Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutorach.

Książka, kino, teatr, muzyka, telewizja...
Regulamin forum
Info: tematy możliwe do przeglądania przez gości forum, dostępne indeksowanie dla bootów typu Google.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
uzytkownik_konta
Posty: 6841
Rejestracja: 18-07-2018 15:54:11

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 230097Post uzytkownik_konta »

Oni są naprawdę komiczni. "1 espresso to 3 sprzedane książki", "1 pączek to 3 sprzedane książki". To ile ta książka ma w końcu kosztować? 500 zł, z czego 400 zł pójdzie dla autora? :lol: Wtedy będzie mógł z dumą powiedzieć "1 bilet lotniczy to 1 sprzedana książka" - a że sprzedanych książek rocznie w skali kraju będzie np. 6, i za to będzie musiał jakoś wyżyć - to inna sprawa :lol:
Hebius pisze: 08-07-2026 23:32:26 Ale w jaki sposób ci roszczeniowcy wyciągają rękę do podatników, domagając się 10% procent od wydawcy? Już samo proszenie rządu o jakąś interwencję to za dużo, bo rząd - zwłaszcza ten nasz obecny - to ma ważniejsze sprawy na głowie?

Rozumiem brak empatii dla ciepatych - niech zdychają, byle za płotem, po białoruskiej stronie - ale skąd taka twoja niechęć do ludzi kultury? Przecież akurat w przypadku tej akcji nie chodzi o wyszarpanie jakiejś kasy z budżetu, tylko inny sposób podziału wydawniczego tortu.
Nie od podatników. Od państwa chcą interwencji, ale od konsumentów chcą, aby płacili więcej za książki. To już nie wiem, co gorsze - od podatników, czy od konsumentów, ale za pośrednictwem interwencji państwa. Przeczytaj sobie to, co sam wstawiałeś.
Nie czuję do nich niechęci jako do ludzi kultury. Czuję niechęć do nadregulacji, a więc - siłą rzeczy - mam negatywny stosunek tych, którzy agresywnie ją promują. A chyba nie da się równocześnie zaprzeczyć, że ludzie ci odczuwają pewną misję i pewną predestynację do szczególnego traktowania? To, samo w sobie, nie byłoby jakimś wielkim grzechem - gorzej jeżeli na tej podstawie wyciągają rękę po pieniądze, równocześnie nawołując do kontrproduktywnego działania, którym będzie wzrost cen książek. Naprawdę jestem głęboko przekonany, że koniec końców - jak zwykle przy regulacji rynku - będzie jeszcze gorzej, bo spadnie liczba zakupów nowych książek i ci państwo skończą w położeniu gorszym, niż obecnie.

Nie możemy robić dobrze każdej grupie zawodowej tylko dlatego, że jest przekonana o swojej wyjątkowości. Zdradzę ci sekret: ogromna część ludzi w każdym zawodzie jest przekonana o swojej wyjątkowości. Mają poniekąd rację, bo większość zawodów jest nam potrzebna do komfortowego życia. Tylko jak wszyscy są wyjątkowi, to nikt nie jest - nie możemy uchwalać osobnych ustaw zawierających preferencje dla każdej grupy. Ja po prostu uważam, że w tym sensie wszyscy co do zasady jesteśmy równi - większość z nas jest potrzebna społeczeństwu; bez większości z nas byłoby gorzej, niż jest obecnie. Być może dlatego drażni mnie, kiedy ktoś tak jawnie stwierdza, że jest lepszy - lepszy, bo zasługuje na preferencyjne traktowanie - w przeciwieństwie do większości z nas, którzy mają w życiu tylko tyle, ile sobie wynegocjują na rynku, przy pomocy swoich atutów, i którym państwo w tym bynajmniej nie pomaga.
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 19812
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 230105Post Hebius »

