Filmy/Seriale LGBT
Regulamin forum
Info: tematy możliwe do przeglądania przez gości forum, dostępne indeksowanie dla bootów typu Google.
Info: tematy możliwe do przeglądania przez gości forum, dostępne indeksowanie dla bootów typu Google.
- Hebius
- Posty: 18453
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Filmy/Seriale LGBT
Czwarty odcinek obejrzę, jak się tylko pojawią polskie napisy. W nocy rzuciłem okiem na początek i te pierwsze minuty, migawkowy przelot przez miesiące w stylu z pierwszego odcinka, wydał mi się całkiem zbędny. To było dobre na raz, w większych dawkach nuży.
edit.
O! Widzę, że już są napisy. To w nocy nadrobię.
edit.
O! Widzę, że już są napisy. To w nocy nadrobię.
- Hebius
- Posty: 18453
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Filmy/Seriale LGBT
Po czwartym odcinku Heated Rivalry mam mocno mieszane uczucia. Ambiwalentne.
- mike
- Posty: 11130
- Rejestracja: 26-05-2019 23:22:28
- Lokalizacja: outer space
Re: Filmy/Seriale LGBT
To już wiemy, że u Hebiusa obyło się bez poduszki...

Przy okazji byłem pewien, że aktor wcielający się w Rosanova jest Ruskiem bądź Amerykańcem rosyjskiego pochodzenia, a tu zonk 100% Amerykaniec! Tak mnie oszukał zajebistym akcentem oraz też wyglądem. Tu w nowym wywiadzie bez akcentu https://www.youtube.com/watch?v=j_DO7ZA4bFA
A tak serio dla mnie seks i nagość stanowią miły dodatek dla oczu i nieraz są wskazane fabularnie, natomiast nie przesądzają o tym, czy mi się dana produkcja spodoba. W kinie LGBT najważniejsze są dla mnie umiejętnie zapodane emocje, które pozwalają przeżywać historię razem z bohaterami odnosząc ją do moich własnych doświadczeń.
Dobry film poruszający trzymający za gardło. Podobny do Klasy 2000 viewtopic.php?p=214606#p214606
Dwie dziwne sytuacje jak dla mnie:
Jeszcze masz czas

ja go mam coraz mniej...


Przy okazji byłem pewien, że aktor wcielający się w Rosanova jest Ruskiem bądź Amerykańcem rosyjskiego pochodzenia, a tu zonk 100% Amerykaniec! Tak mnie oszukał zajebistym akcentem oraz też wyglądem. Tu w nowym wywiadzie bez akcentu https://www.youtube.com/watch?v=j_DO7ZA4bFA
perplexity.AI pisze: Aktor grający Ilję Rozanova w serialu Heated Rivalry to Connor Storrie, który nie jest Rosjaninem. Jest Amerykaninem, urodzonym w Odessie w stanie Teksas.
Kim jest aktor
Connor Storrie został opisany w biogramach filmowych i mediach branżowych jako amerykański aktor urodzony 22 lutego 2000 roku w Odessie w Teksasie, USA. W materiałach o obsadzie Heated Rivalry jest jednoznacznie wskazany jako odtwórca roli Ilji Rozanova.
Narodowość a rola Rosjanina
W artykułach o serialu podkreśla się, że Storrie gra rosyjskiego hokeistę Ilję Rozanova, ale prywatnie jest aktorem z Teksasu. W ciekawostkach przy jego profilu zaznaczono, że rosyjski akcent w serialu jest efektem przygotowań do roli, a nie tego, że jest native speakerem lub Rosjaninem.
Film początkowo powoli się rozwija, gdzieś od 40 minuty akcja przyspiesza dzieją się ciekawe rzeczy coraz bardziej zaczął wciągać i obejrzałem do końca.
Chyba za dużo clickbaituje golizną i seksem pewnie niektórzy myślą, że oglądam filmy i seriale jak porno z wyciągniętym fiutem
A tak serio dla mnie seks i nagość stanowią miły dodatek dla oczu i nieraz są wskazane fabularnie, natomiast nie przesądzają o tym, czy mi się dana produkcja spodoba. W kinie LGBT najważniejsze są dla mnie umiejętnie zapodane emocje, które pozwalają przeżywać historię razem z bohaterami odnosząc ją do moich własnych doświadczeń.
Skąd mógł wiedzieć, że to było akurat twoje jajko oraz znać miejsce zakopania?Michał pisze: ↑12-12-2025 22:41:49 Bardzo podobał mi się ten film, ale nie da się na nim nie płakać. W jakimś stopniu przeżyłem to samo z kolegą z dzieciństwa i też się to urwało. Nie dowiedziałem się, czy miał świadomość moich uczuć, on cały czas tam mieszka i bardzo rzadko go widuję gdy jestem u rodziców, ale nie rozmawiamy ani nie mamy kontaktu, nawet nie mam odwagi na niego spojrzeć, chyba mnie nienawidzi. Jestem prawie pewny, że on wykopał jajko i je wyrzucił, ale nigdy się tego nie dowiem.
Dobry film poruszający trzymający za gardło. Podobny do Klasy 2000 viewtopic.php?p=214606#p214606
Dwie dziwne sytuacje jak dla mnie:
Spoiler
1. Scena w samochodzie, gdzie matka obnaża przed synem jego orientację i to w sytuacji dla niego emocjonalnej. Nie ma to uzasadnienia we wcześniejszych wątkach fabularnych.
2. Końcowa scena ponownej rozłąki. Nie daje mi to spokoju, że żaden z nich nie próbował zatrzymać relacji na dłużej szczególnie, że po latach w końcu ponownie się spotkali i już jako dojrzali mężczyźni mogli dać sobie większą szansę, tym bardziej, że obaj nie są z nikim związani. Rozczarowałem się, że nie zatrzymał auta i nie pobiegł z powrotem... cóż może reżyser uznał, że byłoby zbyt słodko.
