Z tęczowego obowiązku czytam, albowiem jestem po stronie jasności:
Krzysztof Śmiszek i Robert Biedroń pisze:"Cudze życie" to obowiązkowa lektura dla każdego, kto ceni sobie w życiu prawdę. Poruszająca , wciągająca, z nieoczekiwanymi zwrotami akcji. I najważniejsze - niezwykle realistyczna. Bo to wszystko mogło wydarzyć się naprawdę. Czytelnik może przejrzeć się w tej książce jak w lustrze i zadać sobie najbardziej intymne pytania o siebie.
Gdy powieść dostanie w przyszłym roku QueerBooka będę mógł z dumą powiedzieć: "A tak, mam w swojej biblioteczce i już dawno przeczytałem".
– Jakże mogę wymagać, żeby on, będąc o tyle wyższym ode mnie, znajdował jakąkolwiek w moim towarzystwie przyjemność? Nie byłażby to szalona z mej strony pretensja?
marcin pisze: ↑28-10-2022 11:36:36
I jakie wrażenia?
Mocne
W powieści znajdą coś dla siebie i zdemoralizowani, spragnieni podniet geje
Paweł Nowak pisze:Ten strach w jego oczach sprawił, że moje podniecenie rosło. Mój kutas już dawno zaczął się ślinić, licząc na zaspokojenie zwierzęcej przyjemności.
i wysublimowane, nastawione na psychologiczną głębię lesbijki:
Paweł Nowak pisze:Czy jesteś w stanie wspierać innych, jeśli sama nie uporałaś się ze swoim życiem? Serce kobiety to studnia pełna sekretów i emocji. Aby zaczerpnąć z niej wody, musisz sięgnąć na odpowiednią głębokość - tylko czy wiesz, w którym miejscu zaczyna się woda? I czy masz na tyle siły, aby wyciągnąć wiadro na górę?
– Jakże mogę wymagać, żeby on, będąc o tyle wyższym ode mnie, znajdował jakąkolwiek w moim towarzystwie przyjemność? Nie byłażby to szalona z mej strony pretensja?
Fragment o studni porażający, rzadki przykład grafomaństwa .
O ile dobrze kojarzę, to celebryckie stadło Biedroń/Smiszek to nie prominentni znawcy literatury ani autorytety intelektualne.
Es gibt ein Leben und ich lebe es . Romy Schneider.
W każdym razie gdyby ktoś jutro był w Krakowie na Targach Książki...
Będziesz, Marcinie?
Jakby co dla mnie możesz wziąć autograf na jakiejś widokówce.
A może autor będzie miał własne zdjęcia pod autografy?
edit.
Już wiem.
Paweł Nowak pisze:Kochani Cudze Życie tour tym razem zachęca o stolice małopolski! A ponieważ kiedyś to miasto było mi bardzo bliskie… liczę, że tym razem mnie nie zawiedzie!
Już za 3 dni widzimy się na @targiksiazkiwkrakowie ! O godz. 15:30 na stoisku C57 będę na Was czekać wraz z moimi książkami! Ale… to nie koniec niespodzianki! Bo dla wszystkich kto tego dnia zakupi książki mamy specjalne niespodzianki w postaci zakładek, długopisów i przepięknych świec od @naturalnaswieca, które na pewno umilą Wam czytanie!
Z kim zatem się widzę?!
DO ZOBACZENIA!
Na zakładce proszę o autograf.
– Jakże mogę wymagać, żeby on, będąc o tyle wyższym ode mnie, znajdował jakąkolwiek w moim towarzystwie przyjemność? Nie byłażby to szalona z mej strony pretensja?
„ Od Katowic idzie słońce”
Ta książka przyszła do mnie sama. W październiku spędziliśmy fantastyczny weekend w Katowicach. Pretekstem do wyjazdu był koncert Macy Gray, potem doszedł spektakl „ Odys i świnie” w Teatrze Śląskim im. Wyspiańskiego, wizyta na Nikiszowcu i inne atrakcje. Podczas naszego pobytu w księgarniach jako nowość ukazała się ta książka i nabyłem ją jako pamiątkę z tego wyjazdu.
Autorka Anna Malinowska nie ukrywa osobistego związku ze śląską metropolią. Jest stąd, dorastała przy kopalniach i ma do miasta emocjonalny stosunek. W swoich reportażach pokazuje jego skomplikowaną historię : od ostatniego sołtysa wsi Katowice, Kazimierza Skiby po postindustrialne wykorzystanie kopalnianych szybów jako galerii sztuki. Te wydarzenia dzieli 165 lat skomplikowanej historii: dwie wojny, powstania, plebiscyty, wysiedlenia, wywózki, haniebny epizod Stalinogrodu, stan wojenny , tragedia kopalni „ Wujek”, zmiany ustrojowe w Polsce i planowane zakończenie przemysłowej historii miasta.