Zasadniczo masz rację, z tym, że nie wydaje mi się, by w tej chwili pisarze stanowili uprzywilejowaną grupę czerpiąca nie wiadomo jakie profity ze swojej pracy i domagającą się jeszcze dodatkowych przywilejów. Możemy uznać - tak jak chcesz - że kultura nie jest nam niezbędna, że każdy potrafi napisać książkę, a teraz to już nawet AI więc możemy zostawić sprawę jak jest i jeśli ktoś nie potrafi zarobić pisaniem niech idzie pracować na kasie w Biedronce. Albo przyznać autorom rację i spróbować im jakoś pomóc. Ja jak wiadomo jestem głupi - tutaj się ocenzuruje i pominę jeden akapit, żeby nie wywoływać wilka Marcina z lasu - i dodatkowo dla niektórych autorów mam sporo sympatii, więc bym optował za zmianą obecnej sytuacji.
Obrazek
Awatar użytkownika
uzytkownik_konta
Posty: 6841
Rejestracja: 18-07-2018 15:54:11

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 230122Post uzytkownik_konta »

Nie. Stop. Wkładasz mi w usta coś, czego nie napisałem. Jeśli nie potrafisz obalić tego, co napisałem - nie daje ci to prawa do zmyślania tylko po to, aby mieć z czym polemizować. Chodzi o poniższe.
Hebius pisze: 09-07-2026 23:46:38tak jak chcesz - że kultura nie jest nam niezbędna, że każdy potrafi napisać książkę, a teraz to już nawet AI
Zwłaszcza jest to uderzające pod tym względem, że jednak wydawało mi się - jakkolwiek możemy się w różnych sprawach nie zgadzać - że nie masz mnie za jakiegoś niepiśmiennego idiotę-troglodytę, który konsumuje tylko rolki z Tiktoka - bo tylko ktoś taki mógłby mieć poglądy, które mi w tym fragmencie przypisałeś. Dziwaczne zachowanie.
Ja nie twierdzę, że kultura nie jest nam niezbędna. Twierdzę, że nie należy jej ratować akurat w taki sposób, jaki się nam proponuje. Zresztą, dotychczas - jak wspominałem wcześniej - kultura nie upadła, a wręcz wygląda na to, że mamy nadpodaż tekstów literackich (i "literackich"). Więc w ogóle nie kupuję tezy o tym, że literatura polska umiera i tylko interwencja publiczna może to powstrzymać. Zwłaszcza jeśli interwencja ta może doprowadzić do wzrostu cen książek, a więc do... ograniczenia popytu. Jak to jest, że polska kultura nie upadła w najczarniejszych czasach transformacji ustrojowej, a teraz nagle jest w stanie agonalnym? Jak to jest, że wychodzi tak dużo książek? A może to rzeczywiście jest jak z lekarzami - niby system ochrony zdrowia taki niedoinwestowany, chętnych brak, a nagle wychodzi na jaw, że można z tego całkiem dobrze żyć? Rusinek naprawdę przymiera głodem? Naprawdę jest zgnębionym, przymierającym głodem intelektualistą, którego trzeba wyrywać z nędzy i wyzysku, bo skończy w przytułku? A Mróz, jakaś bam Bonda i ten cały tzw. Max Czornyj - ktoś w ogóle bierze pod uwagę, że oni i cała masa innych grafomanów też się na tym nieźle wzbogaci? Naprawdę to jest to, w imię czego będziemy redukowali czytelnictwo - żeby oni mieli większą przebitkę na egzemplarzu i... nie wiem w zasadzie, co z tymi pieniędzmi zrobili. Chyba zaczną sobie nimi poduszki wypychać.
Więc może to nie chodzi o to, że ja nie rozumiem, że kultura jest nam potrzebna - tylko nie przejawiam nabożnej fascynacji postacią jakiegoś pana literata czy pani literatki tylko dlatego, że osoba ta potrafi pisać.
Hebius pisze: 09-07-2026 23:46:38 Zasadniczo masz rację, z tym, że nie wydaje mi się, by w tej chwili pisarze stanowili uprzywilejowaną grupę czerpiąca nie wiadomo jakie profity ze swojej pracy i domagającą się jeszcze dodatkowych przywilejów. (...) Albo przyznać autorom rację i spróbować im jakoś pomóc.
Nie są uprzywilejowaną grupą. Problem, który mam z tą akcją, polega na tym, że chcieliby być. Ten argument jest o tyle nietrafiony, że tylko potwierdza mój punkt widzenia. Równie dobrze moglibyśmy napisać "Nie wydaje mi się, aby hydraulicy byli obecnie jakąś uprzywilejowaną grupą" (bo przecież nie są - mają tyle, ile sobie zarobią na wolnym rynku, tak jak większość ludzi). I że w tej sytuacji mamy wybór: albo możemy uznać, że hydraulicy nie są nam potrzebni, bo roboty załatwią sprawę (w końcu gotowość obecnych robotów do naprawiania rur jest podobna, jak AI do tworzenia np. powieści) - albo spróbować im jakoś pomóc, zwłaszcza że do niektórych hydraulików mam sporo sympatii.
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 19812
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 230124Post Hebius »

