To się czyta
Regulamin forum
Info: tematy możliwe do przeglądania przez gości forum, dostępne indeksowanie dla bootów typu Google.
Info: tematy możliwe do przeglądania przez gości forum, dostępne indeksowanie dla bootów typu Google.
- marcin
- Posty: 18578
- Rejestracja: 25-07-2018 22:48:12
- Lokalizacja: PL
Re: To się czyta
A co to zmienia? Oceniam na podstawie tego krótkiego fragmentu.
Jutro będzie nowy, długi dzień. Twój własny, od początku do końca. To przecież bardzo przyjemna myśl.
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
- Mazemi
- Posty: 4224
- Rejestracja: 10-12-2018 00:29:02
- Lokalizacja: Karpaty
Re: To się czyta
Takie trochę Nad Niemnem. Swoją drogą może warto tę najbardziej znienawidzoną lekturę znów przeczytać, bo może jak dorosły człowiek zobaczę tam coś więcej, niż niekończące się opisy przyrody, gdy byłem nastolatkiem.
- Hebius
- Posty: 20288
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: To się czyta
Ja teraz słucham "Lalki" (Jerzy Kamas czyta - wartość dodatkowa). Jezus Maria, jaka z tego Wokulskiego jest zakochana cipa! Nie wiem, jak można w podobnie ogłupiałym frajerze dostrzegać stalkera, a słyszałem, że tak jest już przez niektórych młodych interpretowane jego zachowanie.
"Dar anomalii" zdryfował jakby trochę w rejony "Pan Lodowego Ogrodu" (mam niestety spore zaległości w najnowszej fantastyce i mogę nie dostrzegać bardziej współczesnych inspiracji). A rano, tuż po przebudzeniu, gdy sobie przypomniałem o jednym z kluczowych... no niech będzie, że rozwiązań uniwersum wymyślonego przez Pawła Zbroszczyka (oględnie piszę żeby nie spoilerować, bo może jednak - nie tracę nadziei - namówię Marcina na zakupy) "Ja pierdolę! Co za absurdalny pomysł!".
"Dar anomalii" zdryfował jakby trochę w rejony "Pan Lodowego Ogrodu" (mam niestety spore zaległości w najnowszej fantastyce i mogę nie dostrzegać bardziej współczesnych inspiracji). A rano, tuż po przebudzeniu, gdy sobie przypomniałem o jednym z kluczowych... no niech będzie, że rozwiązań uniwersum wymyślonego przez Pawła Zbroszczyka (oględnie piszę żeby nie spoilerować, bo może jednak - nie tracę nadziei - namówię Marcina na zakupy) "Ja pierdolę! Co za absurdalny pomysł!".
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
- Dorian_Gray
- Posty: 2891
- Rejestracja: 18-07-2018 20:38:15
- Lokalizacja: Mazowsze
Re: To się czyta
Tadeusz Sobolewski
Człowiek Miron
info ze strony Wydawnictwa Znak
Człowiek Miron
info ze strony Wydawnictwa Znak
Osobistość i Osobliwość. Fascynująca opowieść o twórcy „Pamiętnika z powstania warszawskiego”.
Nie pasował do żadnej formacji – ani poetyckiej, ani politycznej. Nie czytał gazet ani nie słuchał radia. Nie żył sam, choć był samotnikiem. Solista w zespole. Podglądał, podsłuchiwał, czerpał z cudzej sztuki, ale tworzył wyjątkowo. Outsider i everyman. Piewca zwyczajności, który teatralizował rzeczywistość. Artysta, który stapiał się ze swoim pisaniem, aż w końcu się w nim rozpłynął.
Tadeusz Sobolewski stworzył osobistą opowieść o jednym z najoryginalniejszych twórców XX wieku – Mironie Białoszewskim. Miał to szczęście, że należał do legendarnego „pomocnego kolektywu”. Był jednym z pierwszych odbiorców jego dzieł, niemal kimś z rodziny. Dlatego mógł opisać nie tylko Mirona poetę i artystę, ale przede wszystkim pokazać jego prywatną twarz – przyjaciela, sąsiada, a nawet zakochanego. Dzięki temu możemy zrozumieć fenomen człowieka, który jednocześnie szokował i inspirował, onieśmielał i zdumiewał, zachwycał i przerażał.
Książka nominowana do Nagrody Literackiej Nike 2013
- Cepelia
- Posty: 51
- Rejestracja: 07-10-2021 14:31:06
- Lokalizacja: Łódź
Re: To się czyta
Pamiętam to! Był parę lat temu wysyp takich artykułów (np. ten obleśny stalker)
Myślę, że nie ma się co czepiać młodzieży. Opisują zjawisko jak potrafią, a stalking ma różne oblicza. Jak dla mnie to, że buc próbował ciągle przebywać tam gdzie Iza, się łapie choć porównując do agresywnych stalkerów może się to wydawać niewinne. Ten szok prasowy bardziej wynikał, z przyzwyczajenia do klasycznej interpretacji (Wokulski, biedny romantyk vel cipa jak go nazwałeś vs. oziębła zarozumiała paniusia), która moim zdaniem była pokołosiem dalej w wielu kręgach pokutującego przeświadczenia, że jak chłop się stara to mu trzeba dać szansę. Obecna młodzież raczej już do tego podjedzie, że jak ona nie chce i dała to do zrozumienia w granicach na jakie jej konwenans pozwalał, a on ciągle ją nachodzi (czy wręcz przecież on ją praktycznie próbował kupić) to właśnie dostanie łatkę taką a nie inną.
- Hebius
- Posty: 20288
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: To się czyta
W moim odczuciu nawet przy obecnych standardach prawnych Wokulski nie zrobił niczego, na co by się dało znaleźć paragraf i choćby zwykły zakaz zbliżania się załatwić.
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
- Cepelia
- Posty: 51
- Rejestracja: 07-10-2021 14:31:06
- Lokalizacja: Łódź
Re: To się czyta
Pst, pst, w tajemnicy Ci powiem, nie wiem co musi obecnie odwalić stalker żeby został faktycznie pociągnięty do odpowiedzialności karnej z paragrafów. Jak patrzysz na to z tej strony to racja, z tytułu prawnego Wokulski by nie wpadł w tę kategorię. Ja patrzysz z perspektywy ofiary to wiele zachowań nieoparagafowanych będzie co najmniej odstręczające. Nie pamiętam dokładnie okoliczności (ja to czytałam ćwierć wieku temu, litości) ale pamiętam właśnie że mnie tak odstęczyła od tego dziada sytuacja z kwesty (w kościele to było?) jak się tam przyturlał i obczajał zza winkla. Zgodne z prawem? Pewnie. Ale czy przez to mniej odstręczające? Choć to zachowanie bardziej z kateogrii "creep" niż "stalker". Może dzisiejsi licealiści są odważniejsi w etykietowaniu 
- Hebius
- Posty: 20288
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: To się czyta
Nie zgodzimy się, bo całkiem odrzucam współczesną nadwrażliwość, która nawet w profesor Barbarze Mróz-Gorgoń każe widzieć przede wszystkim ofiarę hejterów i prowokuje ludzi do wypisywania elaboratów w obronie tego ukrzywdzonego, ach! ach! zlinczowanego wręcz* biedactwa!
________
* Patrz: Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin, Lincz na Barbarze Mróz-Gorgoń. Wina niewspółmierna do kary
________
* Patrz: Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin, Lincz na Barbarze Mróz-Gorgoń. Wina niewspółmierna do kary
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
- Hebius
- Posty: 20288
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: To się czyta

