współscenarzystek Léi Mysius i Celine Sciamma tchnął w postaci autentyczne emocje, zwątpienia i nadzieje. Mimo promiskuitywności i pozornej atrofii uczuć bohaterowie okazują się spragnieni miłości i bliskości.
Es gibt ein Leben und ich lebe es . Romy Schneider.
Awatar użytkownika
Achim
Posty: 842
Rejestracja: 13-07-2019 19:29:55
Lokalizacja: Wrocław

Re: Właśnie byłem w kinie

Post autor: Achim »

OpusDei pisze: 04-01-2022 18:13:49 Ktoś oglądał Lamb? Warto iść, jeśli nie podobały mi się Midsommar, Lightouse i inne art horrory tego typu?
Mam po " Lamb" bardzo mieszane uczucia, Noomi Rapace jest świetna, film wizualnie porusza, przesłanie też do mnie dociera, ale czegoś tam zabrakło......, choć jest to niewątpliwie bardzo interesujący film.
Es gibt ein Leben und ich lebe es . Romy Schneider.
Awatar użytkownika
jazzik
Posty: 6102
Rejestracja: 18-07-2018 22:26:03

Re: Właśnie byłem w kinie

Post autor: jazzik »

Ballordo pisze: 07-01-2022 08:17:30 Koniec świata, czyli Kogel Mogel 4
Nie wiem, co mnie podkusiło, bo trzeciej części nie oglądałem, więc spodziewałem się, że nie będę w temacie. Nieważne. Straconego czasu się nie odzyska. Aż trudno uwierzyć, że Ilona Łepkowska napisała oba scenariusze - do części pierwszej i w/w. Jedyne uczucie jakie przychodzi mi na myśl, to zażenowanie, że widziałem na ekranie cenionych przeze mnie aktorów starszego pokolenia, którzy na planie występowali obok tego drewna, "grającego" głównego bohatera. O tempora, o mores.
3 leciała w okresie świąteczno - noworocznym conajmniej dwa razy. Niby śmieszne, ale tak na ewentualne obejrzenie w domu, niewarte płacenia za bilet.
"Nie bój się doskonałości. – Nigdy jej nie osiągniesz." Salvador Dali
Awatar użytkownika
Dorian_Gray
Posty: 1225
Rejestracja: 18-07-2018 20:38:15
Lokalizacja: Mazowsze

Re: Właśnie byłem w kinie

Post autor: Dorian_Gray »

jak ktoś chce iść na seans do Kinoteki w Warszawie,
to musi mieć ważny certyfikat kowidowy

musiałem wczoraj pokazać bileterowi, jak wchodziłem
na film King's Man: Pierwsza Misja

średni film ....
Awatar użytkownika
Achim
Posty: 842
Rejestracja: 13-07-2019 19:29:55
Lokalizacja: Wrocław

Re: Właśnie byłem w kinie

Post autor: Achim »

„ Jedenaste: znaj sąsiada swego“
Reżyserski debiut znanego niemieckiego aktora Daniela Brühla ma tytuł „ Nebenan” i polski tytuł wydaje mi się niezbyt fortunny. Daniel Brühl rozlicza się tu bardzo autoironicznie z własnym wizerunkiem, karierą aktorską, współczesnym Berlinem z jego problemami/ gentryfikacja/ i wciąż aktualnym antagonizmem między Niemcami ze wschodu i zachodu. Film jest bardzo kameralny. To aktorski pojedynek Brühla i Petera Kurtha, rozegrany w knajpie dla lokalsów na Prenzlauer Berg. „ Nebenan” opiera się na grze kontrastów; aktor-celebryta kontra dawny Ossi i jego metody szpiegowskie rodem ze Stasi, tylko z wykorzystaniem współczesnej technologii komputerowej. Mimo dość statycznej, niemalże teatralnej konstrukcji tempo jest szybkie, są elementy humoru, choć w sumie jest to opowieść o upadku i głębokim kryzysie. Błyskotliwe kino.
Es gibt ein Leben und ich lebe es . Romy Schneider.
Awatar użytkownika
Achim
Posty: 842
Rejestracja: 13-07-2019 19:29:55
Lokalizacja: Wrocław