2. Końcowa scena ponownej rozłąki. Nie daje mi to spokoju, że żaden z nich nie próbował zatrzymać relacji na dłużej szczególnie, że po latach w końcu ponownie się spotkali i już jako dojrzali mężczyźni mogli dać sobie większą szansę, tym bardziej, że obaj nie są z nikim związani. Rozczarowałem się, że nie zatrzymał auta i nie pobiegł z powrotem... cóż może reżyser uznał, że byłoby zbyt słodko.


ja go mam coraz mniej...

- yukosai
- Posty: 81
- Rejestracja: 15-11-2025 21:02:07
- Lokalizacja: tu
Re: Filmy/Seriale LGBT
tu jest zestawienie jak ktos lubi
https://www.instagram.com/p/DSQEQ9pDJSY ... IwNjQ2YQ==
zaskoczylo mnie ze tak duzo z tej listy widzialem
ale ze nyuovo olimpo w pierwszej 25? to byl taki shit zerzniety od innych ze szkoda czasu
https://www.instagram.com/p/DSQEQ9pDJSY ... IwNjQ2YQ==
zaskoczylo mnie ze tak duzo z tej listy widzialem
ale ze nyuovo olimpo w pierwszej 25? to byl taki shit zerzniety od innych ze szkoda czasu
- Michał
- Posty: 1764
- Rejestracja: 06-11-2023 13:40:07
- Lokalizacja: Miasto
Re: Filmy/Seriale LGBT
@Mike,
Wiedział, gdzie jest jajko, bo mu pokazałem, był jedyną osobą, która o tym wiedziała 
Spoiler
Scena z matką jest trochę dziwna... ale rozumiem ją tak, że matka przez całe jego życie czuła, że jej syn jest „inny", później odtworzyła film kolegi i zobaczyła, co się dzieje, scenę rozstania, jego rozpacz, zobaczyła też, jak mówi przy ognisku, że w domu nie mógł być sobą i zrozumiała, że próbując go leczyć w dzieciństwie krzywdziła go. Jego cierpienie w samochodzie ją sprowokowało, żeby to z siebie wyrzucić, nie mogła patrzeć, jak płacze z miłości i jest w tym sam.
Sytuacja po spotkaniu, gdy byli dorośli: Zrozumiałem to tak, że on, spotykając mężczyznę, o którym myślał przez 20 lat, poczuł, że przez te wszystkie lata idealizował go...chyba, był wciąż tym chłopcem, a wszystko się zmieniło. Gdy robił film, nie udało mu się nakręcić sceny, gdy głaszcze go po twarzy i to go frustrowało, choć tak było w rzeczywistości. Po latach to robi i czuje się spełniony, ale nie pragnie niczego więcej, bo jest już kimś innym, może odejść, to jego ukojenie
Sytuacja po spotkaniu, gdy byli dorośli: Zrozumiałem to tak, że on, spotykając mężczyznę, o którym myślał przez 20 lat, poczuł, że przez te wszystkie lata idealizował go...chyba, był wciąż tym chłopcem, a wszystko się zmieniło. Gdy robił film, nie udało mu się nakręcić sceny, gdy głaszcze go po twarzy i to go frustrowało, choć tak było w rzeczywistości. Po latach to robi i czuje się spełniony, ale nie pragnie niczego więcej, bo jest już kimś innym, może odejść, to jego ukojenie
- Timothy1313
- Posty: 176
- Rejestracja: 17-10-2019 13:13:18
- Lokalizacja: Lublin
Re: Filmy/Seriale LGBT
Boots skasowane. Kochany Netflix. Los Olympo też jest niepewny - choć wcześniej gdzieś było napisane, że przedłużyli. Moim zdaniem nie zanosi się na kontynuację. Zostanie Heartstopper film. Najbardziej lewacka platforma streamingowa ever.
No i jak? Było "gorąco, podniecająco i pikantnie" w ostatniej scenie czwartego odcinka Heated Rivalry?
A na poważnie: cieszy mnie podejście Jacoba Tierneya do pokazywania gejowskiego seksu, ale to powinien być fajny dodatek, a nie główna przyczyna oglądania. Całość serialu broni się nawet bez tego.
No i jak? Było "gorąco, podniecająco i pikantnie" w ostatniej scenie czwartego odcinka Heated Rivalry?
A na poważnie: cieszy mnie podejście Jacoba Tierneya do pokazywania gejowskiego seksu, ale to powinien być fajny dodatek, a nie główna przyczyna oglądania. Całość serialu broni się nawet bez tego.
- Hebius
- Posty: 18453
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Filmy/Seriale LGBT
Po Shortbusie i kilku filmach francuskich moja poprzeczka na standardy pokazywania seksu jest zawieszona tak wysoko, że to wszystko, co jest pokazywane tak niewinnie w Heated Rivalry, nie stanowi dla mnie większego wabika.
- mike
- Posty: 11130
- Rejestracja: 26-05-2019 23:22:28
- Lokalizacja: outer space
Re: Filmy/Seriale LGBT
Zatem przy którejś z okazji będziesz mógł go skonfrontować waląc prosto z mostu pytaniem o jajcoMichał pisze: ↑15-12-2025 11:06:33Wiedział, gdzie jest jajko, bo mu pokazałem, był jedyną osobą, która o tym wiedziałaSpoiler
Scena z matką jest trochę dziwna... ale rozumiem ją tak, że matka przez całe jego życie czuła, że jej syn jest „inny", później odtworzyła film kolegi i zobaczyła, co się dzieje, scenę rozstania, jego rozpacz, zobaczyła też, jak mówi przy ognisku, że w domu nie mógł być sobą i zrozumiała, że próbując go leczyć w dzieciństwie krzywdziła go. Jego cierpienie w samochodzie ją sprowokowało, żeby to z siebie wyrzucić, nie mogła patrzeć, jak płacze z miłości i jest w tym sam.