Malinowska ukazuje historię Katowic poprzez skomplikowane ludzie biografie : od potomków sołtysa Skiby, poprzez Grupę Janowską. Na kartach książki Malinowskiej pojawiają się Philip Zimbardo, Krystyna Bochenek, Konrad Swinarski, Kazimierz Kutz, Izabela Czajka- Stachowicz, Wilhelm Szewczyk, Teofil Ociepka, Gustaw Morcineki wiele innych interesujących postaci - wszyscy jakoś z Katowicami związani. Autorce przyświeca bowiem motto „ miasto to nie tylko wielkie inwestycje, imponujące budynki, szerokie drogi i masowe imprezy. Miasto to także opowieść, która się składa z tysięcy drobnych historii „ .
Świetna lektura.
Es gibt ein Leben und ich lebe es . Romy Schneider.
„ Pawilon małych ssaków“
Jestem pod wielkim urokiem tej książki i cieszę się, że wydawnictwo Karakter opublikowało ją osobno, zamiast umieścić w antologii „ Cała siła, jaką czerpię na życie”. Myślę, że słowem kluczem jest tu czułość, co napisała też jedna z koleżanek Autora „ świat potrzebuje teraz czułości”. Autor pracuje we wrocławskim ZOO jako opiekun zwierząt i tą czułością, jaką obdarza swoich podopiecznych, przelewa też na cały świat : rodzinę, przyjaciół, partnera. Oczywiście narrator nie unika ostrych sądów politycznych i są kwestie, gdzie Jego tolerancja i zrozumienie się kończą. Patryk Pufelski uprawia „ życiopisanie”. Jego książka jest świadectwem czasów, komentarzem do aktualnych wydarzeń, ale też nieustannym spłacaniem długu wdzięczności wobec przeszłości, zwłaszcza pokolenia „ ocaleńców”. Pewne tematy, wątki są tu stale obecne. Poza fascynującymi opisami z życia zwierząt jest tu skomplikowana historia rodziny Autora, a także upamiętnienie świadków i ofiar Holocaustu.
W tym pisaniu jest jakiś nienazwany urok, może trochę klimat czeski, ale też pewnego rodzaju harmonia między życiem osobistym i pracą, przeszłością i teraźniejszością. Może jest to pewnego rodzaju wdzięczność za możliwość czerpania z przeszłości, posiadania stabilnych korzeni, ale też umiejętność życia tu i teraz. Przypomina mi się tytuł angielskiego filmu „ Dumni i wściekli”/ w książce jest przypomniane wydarzenie , do którego odwołuje się film/ . Autor jest dumny ze swojego pochodzenia i osadzenia w tradycji rodzinnej i kulturowej, ale też wściekły na to, co się teraz w Polsce wyrabia. Jest zaangażowany społecznie po stronie słabszych : zwierząt, seniorów, uchodźców. Są w tej książce fragmenty poruszające, jak ten o klaskaniu dla partnera, jak dla medyków w pandemii. Pufelski przypomina też całą galerię postaci dla Niego ważnych, po części niestety zapominanych : Zuzannę Ginczankę, Marię Janion, Andrzeja Wajdę, Mordechaja Gebirtiga, Kornela Filipowicza, Lidię Ostałowską, Simone Veil, Gertrudę Stein. Chwała Mu też i za to !
Es gibt ein Leben und ich lebe es . Romy Schneider.
O, może to zmotywuje Czarka do dalszego trzymania ręki na tęczowym wydawniczym pulsie
– Jakże mogę wymagać, żeby on, będąc o tyle wyższym ode mnie, znajdował jakąkolwiek w moim towarzystwie przyjemność? Nie byłażby to szalona z mej strony pretensja?
Zajrzałem do Wiśniewskiego. Diagnoza FB całkiem zabawna:
Czy to, co się stało z Naszą Klasą (ktoś ją jeszcze pamięta?), stanie się z Facebookiem? Platforma Zuckerberga przypomina wymierające centrum handlowe. (...) To centrum handlowe jak ze „Świtu żywych trupów” – można się jeszcze w nim zabarykadować z grupą znajomych, ale koniec jest nieubłagany.
Jedyne, co mnie trzyma na Facebooku, to zapisane w archiwach wspomnienia. Muzeum i ruina w jednym.
A to ostatnie to coś jak o naszym starym forum, tym przepadłym.
– Jakże mogę wymagać, żeby on, będąc o tyle wyższym ode mnie, znajdował jakąkolwiek w moim towarzystwie przyjemność? Nie byłażby to szalona z mej strony pretensja?
To mnie się bardziej z kwestią poprzedniego forum
(na którym mnie nie było, a "znam" z różnych tutaj dyskusji)
kojarzy się ten fragment:
Niektórzy postanowili przenieść się na inne platformy (...), ale każdy taki exodus powoduje zniszczenie zbudowanej uprzednio społeczności. O tym, że nie można jej odbudować, świadczy przykład blip.pl – polskiego odpowiednika Twittera. Po zamknięciu platformy (zabrakło pomysłu na monetyzację) powstał jej klon, ale przeniosła się na niego jedynie część dotychczasowych użytkowników.
A tak, to do obecnego forum można doskonale odnieść.
Tyle, że to choroba, na którą nie ma lekarstwa.
– Jakże mogę wymagać, żeby on, będąc o tyle wyższym ode mnie, znajdował jakąkolwiek w moim towarzystwie przyjemność? Nie byłażby to szalona z mej strony pretensja?