Re: Właśnie byłem w kinie

Post autor: Achim »

„ Strzał z bliska“
Film Franziski Stükel pokazywany w ramach Tygodnia Filmu Niemieckiego to opowieść, nawiązująca do realnej postaci Wernera Teske . Z drugiej strony jest to jednakże uniwersalna przypowieść o uwikłaniu jednostki w historię. Młody naukowiec/ fantastyczny Lars Eidinger/ kuszony perspektywą kariery naukowej wstępuje do STASI. Dla nikogo nie jest to niczym zdrożnym, wiąże się zresztą z dużym awansem materialnym. Młody naukowiec, nadwrażliwy idealista, po pierwszej fali euforii i zaangażowania, kompletnie sobie psychicznie w aparacie bezpieczeństwa nie radzi. Metody kolegów/ świetny Devid Striesow jako demoniczny oficer przełożony/ są dla bohatera zbyt brutalne, on nie radzi sobie na poziomie emocji, człowieczeństwa.
Bardzo mocny film o uwikłaniu jednostki w przestępczą działalność państwa i cenie, jaką się za to płaci. Niemcy po raz kolejny umieją przypomnieć na ekranie, w formie uniwersalnej narracji, swoją skomplikowaną współczesną historię.
Es gibt ein Leben und ich lebe es . Romy Schneider.
Awatar użytkownika
Czarek90
Posty: 272
Rejestracja: 28-09-2020 16:34:43
Lokalizacja: 7 piętro

Re: Właśnie byłem w kinie

Post autor: Czarek90 »

Achim pisze: 21-01-2022 23:19:39 „ Jedenaste: znaj sąsiada swego“
Widziałem zwiastun, kiedy byłem ostatnio na "Kurierze francuskim (...)".
Zainteresował mnie. Czyli warto!
Awatar użytkownika
Dorian_Gray
Posty: 1225
Rejestracja: 18-07-2018 20:38:15
Lokalizacja: Mazowsze

Re: Właśnie byłem w kinie

Post autor: Dorian_Gray »

ooo, jak jest Brühl i Berlin
to muszę na to iść 🙂
Awatar użytkownika
Achim
Posty: 842
Rejestracja: 13-07-2019 19:29:55
Lokalizacja: Wrocław

Re: Właśnie byłem w kinie

Post autor: Achim »

„ /Nie/długo i szczęśliwie“
Cztery małżeństwa dowiadują się, że ich śluby były nieważne, bo zostały udzielone przez osobę podszywającą się pod księdza. Jedna para już się w międzyczasie rozstała, ale trzy pozostałe planują drugą ceremonię. Oczywiście każdy ma jakieś sekrety, tajemnice ,żaden związek nie jest idealny . Czy warto być z partnerem mimo czegoś, czy lepiej się rozstać .To bardzo zgrabne kino obyczajowe, pełne ciekawych obserwacji na temat relacji, wybaczania, szczerości w związku.
A do tego film jest włoski, a więc wnętrza, stroje, krajobrazy, auta ; wszystko to piękne i klimatyczne . Godziwa ozrywka do refleksji .
Es gibt ein Leben und ich lebe es . Romy Schneider.
Awatar użytkownika
Walpurg
Posty: 5646
Rejestracja: 22-07-2018 17:59:15
Lokalizacja: Śląsk

Re: Właśnie byłem w kinie

Post autor: Walpurg »

Najpierw chciałem przeprosić, że po filmach Achima wskakuję z czymś takim, ale z kronikarskiego obowiązku muszę.

Koniec świata, czyli Kogel Mogel 4

Poszedłem z sentymentu do kilku aktorów i z ciekawości. No i tak: generalnie to gówno jakich mało. Dno straszne i chyba tylko Gierek to przebije, Łepkowska powinna strzelić sobie w łeb. Tak głupi powód całej intrygi jak zdjęcia? To aż zęby bolą.

Ten film nie ma sensu jako fabuła, ale... są perły. I chyba dla nich warto to zobaczyć.