Paweł Zbroszczyk, Dar anomalii
Księga II. Tauryn (2024)
Autorowi zdarzają się potknięcia, ale jakby mniej. Przy końcówce drugiego tomu myślę o całości nawet bardziej pozytywnie niż w momencie zaczynania lektury. Bohater się rozwija, akcja się zagęszcza i dostarcza zaskoczeń, a świat powieści jest coraz barwniejszy. Gdybym kupił bym nie żałował, bo już wiem, że z przyjemnością sięgnę za chwilę po trzeci tom.
Ilustracja na okładce Steve Stone
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
- Cepelia
- Posty: 51
- Rejestracja: 07-10-2021 14:31:06
- Lokalizacja: Łódź
Re: To się czyta
Ano prawda. Nie zgodzimy się.
Ale akurta do Gorgoń to nie porównój bo w tym przypadku się absolutnie zgadzamy ze sobą- Typie, nie łaź za mną!
- Będę!
- Idź stąd!
- Nie!
- Daj mi spokój!
- Ale co ja ci robię!
- Przyłazisz mi do domu!
- Ale ja do ojca, na karty!
- Obleśny stalker!
- Ja?!
Na stronie:
- A to nadwrażliwa szmata!
- tafta
- Posty: 198
- Rejestracja: 06-06-2026 18:51:04
- Lokalizacja: PL
Re: To się czyta
Ja to teraz startuję przedflimowo do Orlanda

i Lalki

i jestem ciekaw, serio, obu. Trochę tego jest, więc jak przepadnę, to wiecie...

i Lalki

i jestem ciekaw, serio, obu. Trochę tego jest, więc jak przepadnę, to wiecie...
- marcin
- Posty: 18578
- Rejestracja: 25-07-2018 22:48:12
- Lokalizacja: PL
Re: To się czyta
Tym razem w pociągu czytam nie Świat Kolei, ale Nową Fantastykę 9/2026
ostatnio nf ma wysyp ładnych okładek 
Jest opowiadanie gejowskie o Stonewall