Sytuacja po spotkaniu, gdy byli dorośli: Zrozumiałem to tak, że on, spotykając mężczyznę, o którym myślał przez 20 lat, poczuł, że przez te wszystkie lata idealizował go...chyba, był wciąż tym chłopcem, a wszystko się zmieniło. Gdy robił film, nie udało mu się nakręcić sceny, gdy głaszcze go po twarzy i to go frustrowało, choć tak było w rzeczywistości. Po latach to robi i czuje się spełniony, ale nie pragnie niczego więcej, bo jest już kimś innym, może odejść, to jego ukojenie![]()
Spoiler
Przez cały film matka sprawiała wrażenie jakby jedynie mgliście podejrzewała, ale niczego nie była pewna. Reżyser moim zdaniem zbyt późno, bo właśnie sceną samochodową uwiarygodnił jej postawę.
Podoba mi się twoja wersja ostatniego spotkania, więc zapożyczam i też sobie to tak ułożę. Jakkolwiek jest to smutne, no ale sam bohater niespecjalnie smutnego grał w tamtym momencie.
Podoba mi się twoja wersja ostatniego spotkania, więc zapożyczam i też sobie to tak ułożę. Jakkolwiek jest to smutne, no ale sam bohater niespecjalnie smutnego grał w tamtym momencie.
Szok serial przez pierwszy miesiąc był w topce najchętniej oglądanych na Netflixie może się też pochwalić 90% pozytywnymi ocenami na Rotten Tomatoes. Być może Netflix wziął pod uwagę krytykę Trumpowej administracji, której Boots się nie spodobał o czym pisałem wcześniej. To dla Netflixa może być ważne szczególnie teraz, kiedy Trump patrzy bardziej przychylnym okiem na te podmioty medialne, które sprzyjają jego wartościom i go nie napiętnują, bo przypomnieć trzeba, że to od Trumpa będzie zależeć, czy Netlix ostatecznie przejmie HBO. Skasowanie takiego Boots szczególnie w tym momencie z pewnością jest puszczeniem oka w stronę Trumpa. Jeśli dodamy do tego w tym okresie brak choćby jednej świątecznej branżowej produkcji możemy wyciągać wniosek, że Netflix skręca w prawo, a przynajmniej zaczął udawać brak wyraźnej agendy woke.Timothy1313 pisze: ↑16-12-2025 18:48:31 Boots skasowane. Kochany Netflix. Los Olympo też jest niepewny - choć wcześniej gdzieś było napisane, że przedłużyli. Moim zdaniem nie zanosi się na kontynuację. Zostanie Heartstopper film. Najbardziej lewacka platforma streamingowa ever.
Nie owijajmy w bawełnę jedną z głównych przyczyn jest rusek, a konkretnie amerykański aktor, który go świetnie udaje. Produkcja mu zafundowała długie szkolenia z nabywania akcentu i sposobu bycia. Mnie się podoba, że akcja może w jednej chwili mocno przyspieszyć, a potem toczyć się żółwim tempem zanadto nie wiejąc nudą. Trzeci odcinek był świetnym przerywnikiem od głównego wątku, ciekawe czy kolejnych będą podobne niespodzianki, bo tego że na koniec sezonu zostawią nas z cliff hangerem jestem prawie że pewienTimothy1313 pisze: ↑16-12-2025 18:48:31 No i jak? Było "gorąco, podniecająco i pikantnie" w ostatniej scenie czwartego odcinka Heated Rivalry?![]()
A na poważnie: cieszy mnie podejście Jacoba Tierneya do pokazywania gejowskiego seksu, ale to powinien być fajny dodatek, a nie główna przyczyna oglądania. Całość serialu broni się nawet bez tego.
- Timothy1313
- Posty: 176
- Rejestracja: 17-10-2019 13:13:18
- Lokalizacja: Lublin
Re: Filmy/Seriale LGBT
Odcinek piąty Heated Rivalry. Cudo i emocjonalna uczta.
Czytałem kolejny wywiad z Jacobem Tierneyem. Czaicie, że na początku producenci chcieli żeby Shane i Ilya poczekali z seksem do drugiego sezonu i zwiększyć rolę kobiet (zapewne chodzi o to żeby chłopaki mieli więcej hetero związków) - serial byłby bardziej przyjazny heterykom. Jak się cieszę, że się nie ugiął i zrobił porządną adaptację. To jest to o czym wspominałem. Te korporacje, prezesi i Netflixy, to wszystko tylko na pokaz.
Czytałem kolejny wywiad z Jacobem Tierneyem. Czaicie, że na początku producenci chcieli żeby Shane i Ilya poczekali z seksem do drugiego sezonu i zwiększyć rolę kobiet (zapewne chodzi o to żeby chłopaki mieli więcej hetero związków) - serial byłby bardziej przyjazny heterykom. Jak się cieszę, że się nie ugiął i zrobił porządną adaptację. To jest to o czym wspominałem. Te korporacje, prezesi i Netflixy, to wszystko tylko na pokaz.
- Hebius
- Posty: 18453
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Filmy/Seriale LGBT
To może tłumacz polskich napisów znów się spręży i obejrzę odcinek jutro.
- mike
- Posty: 11130
- Rejestracja: 26-05-2019 23:22:28
- Lokalizacja: outer space
Re: Filmy/Seriale LGBT
Hmmm chyba masz na myśli jakieś amatorskie spolszczenie tudzież tłumaczenie automatyczne przepuszczone przez jakiś tandetny translator. Sądziłem, że znasz angielski przynajmniej na tyle, by obejść się bez napisów.