No właśnie w tym jest chyba cały problem, że mam cię za człowieka czytającego i dlatego nie potrafię zrozumieć twojej niechęci do pisarzy, bo chyba tylko tym można wyjaśnić twoją reakcję, komentarze do obecnej akcji i zamknięcie oczy na patologię rynku wydawniczego.
Obrazek
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 19812
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 230125Post Hebius »

Onet pisze:Debata o zarobkach twórców regularnie powraca w przestrzeni publicznej, często okraszona zarzutami o "darmozjadztwo" artystów. "Nie potrafisz — to nie pchaj się na afisz, nie umiesz się utrzymać ze sztuki, nikt tego nie chce kupować — to zmień zawód." — takie głosy słyszą pisarze. Rzeczywistość okazuje się jednak znacznie bardziej brutalna.

Otóż: prawie nikt z tego się nie może utrzymać. Nie dlatego, że jest kiepski, tylko dlatego, że pisarze dostają bardzo niewielką część pieniędzy ze sprzedaży książki — zaznacza Dehnel.

Jak wynika z raportu "Jeszcze książka nie zginęła?", przeciętna książka kosztuje 57,50 zł, a realna cena zakupu to 40,20 zł. Jak tłumaczy pisarz, do autora trafia średnio 2,87 zł brutto za egzemplarz. Od tej kwoty trzeba jeszcze odprowadzić podatek, a składki na ubezpieczenie społeczne są często poza zasięgiem, bo zwyczajnie nie ma z czego ich opłacić.

"Przyjmijmy dla łatwego rachunku, że książkę pisze się rok. Średni nakład to 3 tys. egzemplarzy; jeśli autor sprzeda ten średni nakład, to przy średnim zysku od egzemplarza otrzyma 8 tys. 610 złotych brutto, za rok pracy. 717 zł 50 gr miesięcznie. Żeby dostać średnią krajową, musiałby sprzedać blisko 40 tys. egzemplarzy, czyli musiałby pisać książkę i sprzedawać jej średni nakład co miesiąc. Wiem, że to brzmi jak obłęd, ale taki jest rynek książki w Polsce: ogarnięty szaleństwem" — czytamy.

W odpowiedzi na tę sytuację Unia Literacka — stowarzyszenie pisarek i pisarzy — postuluje wprowadzenie minimalnych stawek procentowych w nowej ustawie.

Pomysł jest prosty: autorzy powinni otrzymywać minimum 10 procent od stałej ceny okładkowej, a nie od zmiennej ceny hurtowej. Jak zauważa Dehnel, to rozwiązanie funkcjonuje już w innych branżach, gdzie istnieją minimalne stawki godzinowe czy płaca minimalna — chodzi o ochronę najsłabszych uczestników rynku.