Po pierwsze, chyba minutowa rola nieżyjącego Krzysztofa Kiersznowskiego, rola - przepraszam za nazwanie tak obcesowe - wieśniaka na rowerze. I to jest minuta na miarę Oscara!
Po drugie, równie krótka rola Krzysztofa Szczepaniaka, który w drzwiach namawia głównego bohatera na wspólne przytulanie się i spanie, skoro obu im nie wychodzi z dziewczynami. Szczepaniaka nie można nie kochać!

Do tego urocze role Katarzyny Łaniewskiej i Pawła Nowisza - oboje też już nie żyją; cudowna Anna Mucha, no i przezabawny Maciej Zakościelny - bardzo w kontrze do typowych dla niego ról różnych herosów, tu dziecinny dupek upupiony przez nadopiekuńczą żonę graną przez Katarzynę Skrzynecką. No i plusik za wątek les.

Resztę proponuję rozjechać walcem.
Wielki Walp Homogenizowany :D
Awatar użytkownika
Achim
Posty: 842
Rejestracja: 13-07-2019 19:29:55
Lokalizacja: Wrocław

Re: Właśnie byłem w kinie

Post autor: Achim »

„ Mascarpone „
Walpurgowi film się spodoba, bo On lubi wszystko, co włoskie, a tu jest włoskie jedzenie, wnętrza , no i włoscy faceci. Po 12 latach związku i małżeństwa Antonio (Giancarlo Commare) zostaje porzucony przez męża, który znalazł sobie nowy obiekt westchnień.
30 letni architekt bez żadnego doświadczenia odkrywa swoją seksualność, puszczając się na prawo i lewo jak suczka w marcu dzięki apkom randkowym , ale musi coś zrobić ze swoim życiem, przemóc bierność i inercję, a także zadbać wreszcie o materialny aspekt egzystencji. . Obyczajowo szybko mu idzie, ze cnotki, odmawiającej facetowi, narajonemu przez przyjaciółkę, (Michela Giraud/ staje się wyzwolonym seksualnie gejem. Niestety jedynym dowodem jego aspiracji życiowych jest kurs cukiernictwa . Antonio ma bowiem, odziedziczoną po babci, pasję do wypieków i tym, chciałby się zająć. Niestety jego niezaradność życiowa jest wprost proporcjonalna do nagle odkrytej rozwiązłości seksualnej. To przyjaciółka , nowy współlokator dealer narkotyków Denis (Eduardo Valdarnini), i przystojny i jurny pracodawca Luca (Gianmarco Saurino) pchają go przez życie i popychają do przodu.
Metaforą jego nowej egzystencji jest bowiem tytułowe mascarpone, które najlepsze jest przygotowywane samodzielnie, a więc życie Antonio ma być realizacją jego własnych aspiracji i marzeń, a nie projekcją zamierzeń partnera. Podobnie jest z byciem w związku. Stanowi jakąś możliwość, ale nie jest celem samym w sobie. Koniec filmu jest otwarty. Co niesie jakąś nadzieję dla Antonio.
Es gibt ein Leben und ich lebe es . Romy Schneider.
Awatar użytkownika
Walpurg
Posty: 5646
Rejestracja: 22-07-2018 17:59:15
Lokalizacja: Śląsk

Re: Właśnie byłem w kinie

Post autor: Walpurg »

Achim pisze: 20-02-2022 10:26:10 włoskie jedzenie, wnętrza , no i włoscy faceci.
30 letni bez żadnego doświadczenia odkrywa swoją seksualność, puszczając się na prawo i lewo jak suczka w marcu dzięki apkom randkowym, ale musi coś zrobić ze swoim życiem, przemóc bierność i inercję, a także zadbać wreszcie o materialny aspekt egzystencji. Obyczajowo szybko mu idzie, ze cnotki, odmawiającej facetowi, staje się wyzwolonym seksualnie gejem. Niestety jego niezaradność życiowa jest wprost proporcjonalna do nagle odkrytej rozwiązłości seksualnej.
Skróty moje
To chyba film o mojej młodości! :D Pozostaje mi poszukać przyjaciółki, współlokatora dealera narkotyków i przystojnego i jurnego pracodawcę. :D