Gdyby to był netflix pomimo dużej oglądalności nawet nie wiadomo, czy serial byłby kontynuowany... tymczasem na malutkiej platformie Crave prawdopodobnie jest największym obecnie hitem, a zarazem promocją ichniejszego streamingu pewnie dlatego rychło podjęto decyzję o kolejnym sezonie. Twórca serialu wyrasta na współczesnego Xiaveria Dolana, nie idzie na kompromisy, natomiast zdaje się być od niego bardziej pragmatyczny i mniej kapryśny, więc oby się rozwijał i nigdy nie poczuł zrezygnowania w konfrontacji z korporacjami.Timothy1313 pisze: ↑19-12-2025 11:49:54 Te korporacje, prezesi i Netflixy, to wszystko tylko na pokaz.
W Shortbus pokazywali gołe fiuty penetrujące tyłki? Bo nie wiem o jaką nie-niewinność chodzi w porównaniu do Heated Rivarly?
- Hebius
- Posty: 18453
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Filmy/Seriale LGBT
Nie pamiętam już, czy twórcy Shortbusu serwowali anal - były w każdym razie wzwody w pełnej krasie i niesymulowany seks w uroczym patriotycznym (do hymnu USA) trójkącie z wzajemnym obciąganiem, dowcipny spust na obraz Pollocka oraz auto fellatio.
- Timothy1313
- Posty: 176
- Rejestracja: 17-10-2019 13:13:18
- Lokalizacja: Lublin
Re: Filmy/Seriale LGBT
Nawet nie prawdopodobnie, ale naprawdę. Heated Rivalry to największa premiera w historii tamtej platformy. Na HBO też jest to teraz najchętniej oglądany serial (tam gdzie puszczają) albo na drugim miejscu. W UK dopiero 10 stycznia. Europa czekamike pisze: ↑19-12-2025 16:15:05
Gdyby to był netflix pomimo dużej oglądalności nawet nie wiadomo, czy serial byłby kontynuowany... tymczasem na malutkiej platformie Crave prawdopodobnie jest największym obecnie hitem, a zarazem promocją ichniejszego streamingu pewnie dlatego rychło podjęto decyzję o kolejnym sezonie. Twórca serialu wyrasta na współczesnego Xiaveria Dolana, nie idzie na kompromisy, natomiast zdaje się być od niego bardziej pragmatyczny i mniej kapryśny, więc oby się rozwijał i nigdy nie poczuł zrezygnowania w konfrontacji z korporacjami.Timothy1313 pisze: ↑19-12-2025 11:49:54 Te korporacje, prezesi i Netflixy, to wszystko tylko na pokaz.
Jacob jest genialny. Widziałem z nim (Hudsonem i Connorem też) kilka wywiadów i jest bardzo pozytywny, odpowiada w sposób przemyślany, broni obsady. Ten serial to jego zasługa. Jak to dobrze, że odpalił sobie tamtego audiobooka z Heated Rivalry.
- mike
- Posty: 11130
- Rejestracja: 26-05-2019 23:22:28
- Lokalizacja: outer space
Re: Filmy/Seriale LGBT
Muszę sobie zapuścić wywiady z tym Jakubiem.
W piątym odcinku rusek wreszcie się rozkleił
Rozbawił mnie tekst na koniec. Trzeba obejrzeć, by wiedzieć o jaki kontekst chodzi.

W piątym odcinku rusek wreszcie się rozkleił
Rozbawił mnie tekst na koniec. Trzeba obejrzeć, by wiedzieć o jaki kontekst chodzi.

- Hebius
- Posty: 18453
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Filmy/Seriale LGBT
Było fajnie, na odpowiednim stopniu bajkowości.
Teraz kompozycyjnie by pasował odcinek przerywnik, taki jak trzeci, poświęcony w całości Scottowi Hunterowi i Kipowi Grady. Ale widzę, że odcinek kończący serię ma mieć tytuł The Cottage, więc chyba nie zostaniemy z tym "I'm coming to the cottage" w zawieszeniu do drugiego sezonu.
Teraz kompozycyjnie by pasował odcinek przerywnik, taki jak trzeci, poświęcony w całości Scottowi Hunterowi i Kipowi Grady. Ale widzę, że odcinek kończący serię ma mieć tytuł The Cottage, więc chyba nie zostaniemy z tym "I'm coming to the cottage" w zawieszeniu do drugiego sezonu.
- Timothy1313
- Posty: 176
- Rejestracja: 17-10-2019 13:13:18
- Lokalizacja: Lublin
Re: Filmy/Seriale LGBT
Tak jak myślałem: Olympo skasowane przez Netflix. Chyba naprawdę komuś się podlizują, Mike
Heated Rivalry przedłużone na dodatkowy sezon.
(Ujawniono, że Hudson i Connor mają kontrakty na trzy sezony).
Heated Rivalry przedłużone na dodatkowy sezon.
- Timothy1313
- Posty: 176
- Rejestracja: 17-10-2019 13:13:18
- Lokalizacja: Lublin
Re: Filmy/Seriale LGBT
Pierwszy sezon Heated Rivalry dobiegł końca.
Są lepsze filmy i seriale. Może nawet są lepsze filmy i seriale o naszej branżowej tematyce, ale jeśli oceniamy pod względem czegoś takiego jak queer joy, to chyba nigdy czegoś lepszego nie oglądałem. Jakbym zobaczył coś takiego za nastolatka, to zrobiłoby to w moim życiu różnicę.