Kampania "10 procent" to polska wersja francuskiej akcji "La Charte des Auteurs et Illustrateurs Jeunesse" z 2016 r.
https://kultura.onet.pl/wiadomosci/ile- ... ce/cbxrwkg

Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
marcin
Posty: 17945
Rejestracja: 25-07-2018 22:48:12
Lokalizacja: PL

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 230126Post marcin »

Z jednej strony postulaty sluszne. Z drugiej - to by spowodowało dalsze podnoszenie cen na okładkach i dalszy rozwój patologii typu jest cena okładkowa która nie wiadomo co ma oznaczać bo wydawca na dzień dobry sprzedaje książkę z obniżką rzędu 40%. W efekcie cena okładkowa jest nie wiadomo czym :roll:
Jutro będzie nowy, długi dzień. Twój własny, od początku do końca. To przecież bardzo przyjemna myśl.
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
Awatar użytkownika
uzytkownik_konta
Posty: 6841
Rejestracja: 18-07-2018 15:54:11

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 230127Post uzytkownik_konta »

Hebius pisze: 10-07-2026 20:33:27 No właśnie w tym jest chyba cały problem, że mam cię za człowieka czytającego i dlatego nie potrafię zrozumieć twojej niechęci do pisarzy, bo chyba tylko tym można wyjaśnić twoją reakcję, komentarze do obecnej akcji i zamknięcie oczy na patologię rynku wydawniczego.
Czy żeby być przeciwko tej regulacji trzeba czuć niechęć do pisarzy; a - jak rozumiem - jeśli się tej niechęci nie odczuwa, trzeba być przeciwko? Moim zdaniem bez nadregulacji branży dla pisarzy w dłuższej perspektywie będzie lepiej, niż z tymi regulacjami. Jak państwo by się wzięło za ustalanie podziału zysków ze sprzedaży piasku, to zaraz by piasku zabrakło.
Może to będzie wielce kontrowersyjne, ale uważam np., że ogromnej części zarówno członków PiS, jak i KO (nie mam tutaj na myśli kierownictwa partii, a raczej tzw. szeregowych członków), zależy m.in. na tym, aby ludziom żyło się jak najlepiej. Podobnie jest zresztą z lewicą i Konfederacją. Różnica polega na tym, że mają skrajnie przeciwnie koncepcje co do tego, które środki sprawią, że tak będzie. Żadna partia nie działa raczej z założeniem, że jej celem jest pogorszenie jakości życia statystycznego Polaka. W tym przypadku jest analogicznie w tym sensie, że obaj - jak sądzę - chcielibyśmy, aby sytuacja w polskiej kulturze była raczej lepsza, niż gorsza. Sprzeciwiam się natomiast co do proponowanej metody - uważam, że będzie kontrproduktywna, a do tego jest także głęboko niesprawiedliwa; a przy okazji ujawnił się w niej dość nieelegancki stosunek części pisarzy do reszty społeczeństwa.
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 19812
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 230128Post Hebius »

Ale ty chyba nadal bardziej się odnosisz do pomysłu z ustawą o jednolitej cenie książki niż do tej akcji uświadamiającej, jaki marny kawałek tortu przypada pisarzowi. No przecież nie możesz być aż tak nieczuły na niedolę innych :D Nie bądź jak Marcin!
Obrazek
Awatar użytkownika
marcin
Posty: 17945
Rejestracja: 25-07-2018 22:48:12
Lokalizacja: PL

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 230129Post marcin »

Wypraszam sobie. Napisałem że postulaty w zasadzie słuszne.
Jutro będzie nowy, długi dzień. Twój własny, od początku do końca. To przecież bardzo przyjemna myśl.
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 19812
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 230130Post Hebius »

Ale tylko z jednej strony :P
Obrazek
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 19812
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 230131Post Hebius »