A na poważnie, wiem o tym filmie i bardzo chcę go zobaczyć. W tym tygodniu nie udało się, bo praca, ale może w następnym? Albo na Outfilmie będzie od chyba 12 marca. Widziałem trailer i jest zachwycający! :mrgreen:
Wielki Walp Homogenizowany :D
Awatar użytkownika
Achim
Posty: 842
Rejestracja: 13-07-2019 19:29:55
Lokalizacja: Wrocław

Re: Właśnie byłem w kinie

Post autor: Achim »

Czyli wszystko przed Tobą !
Film rzeczywiście jest bardzo włoski z klimatu
Es gibt ein Leben und ich lebe es . Romy Schneider.
Awatar użytkownika
Achim
Posty: 842
Rejestracja: 13-07-2019 19:29:55
Lokalizacja: Wrocław

Re: Właśnie byłem w kinie

Post autor: Achim »

„ Belfast”
Opus magnum Kennetha Branagha czyli oparta na wątkach biograficznych opowieść o dojrzewaniu w Belfaście końca lat 60. ubiegłego wieku zyskuje, w dobie aktualnych wydarzeń politycznych, zupełnie nowe znaczenie. To opowieść o ucieczce, nowym początku i sytuacji, kiedy polityka brudnymi butami wchodzi w uporządkowane, rodzinne życie. Belfast staje się sceną starć między katolikami i protestantami , a dziewięcioletni Buddy musi podjąć pierwsze dorosłe decyzje.
Mimo poważnej problematyki jest to film bardzo ciepły, serdeczny, zarówno dziadków chłopca, jak i jego rodziców łączy silna więź uczuciowa i ta bliskość rodzinna daje mu, mimo problemów materialnych, wsparcie. Buddy wychowuje się bowiem w kochającej i tolerancyjnej rodzinie i to daje mu wsparcie i siłę. Obraz Kennetha Branagha oddaje także pieczołowicie klimat, aurę tamtych lat z fantastycznie dobraną ścieżką muzyczną .
Myślę, że jest to oskarowy faworyt.
Es gibt ein Leben und ich lebe es . Romy Schneider.
Awatar użytkownika
OpusDei
Posty: 133
Rejestracja: 22-07-2018 11:52:17
Lokalizacja: Guermantes

Re: Właśnie byłem w kinie

Post autor: OpusDei »

Też byłem wczoraj na tym w kinie. Niby to Irlandia Północna w latach 60. i konflikt protestantów z katolikami, ale nie mogłem pozbyć się skojarzeń z wydarzeniami za naszą wschodnią granicą - rozruchy na ulicach, budowanie barykad, emigracja za granicę. I dedykacja na koniec filmu (ze smutną twarzą Judi Dench): "Tym, którzy zostali. Tym, którzy wyjechali. Tym, którzy zaginęli".

Piękna muzyka i zdjęcia, ale ja z reguły zachwycam się zdjęciami we współczesnych czarno-białych filmach.
Ziemia - to plama
Na nieskończoności błękicie
Awatar użytkownika
OpusDei
Posty: 133
Rejestracja: 22-07-2018 11:52:17
Lokalizacja: Guermantes

Re: Właśnie byłem w kinie

Post autor: OpusDei »

Sonata, reż. Bartosz Blaschke

Film oparty na tzw. faktach autentycznych. Historia chłopaka z gór przez kilkanaście lat błędnie zdiagnozowanego jako ze spektrum autyzmu, w rzeczywistości głęboko niedosłyszącego, który odkrył w sobie miłość do gry na pianinie i Sonaty księżycowej Beethovena.

Wszystko to wygląda trochę znajomo i wiadomo, w jakim kierunku zmierza, ale wiele momentów szczerze wzrusza. Dobre role młodego aktora Michała Sikorskiego, Łukasza Simlata i Gochy Foremniak w okularach jak szkła od butelek. Niezła metamorfoza 🐸
Ziemia - to plama
Na nieskończoności błękicie
ODPOWIEDZ