Pozostaje czekać na drugi sezon i mieć nadzieję, że branża filmowa nauczy się czegoś z sukcesu HR. Queerowe produkcje jednak nie takie straszne jak je malują i mogą generować ogromną popularność
Pozostaje czekać na drugi sezon i mieć nadzieję, że branża filmowa nauczy się czegoś z sukcesu HR. Queerowe produkcje jednak nie takie straszne jak je malują i mogą generować ogromną popularność
- mike
- Posty: 11130
- Rejestracja: 26-05-2019 23:22:28
- Lokalizacja: outer space
Re: Filmy/Seriale LGBT
Pojawiały się branżowe dzieła, które wywoływały emocje na podobnym poziomie. Ze swoich lat wczesnej młodej dorosłości mogę wymienić Latter Days, Queer as Folk, czy chociażby Wyśnione Miłości, którymi twórca Heated Rivalry mocno się inspirował - przytaczana wcześniej scena w klubie z muzyką TaTu motyw wzięty żywcem ze wspomnianego filmu Xaviera Dolana, który jest prekursorem takich zabiegów, a to jest film sprzed 15 lat.
Heated Rivalry to pod wieloma względami bardzo dobra produkcja wnosząca powiew świeżości, a przede wszystkim ukazująca queerowych bohaterów w sposób autentyczny, pełnoprawny, rzetelny nie na odpierdol się i nie po macoszemu, a więc nie był to kolejny ugrzeczniony odhaczony ptaszek politpoprawności na modłę netflixo-hbo-disneyo platform streamingowych. Czepić można się uproszczenia niektórych ujęć np. sceny sportowe, niedostateczna liczba statystów, brak większego urozmaicenia lokacji, w tym pokazywania terenów planu zdjęciowego (miasta, budynki, otwarte przestrzenie). Miejmy nadzieję, że sukces pierwszego sezonu pozwoli zawalczyć o większy budżet na kolejne odsłony tej historii. Innym w sumie drobiazgiem, bo pozafabularnym jest fakt trzymania w tajemnicy orientacji aktorów odgrywających role dwójki głównych bohaterów i tu są trzy opcje jak dla mnie:
- są hetero i nie chcą zmniejszać hajpu na serial w czasach, kiedy granie gejowskich postaci przez gejoaktorów jest mile widzianym dodatkowym walorem
- chcą w ten sposób budować/zwiększać swoje zasięgi w social mediach unikając wpadnięcia w szufladkę stricte branżowych aktorów
- mają ukartowane z twórcą/producentami ujawnienie w zaplanowanym czasie w przyszłości celem marketingu viralowego do promocji kolejnych sezonów
Do największych plusów, obok wymienionego wyżej zaliczyć można super klimatyczne po mistrzowsku nakręcone kadry, pomimo swej kameralności. Także wyjątkowość poszczególnych odcinków, bo trzeba podkreślić, że dosłownie każdy był inny i wyróżniał się na tle pozostałych, dzięki czemu można było zaskakiwać widza ciągle czymś nowym. Bardzo spodobało mi się mnóstwo spokojnych momentów, niespiesznych dialogów brak cięć co 5 sekund szaleńczego tempa narzucanego przez platformy głównego nurtu, do tego większość odcinków dłuższych niż jest to współcześnie przyjęte, zwłaszcza w serialach nie będących megaprodukcjami. Propsy za świetny casting, wszyscy aktorzy także drugoplanowi dobrani starannie oraz należycie przygotowani do swych ról.
ps: w rusku dostrzegam swój charakter patrząc z boku przypominam sobie, że mogę czasem kogoś zirytować

Heated Rivalry to pod wieloma względami bardzo dobra produkcja wnosząca powiew świeżości, a przede wszystkim ukazująca queerowych bohaterów w sposób autentyczny, pełnoprawny, rzetelny nie na odpierdol się i nie po macoszemu, a więc nie był to kolejny ugrzeczniony odhaczony ptaszek politpoprawności na modłę netflixo-hbo-disneyo platform streamingowych. Czepić można się uproszczenia niektórych ujęć np. sceny sportowe, niedostateczna liczba statystów, brak większego urozmaicenia lokacji, w tym pokazywania terenów planu zdjęciowego (miasta, budynki, otwarte przestrzenie). Miejmy nadzieję, że sukces pierwszego sezonu pozwoli zawalczyć o większy budżet na kolejne odsłony tej historii. Innym w sumie drobiazgiem, bo pozafabularnym jest fakt trzymania w tajemnicy orientacji aktorów odgrywających role dwójki głównych bohaterów i tu są trzy opcje jak dla mnie:
- są hetero i nie chcą zmniejszać hajpu na serial w czasach, kiedy granie gejowskich postaci przez gejoaktorów jest mile widzianym dodatkowym walorem
- chcą w ten sposób budować/zwiększać swoje zasięgi w social mediach unikając wpadnięcia w szufladkę stricte branżowych aktorów
- mają ukartowane z twórcą/producentami ujawnienie w zaplanowanym czasie w przyszłości celem marketingu viralowego do promocji kolejnych sezonów
Do największych plusów, obok wymienionego wyżej zaliczyć można super klimatyczne po mistrzowsku nakręcone kadry, pomimo swej kameralności. Także wyjątkowość poszczególnych odcinków, bo trzeba podkreślić, że dosłownie każdy był inny i wyróżniał się na tle pozostałych, dzięki czemu można było zaskakiwać widza ciągle czymś nowym. Bardzo spodobało mi się mnóstwo spokojnych momentów, niespiesznych dialogów brak cięć co 5 sekund szaleńczego tempa narzucanego przez platformy głównego nurtu, do tego większość odcinków dłuższych niż jest to współcześnie przyjęte, zwłaszcza w serialach nie będących megaprodukcjami. Propsy za świetny casting, wszyscy aktorzy także drugoplanowi dobrani starannie oraz należycie przygotowani do swych ról.
ps: w rusku dostrzegam swój charakter patrząc z boku przypominam sobie, że mogę czasem kogoś zirytować
Spoiler
S01E06



























- Hebius
- Posty: 18453
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Filmy/Seriale LGBT
Nadal nie obejrzałem ostatniego odcinka Heated Rivalry. Może w nocy zerknę. Ale sobie już czytam, co o serialu piszą inni.