Obrazek
Olga Gitkiewicz na FB pisze:
Jak to zrobiliśmy. Każda osoba, która wzięła udział w tej akcji, wybrała jedną ze swoich książek. Ja wybrałam Nie zdążę. Jej cena okładkowa to 39 złotych, w tym 5% VAT, a zatem cena okładkowa netto to ok. 37 złotych. Potem wybraliśmy jeden ważny dla siebie wydatek. Agata Romaniuk - leki, Grzesiek Piątek bilet kwartalny, Aneta Prymaka-Oniszk okulary, Piotr Tarczyński karnet na zajęcia sportowe, ja wybrałam bilet kolejowy w jedną stronę - na dokumentację do kolejnej książki, bo akurat byłam w reporterskiej podróży, a reporterskie podróże, kwerendy i praca w terenie to znacząca część moich wydatków. Potem obliczyliśmy, ile naszych książek musielibyśmy sprzedać, żeby móc te swoje koszty opłacić - gdybyśmy, podkreślam, gdybyśmy otrzymywali tantiemy w wysokości 10% ceny okładkowej netto od jednego egzemplarza tej naszej wybranej książki. Mój bilet przecudnym zbiegiem okoliczności kosztował ok. 57 złotych. Powrotny był droższy, bo już nie udało mi się kupić w promocji, ale za przejazd tam zapłaciłam równowartość tantiem z 15 sprzedanych książek - gdyby te tantiemy wynosiły 10%. Bardzo często wynoszą mniej, niezwykle często są wypłacane od ceny sprzedaży, a więc od nieznanej autorowi czy autorce stawki. Nasze statystyczne tantiemy to niecałe 3 złote od egzemplarza. Jako Unia Literacka postulujemy tantiemy autorskie w wysokości minimum 10% ceny okładkowej netto. Dla wszystkich piszących osób.

I teraz jeszcze o tym, jak te liczby pracują. Nie zdążę to książka, która w polskich warunkach miała szczęście zostać bestsellerem. Było kilka dodruków, nie zniknęła z księgarni po 3 miesiącach od premiery, a tak się przecież często dzieje - żywot książki jest dziś krótki. Pisałam ją niecałe dwa lata. Przyjmijmy roboczo, że sprzedało się jej 10 tysięcy - w polskim reportażu książkowym to już bestseller. 10 tysięcy x 3,7 PLN to byłoby 37 tysięcy złotych. Wypłacanych nie jednorazowo, tylko w odcinkach co pół roku.

Naprawdę wiele książek sprzedaje się w niższych nakładach. Naprawdę wiele osób piszących dostaje 2, 3 złote za sprzedaż jednego egzemplarza swojej książki, który w księgarni kosztuje 50 złotych. I to jedyne honorarium, bo przecież zaliczki, jeśli je dostajemy, są potrącane z naszych tantiem. Ustalenie minimum 10% ceny okładkowej netto nie wydaje mi się wygórowaną propozycją - to tylko jedna dziesiąta - a pozwoliłoby wprowadzić jakąś przejrzystość i przewidywalność na tym nieprzejrzystym i nieprzewidywalnym rynku.

Naszą kampanię organizujemy we współpracy z francuskim stowarzyszeniem La Charte - oni tagowali ją hasłem #payetonauteur i my za nimi tagujemy tak samo.

Akcję skoordynowała Joanna Kuciel-Frydryszak, opracował ją graficznie Tomasz Minkiewicz ze wsparciem Pawła Pawlaka, zdjęcia zrobił Łukasz Giza. Zapisujcie się do Unii, obserwujcie nas, walczymy o to, żeby pisanie było uznawane za pracę, a nie tylko za pasję, monitorujemy i konsultujemy ustawy, które naszego zawodu choć trochę dotyczą, udzielamy porad prawnych i staramy się wspierać w pisaniu.

10%, ludzie. Jedna dziesiąta.
https://www.facebook.com/olga.gitkiewic ... =-UC%2CP-R
Obrazek
Awatar użytkownika
uzytkownik_konta
Posty: 6841
Rejestracja: 18-07-2018 15:54:11

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 230141Post uzytkownik_konta »