https://zpopk.pl/heated-rivalry.htmlSeriale
Zasada satysfakcji czyli o „Heated Rivalry”
napisane przez Zwierz 29/12/2025
Oki obejrzałam całe „Heated Rivalry” więc mogę napisać parę słów. Ogólnie, serial nie jest dostępny w Polsce, ale żyjemy w Internecie i można go z angielskimi napisami obejrzeć nawet nie ściągając niczego z sieci. Od razu chciałabym zaznaczyć, że nagrałam też o tym serialu podcast, gdzie zastanawiam się, dlaczego stał się on takim przebojem wśród kobiecej widowni – bo moim zdaniem jest to ciekawe zjawisko społeczne wychodzące poza kwestie przystojnych hokeistów.
Dla wszystkich niezorientowanych „Heated Rivalry” to opowieść o dwóch hokeistach, którzy zostają w tym samym roku przyjęci do najważniejszej na świecie ligi hokejowej. Jeden jest Kanadyjczykiem a drugi Rosjaninem. Od samego początku mamy napięcie, bo obaj są niezwykle zdolni i zapewne zawojują ligę. Prawda jest jednak taka, że kariera nie zdążyła im się jeszcze na dobre rozkręcić a oni już nawiązali romans. A ponieważ nikt się o ni nie może dowiedzieć, to na lodzie rywalizują, w łóżku zaś zamieniają rywalizację na przyjemność. A ponieważ jesteśmy w świecie mimo wszystko romantycznym to nie trzeba wiele by okazało się, że zwykłe sypianie z kolegą z ligi bardzo się komplikuje, gdy pojawiają się uczucia i pytania – co z tym dalej zrobić. Zwłaszcza że coming out jest niemożliwy, bo w profesjonalnym sporcie nie ma miejsca na nie hetero (męskich) sportowców.
Czy serial mi się podobał? Nie czułam przykrości w czasie oglądania, zgodzę się, że dwóch aktorów w głównych rolach zostało dobrze obsadzonych i patrząc jak znoszą dość trudną kampanię promocyjną (robisz mały niszowy serial dla kanadyjskiej telewizji a potem musisz poradzić sobie z absolutnym szaleństwem) życzę im jak najlepiej – wydaje mi się, że mają odpowiednie zasoby by sobie z taką sławną poradzić. Narracja biegnie bardzo szybko, można przegapić, że relacja trwa dobre kilka lat. Do tego, mimo że serial zrealizowano za jakieś pięć dolarów, to udaje się to sprawnie ukryć, choć nie rozmawiajcie z Kanadyjczykami o tym serialu, bo jak się okazuje sceny, które miały się dziać w różnych krajach kręcono plus minus w tym samym parku. No ale miała to być rzecz niszowa a nie międzynarodowy hit. Zgodzę się, że są tu sceny zrealizowane sprawnie i myślę, że przy innej obsadzie i mniej sprawnym scenariuszu mogłyby być równie okropne jak te wertykalne seriale, które produkuje się masowo do Internetu. Udało się tego na szczęście uniknąć.
Co się zaś tyczy samego serialu, to mam tu pewne przemyślenia, które nie tyle tłumaczą sukces tej produkcji co jej specyfikę. Bo choć romansów męskich było w kulturze wiele, to ten jest jednak nieco inny. Nie tylko ze względu na swój zasięgi i popularność. Chodzi mi raczej o konstrukcję narracji. Otóż to jest serial, który składa się właściwie z samych scen satysfakcjonujących. Czyli takich, które dają widzowi albo satysfakcję z oglądania napięcia pomiędzy bohaterami, albo spełnienia, albo emocjonalnie trudnej sceny, albo sceny dającej bohaterom poczucie bezpieczeństwa. Niemal każda scena, która jest tu rozbudowana należy do kategorii „satysfakcjonujących scen romansowych”, które najczęściej znajdziemy w literaturze (jest to bądź co bądź ekranizacja książki). Te sceny odpowiadają najróżniejszym tropom i nie są ani niczym nowym ani niespotkanym – zwłaszcza w licznych powieściach romansowych.
Ale jednocześnie – ich nagromadzenie sprawia, że dostajemy taki romans wydestylowany – satysfakcję, bez wszystkiego co taką opowieść mocniej osadza w rzeczywistości, w elementach budowy świata. Jak ktoś stwierdził „Z radością przyjmuję, że po obejrzeniu serialu nie wiem o hokeju ani jednej rzeczy więcej niż przed seansem”. Bo też tak jest to opowieść napisana by lata mijały jak w kalejdoskopie, by owa sportowa część była jedynie ozdobnikiem – tak daleko idącym, że właściwie pozbawionym znaczenia. To jest romans hokeistów, ale to co dzieje się na lodzie, stanowi jedynie ornament, do tego stopnia, że właściwie można by to było wyciąć i narracja też by dawała radę. Nawet ta tytułowa „Zacięta rywalizacja” jest tylko słabym pretekstem – nie ma jej realnie między bohaterami, nie jest tematem – jedynie czymś co ma wprowadzić nas w świat nowego topu. Cały świat przedstawiony jest jedynie naszkicowany – tylko po to by można się było skoncentrować na emocjach głównej pary.