Hebius pisze: 11-07-2026 00:36:38 Ale ty chyba nadal bardziej się odnosisz do pomysłu z ustawą o jednolitej cenie książki niż do tej akcji uświadamiającej, jaki marny kawałek tortu przypada pisarzowi. No przecież nie możesz być aż tak nieczuły na niedolę innych :D
Przecież jedno jest akcją wspierającą drugie (choć jak dla mnie - raczej ośmieszającą). A ja po prostu nie wierzę, aby oni byli w takiej znowu niedoli. Zresztą...
Hebius pisze: 11-07-2026 03:19:28
Olga Gitkiewicz na FB pisze:Akcję skoordynowała Joanna Kuciel-Frydryszak
No właśnie :lol:
Jak ktoś ma bestseller albo parę książek sprzedających się względnie dobrze - może z tego żyć. Jak ktoś napisał jedną książkę, albo trzy których nikt nie chce czytać - społeczeństwo nie ma obowiązku zapewniać mu możliwości zabawy w wielkiego literata i życia tylko z tego. Napisanie książki nie czyni z nikogo jakiegoś arcykapłana kultury, któremu jesteśmy cokolwiek winni. Można pracować w innej branży, a jednocześnie napisać książkę i dostawać z niej np. 5000 zł rocznie. Nie ma w tym żadnej wielkiej niesprawiedliwości.
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 19812
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 230143Post Hebius »

Wiedziałem, że wychwycisz obecność pani Joanny :D

Teoretycznie to 10% to jeden z pomysłów tej ustawy (chyba, bo ona zdaje się dalej nie jest nigdzie opublikowana?) ale o tej jednolitej cenie mówi się od tak dawna, że ja chyba nie bardzo wierze, że tym razem uda się cokolwiek zrobić i całą akcje traktuję bardziej jako okazje do nagłośnienia sytuacji na rynku wydawniczym.
Jacek Dehnel na FB pisze:
Akcja „10 procent”, którą zorganizowała Unia Literacka, zatacza coraz szersze kręgi i cieszy nas, że czytelnicy gremialnie oburzają się tym, jak fatalnie opłacani są pisarze od egzemplarza sprzedanej książki.

Oczywiście są też besserwisserzy od „zmień zawód” i „zausz firmę, najlepiej wydawnictwo”. Ale celem Unii nie jest stworzenie sytuacji, w której cały rynek rozproszy się na miriadę mikrowydawnictw autorskich – często cenimy naszych wydawców, mamy za sobą historię wieloletniej współpracy, cenimy też klasyczny, rzetelny proces wydawniczy – tylko wypracowanie uczciwszego podziału zysków.

*
Większość tych „pomysłów” jest kompletnie oderwana od rzeczywistości i zbudowana na braku najmniejszej choćby znajomości rynku.
Zainteresował mnie wszelako jeden z komentarzy, w którym autor – p. Victor Holen – napisał tak:
„To absolutnie bez sensu i prowadzi do przemiału książek. OK, Absolutnie, autorzy powinni dostawać o wiele większy procent od sprzedaży!! Ale nie od fikcyjnej ceny okładkowej. Bo wiele książek albo od razu albo po jakimś czasie spada do b. niskiej ceny, aby się tych książek pozbyć bez dużej straty. Sprzedawca który musiałby dopłacać autorowi więcej niż zarobi na sprzedaży wyśle książki na przemiał....”
Na moją uwagę, że to nie sprzedawca “dopłaca autorowi”, bo płaci mu bezpośrednio wydawca, odpisał:
„No tak, nie bezpośrednio, ale efektywnie. Bo wydawca zarabia na sprzedaży przecież. Sprzedawca może zwrócić niesprzedane kopie wydawcy (z ograniczeniami). Czy w Polsce nie? Więc oczywiście są komplikacje, ale zasada powinna być wysoki procent od sprzedanych kopii, a nie niski od wydrukowanych, które zalegają gdzieś. Bo te powodują straty, więc też efektywnie mniejsze zarobki innych autorów.”
*

I to jest interesująca sprawa, ponieważ pokazuje, jak absurdalna jest mechanika tego rynku, który stawia wóz przed koniem.

Otóż wydawca zarabia na wydawaniu, czyli na tym, że kupuje niematerialne dzieło od autora (poddaje też obróbce – skład, okładka, itd., ale tego się nie rozlicza od egz.) oraz materialne egzemplarze od drukarza, a następnie sprzedaje z zyskiem hurtownikom i detalistom albo bezpośrednio klientom. Czysta sprawa.

I tu się robi zabawnie: wydawca jak chce, zgodnie ze swoimi strategiami, z nikim się nie konsultując, zmienia cenę egzemplarza w hurcie. Czy wpływa to na cenę egzemplarza wypłacaną drukarzowi? Nie. Pisarzowi? Na ogół tak.

Prawdą jest, że w Polsce handel książkami jest głównie oparty na zasadzie komisowej (czemu wydawcy na to pozwalają? Nie wiem!) i sprzedawca może zwrócić niesprzedane egzemplarze wydawcy. Czy ten dalej potrąca to drukarzowi za każdy niesprzedany egzemplarz? Skądże! A pisarzowi? Naturalnie.

Jest to absurdalne: to PISARZ, nie DRUKARZ stoi na początku tego łańcucha, a tymczasem jest obciążany kosztami decyzji wydawcy, w których podejmowaniu w żaden sposób nie partycypuje. Tymczasem mógłby robić jak drukarz: proszę bardzo, zgadzamy się na druk 3 tysięcy egzemplarzy, mój udział w jednym egzemplarzu jest taki a taki (10% okładkowej najmniej) i, podobnie jak drukarza, już nic go więcej nie obchodzi. Jeśli się sprzeda, to wydawca podpisze z nim umowę na kolejne 2, 3, 5 czy 10 tysięcy, z drukarzem na ich druk – wypłaci jednym i drugim, i tyle. Dlaczego pisarz ma się tym bardziej przejmować, niż drukarz?
I tak ponosi znacznie większe ryzyko zawodowe. Drukarzowi nikt nie powie: „Nie kupię nowej książki wydrukowanej w Zakładach Poligraficznych Gryf, bo na ostatniej się zawiodłem.” A pisarzowi i owszem. Drukarza nie obchodzi, czy książka jest dobra, czy zła, dostaje zamówienie, drukuje, dostaje pieniądze, wszystko to się zamyka w paru tygodniach od przyjęcia zamówienia do wypłaty – a pisarz pisze rok, dwa, trzy. I odpowiada własną twarzą i nazwiskiem.
https://www.facebook.com/jacek.dehnel/p ... %2CO%2CP-R

Obrazek

Nie uważasz, że autorowi należy się przynajmniej takie samo traktowanie, jak drukarzowi?
Obrazek
Awatar użytkownika
uzytkownik_konta
Posty: 6841
Rejestracja: 18-07-2018 15:54:11

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 230144Post uzytkownik_konta »

A tak właściwie, to czemu oni nie pójdą drogą normalną w systemie demokratycznego państwa prawnego - społeczeństwa obywatelskiego. I sobie nie założą spółdzielni? Mają dużo ważnych nazwisk w tej akcji. Myślę, że spółdzielnia (lub spółka) złożona nawet z połowy z nich miałaby siłę przebicia na tyle dobrą, by kierownictwo i działy prawne wydawnictw pochyliły się nad taką propozycją nie do odrzucenia. Niech nie żądają rozwiązania problemu przez państwo - sami rozwiążą go szybciej.

A to, co Dehnel pisze - to jest problem umowy między autorami a wydawnictwami, tj. między kontrahentami. Najlepiej by było, gdyby zrezygnowali w ogóle z systemu tantiem i sprzedawali licencje za pojedynczą kwotę. I nie mówię tego z dupy - sam sprzedałem licencje na moje części kilku książek, których jestem współautorem. Żadnym wielkim literatem nie jestem, ale używany samochód średniej klasy by się za to kupiło. Wiem mniej-więcej ile tych książek idzie, i tak na oko, trudno powiedzieć, czy na procencie wyszedłbym lepiej, czy gorzej. Tylko wtedy... autorzy musieliby ponieść ryzyko, że jak sprawa wypali bardzo dobrze, to wydawca zgarnie prawie cały zysk. Tak generalnie działa gospodarka rynkowa - kto nie ryzykuje, nie pije szampana. A oni by chcieli mieć ciastko i zjeść ciastko.
ODPOWIEDZ