Nie dziwię się, że serial zdobył popularność, bo jest jak wyjadanie samych rodzynek z ciasta (zakładając, że lubimy rodzynki!). Bierzemy tylko te sceny, które są romansowo najbardziej lubiane, satysfakcjonujące, nawet podniecające (brawa dla operatorów, którzy pokazali mistrzowską grą światłem a przede wszystkim cieniem). Dostajemy romans, który jest w istocie zlepkiem scen, na które w bardziej rozbudowanej, mocniej osadzonej w narracji historii musielibyśmy długo czekać. Na przestrzeni kilku czy kilkunastu minut następują tu po sobie sceny, na które normalne seriale każą czekać całe odcinki czy sezony. Tu wszystko jest szybko, bo też, musimy zmieścić sporo tropów, scen, które funkcjonują po to by nacisnąć odpowiednie guziczki emocji. Działają, bo korzystają ze sprawdzonych metod.
To jest z jednej strony dla widza niezwykle przyjemne (bo dostajemy co lubimy) z drugiej – pokazuje ten kierunek, który jest we współczesnej fikcji romantycznej bardzo charakterystyczny – posługujemy się tropami i scenami, które zaczynają funkcjonować same dla siebie. Gdybyśmy zadali sobie pytanie – czy po tylu latach romansu nasi bohaterowie realnie się znają – odkrylibyśmy z zaskoczeniem, że wiedzą o sobie zaskakująco mało. Interakcje między nimi są sprowadzone jedynie do momentów ważnych, co znaczy, że właściwie nie wiemy, jak wygląda ich relacja, gdy akurat nie rozmawiają o sprawach kluczowych albo nie uprawiają seksu, o czym mogliby porozmawiać (poza hokejem) i czy w ogóle coś realnie o sobie wiedzą. Przy czym serial jest tak ułożony, że ma to nam nie przeszkadzać. Wręcz przeciwnie – im dłużej utrzymuje bohaterów w zawieszeniu tym lepiej realizuje romansowy top. I zdaję sobie sprawę, że romans jako literatura gatunkowa zawsze był oparty o tropy i schematy, ale tu doszło do ich znacznej intensyfikacji. Do tego, w ostatnich latach zaciera się granica pomiędzy tym co romantyczne a erotyczne. Fakt, że nasi bohaterowie idą od seksu do uczuć a nie w drugą stronę jest w dzisiejszej prozie romantycznej coraz powszechniejszy.
Nie jest to samo w sobie nic złego, ale jednocześnie – mam wrażenie, że to jest najbliższa rzecz do realnej ekranizacji idei fan fiction jaką kiedykolwiek dostaliśmy. Świat przedstawiony jest w istocie drugorzędny. Tak wszystko dzieje się w świecie hokeja, tak mamy bohaterów różnej narodowości, tak jest obawa przed coming outem. Ale w istocie wszystkie te elementy są zbudowane poza światem serialu. Stanowią one coś pożyczonego z rzeczywistości, o czym zakłada się, że funkcjonuje poza tą opowieścią. Zupełnie jak fan fition, które nie musi tworzyć swojego świata i nawet nie zawsze musi do końca stworzyć bohaterów – bo opera się na naszych emocjach względem tekstu źródłowego. Ten serial ma taki vibe, satysfakcjonującego uzupełnienia do rzeczywistości, której nie musi budować. Pod pewnymi względami ten serial jest jeszcze bardziej eskapistyczny niż „Bridgertonowie”. A jednocześnie – jest bliski temu jak dziś wyglądają popularne romanse – często pożyczające swoją formę czy zestaw scen … właśnie z fan fition. To takie wtórne przetworzenie gdzie niby dostajemy oryginalne dzieło kultury ale w istocie to jest recykling i pewien literacki destylat.
A jeśli o eskapizmie mowa, to przyznam, że miałam pewien problem w zanurzenie się w tej fantazji między innymi dlatego, że jeden z bohaterów jest Rosjaninem. Nie jestem na poziomie, gdzie zupełnie by mnie to odrzuciło (choć sprawdziłam czy bohatera nie gra rosyjski aktor i ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że nie) ale jednocześnie to jest niesamowite, że świat zachodni nie jest w stanie nawet na chwilkę przestać opowiadać sobie o rosji i Rosjanach. Co więcej mam poczucie, że w tym przypadku ta całkowita apolityczność opowieści jest chyba jeszcze bardziej bolesna. Co prawda rosyjski bohater chce kanadyjskiego czy amerykańskiego paszportu, ale jednocześnie – można dojść do wniosku, że w ostatnich latach rosja nic złego nie zrobiła poza homofobią (akcja dzieje się po 2014). Myślę, że widza amerykańskiego czy kanadyjskiego słabo to rusza, ale ja miałam cały czas poczucie, że to jest ten element miękkiego wpływu kulturowego, że rosja zła, ale rosyjscy hokeiści tacy romantyczni. Nie twierdzę, że to działanie zamierzone, raczej po prostu niekoniecznie europejska perspektywa.
Wracając jednak do zakochanych hokeistów – bawi mnie jak bardzo sukces serialu pokazuje, że zdanie „go woke, go broke” w istocie jest puste. Albo inaczej – wszystko zależy od tego jak owo woke zdefiniujemy. Można by się było bowiem kłócić, że trudno o bardziej konserwatywną narrację niż ta, która opowiada o zakazanej miłości i o walce jaką kochankowie muszą stoczyć ze światem, który chce ich rozdzielić. Być może żadne wymiary ideologiczne opowieści nie są silniejsze od powszechnej ludzkiej słabości do melodramatu. A jednocześnie – nie da się ukryć, że jest w tym jakaś eksploatacja nierówności. Gdyby każdy mógł żyć własnym życiem nie byłoby podniecających romansów o hokeistach, którzy przez dekadę z konieczności ukrywają swoje uczucie. Bo przecież ten element – ukrywania uczucia przed światem jest tu elementem zdecydowanie dającym widzowi satysfakcję (bo też to zawsze lubiano).
Moje refleksje nad tym serialem są osadzone głębiej w tym jak dziś wygląda romantyczna fikcja, jak przechodzi zmiany literackie, które wpływają na zmiany filmowe. Można powiedzieć – mamy tu do czynienia z autentycznym przełamywaniem ostatnich barier pomiędzy przemianami w dzisiejszych narracjach popularno literackich a serialowych. A jeśli jeszcze dodamy do tego jak duży wpływ mają na to wszystko tropy zaczerpnięte z japońskich romansów jednopłciowych, to dostajemy dzieło, które z jednej strony nie niesie w sobie nic czego by wcześniej nie było, ale jest dla wielu osób zupełną nowością. Satysfakcjonującą nowością. Stąd można się śmiać, z reakcji na ten serial, ale niekoniecznie można go ignorować. Bo odbija się w nim całe mnóstwo trendów współczesnej kultury.
Ja wiem, że część z was koło tej piątej strony ma pewnie pytanie „Kasia a wolno patrzeć po prostu jak się dwa ładne chłopy całują? (i nie tylko)”. Oczywiście, że wolno. Na zdrowie każdemu. Ale moim zdaniem warto się nad tymi obrazami przyjemności zastanowić. Bo nie tylko w tym co nas boli, ale i w tym co nas koi się odbijamy.
- mike
- Posty: 11130
- Rejestracja: 26-05-2019 23:22:28
- Lokalizacja: outer space
Re: Filmy/Seriale LGBT
Hebius, winszuję cierpliwości zaczytywania się takimi dłużyznami. Dobrze, że w pierwszym zdaniu dowiadujemy się, że to ocena kobieca...inaczej nie wiem czy bym to w całości skonsumował, a tak mnie zainteresowało i nie zawiodłem się to nie serial dla niej, a wzięła się za przeintelektualizowaną analizę tylko dlatego, bo sukces, czego nawet nie zdołała ukryć. Lol ona chciałaby w serialu więcej sportu oraz wszystkiego co akurat najmniej interesuje docelową grupę odbiorczą tego dzieła. Co do konserwatystów zupełnie mnie nie dziwi niespecjalny hejt wobec serialu, mogą opowiadać o nim w narracji niewyżytych homo pieprzących się jak króliki, co przecież wpisuje się w ich stereotyp o gejach.
Początkowo też miałem obiekcje do ruska, ale to na długo przed włączeniem pierwszego odcinka. Nie wiem jak można po obejrzeniu całego sezonu mieć dalej wątpliwości dywagując nad narodowością jednego z bohaterów w kontekście bieżącej sytuacji. Raz, że to produkcja oparta na zdarzeniach autentycznych, dwa serial wcale nie pokazuje Rosji w zmiękczonej formie - mamy uzasadnione obawy o życie Ilyi na ewentualności wyoutowania/coming outu, mamy sceny z jego patologiczną rodziną i nie tylko pokazujące charakter zakutych agresywnych ruskich łbów. Także nikt po obejrzeniu raczej nie dojdzie do wniosku, że Rosja jest fajna i wszystkie ruski też. Ilya to przecież przypadek raczej rzadko spotykany, ruska zamerykanizowanego, no i przede wszystkim geja w szafie.
Autorka zastanawia się czemu po serial chętnie sięgają kobiety (nie wiem, ale ostrożnie zakładam, że sięgnęła do jakiejś statystyki). Natomiast mnie niezmiennie zastanawia ogromna reprezentacja kobiet wśród autorów książek o tematyce gejowskiej. Być może w obu przypadkach chodzi o tożsame podłoże tego zjawiska, szkoda, że autorka nie przytoczyła nic więcej nt. temat poza stwierdzeniem faktu.
Zdecydowanie nie polecam słuchać autorki w kwestii sposobu oglądania serialu. Odradzam oglądanie na pirackich VOD, czyli bez ściągania, ponieważ jakość obrazu jest poniżej krytyki, co odbiera połowę frajdy. Lepiej ściągać torrenty i inne tego typu, gdzie odcinki hulają w znakomitej bezstratnej jakości z dobrym udźwiękowieniem i też z angielskimi napisami, jeśli komuś są one potrzebne.
Początkowo też miałem obiekcje do ruska, ale to na długo przed włączeniem pierwszego odcinka. Nie wiem jak można po obejrzeniu całego sezonu mieć dalej wątpliwości dywagując nad narodowością jednego z bohaterów w kontekście bieżącej sytuacji. Raz, że to produkcja oparta na zdarzeniach autentycznych, dwa serial wcale nie pokazuje Rosji w zmiękczonej formie - mamy uzasadnione obawy o życie Ilyi na ewentualności wyoutowania/coming outu, mamy sceny z jego patologiczną rodziną i nie tylko pokazujące charakter zakutych agresywnych ruskich łbów. Także nikt po obejrzeniu raczej nie dojdzie do wniosku, że Rosja jest fajna i wszystkie ruski też. Ilya to przecież przypadek raczej rzadko spotykany, ruska zamerykanizowanego, no i przede wszystkim geja w szafie.
Autorka zastanawia się czemu po serial chętnie sięgają kobiety (nie wiem, ale ostrożnie zakładam, że sięgnęła do jakiejś statystyki). Natomiast mnie niezmiennie zastanawia ogromna reprezentacja kobiet wśród autorów książek o tematyce gejowskiej. Być może w obu przypadkach chodzi o tożsame podłoże tego zjawiska, szkoda, że autorka nie przytoczyła nic więcej nt. temat poza stwierdzeniem faktu.
Zdecydowanie nie polecam słuchać autorki w kwestii sposobu oglądania serialu. Odradzam oglądanie na pirackich VOD, czyli bez ściągania, ponieważ jakość obrazu jest poniżej krytyki, co odbiera połowę frajdy. Lepiej ściągać torrenty i inne tego typu, gdzie odcinki hulają w znakomitej bezstratnej jakości z dobrym udźwiękowieniem i też z angielskimi napisami, jeśli komuś są one potrzebne.