Jest opowiadanie gejowskie o Stonewall

Jutro będzie nowy, długi dzień. Twój własny, od początku do końca. To przecież bardzo przyjemna myśl.
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
- Hebius
- Posty: 20288
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: To się czyta
Tak, które to? Bo mam numer, ale tylko przekartkowałem.
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
- marcin
- Posty: 18578
- Rejestracja: 25-07-2018 22:48:12
- Lokalizacja: PL
Re: To się czyta
Nie pamiętam teraz tytułu z głowy a nie chce mi się iść po NF 
Coś Zapiski... Coś takiego. Choć akurat to opowiadanie jedno ze słabszych w tym numerze
Coś Zapiski... Coś takiego. Choć akurat to opowiadanie jedno ze słabszych w tym numerze
Jutro będzie nowy, długi dzień. Twój własny, od początku do końca. To przecież bardzo przyjemna myśl.
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
- bolevitch
- Posty: 6820
- Rejestracja: 22-07-2018 14:45:00
Re: To się czyta
Bożena Kowalska, Sztuka w poszukiwaniu mediów, książka wydana w 1985. Zauważyłem tę książkę na strecie gratów wystawionych przy kontenerze na śmieci
- uzytkownik_konta
- Posty: 6957
- Rejestracja: 18-07-2018 15:54:11
Re: To się czyta
Gdyby ktoś jeszcze nie miał wystarczająco złej opinii na mój temat - pozwoliłem sobie przesłuchać tzw. manifest Unabombera (prawdziwy tytuł: T. Kaczynski, "Społeczeństwo przemysłowe i jego przyszłość" - oryg. "Industrial Society and Its Future"; tut. czyt. K. Baranowski - tłum. S. Dziekońskiego, wyd. Estymator, 4 godz. 40 min; pełna wersja tekstowa dostępna jest za darmo np. tutaj: https://pl.anarchistlibraries.net/libra ... przyszlosc) - i uznać, że - oczywiście przy zupełnym odrzuceniu metod działania p. Kaczynskiego - trudno nie uznać jego wywodu za stosunkowo racjonalny i oparty na ciekawych (choć niewystarczających) obserwacjach.

Sądzę, że najłatwiej będzie wskazać, co do czego Kaczynski nie ma racji.
Po pierwsze: rdzeniem całej koncepcji jest założenie autora, że wiodącym uwarunkowaniem stanu psychicznego człowieka i motorem jego działania jest wszystko to, co związane jest z "procesem władzy" (w tym przekładnie nieco niefortunnie tłumaczonym też m.in. jako "proces potęgi" - "power" rzeczywiście m.in. w stosunkach międzynarodowych tłumaczone jest często jako "potęga"; nigdy nie byłem jednak zwolennikiem tego wariantu, ze względu na to, że nadaje konkretne konotacje terminowi skądinąd technicznemu - zawsze wolałem "potencjał"; a tutaj - właśnie "proces władzy"). Trudno jednak nie uznać, że Kaczynski uległ fiksacji na tym zjawisku - skądinąd, moim zdaniem, wystarczająco uargumentowanym, aby uznać je za istniejące - ale pomija wszystkie inne popędy, które wyróżniają nauki społeczne, na czele z psychologią i socjologią. Podobnie jak marksiści tłumaczą wszystko czynnikami społeczno-gospodarczymi - Kaczynski wszystko uważa za pochodną "procesu władzy"; a co nawet wydaje się nie mieć związku ze sprawczością - jest jego zdaniem de facto wyrazem podświadomego kierowania się albo tęsknotą za sprawczością, albo konfliktem pomiędzy interesem technokratycznego rządu i technokratycznych korporacji, a przejawianym przez jednostkę popędem ku sprawczości. W tym sensie - podobnie jak ww. marksiści - Kaczynski popada w myślenie teologiczne, uważając to jedno zjawisko za prawdę objawioną, tłumaczącą niemal wszystko we wszechświecie.
Po drugie: Kaczynski przeprowadza rozbudowaną krytykę społeczeństwa przemysłowego i jego "systemu", ale nie proponuje nic w zamian. Robi to celowo - argumentując, że w pierwszej kolejności należy skupić się na destrukcji tego "systemu", a nie na tym, co będzie dalej - aby nie stracić celu z oczu. A jednak:
Tym niemniej, celowo używam określenia "puszka Pandory". Kaczynski może być bowiem zbyt optymistyczny również pod tym względem, że nie traktuje wad społeczeństw przemysłowych jako naturalnej konsekwencji ewolucji. Ja jednak uważam, że właśnie tak jest - nie ma żadnego boga itp. sił wyższych; ewolucja nie została przez nikogo zaprojektowana - i nie mamy żadnej gwarancji, że nie jest procesem autodestrukcyjnym (tak samo, jak nie mieliśmy gwarancji, że aminokwasy w ogóle wyłonią się z tzw. kosmicznej zupy). Żadne zwierzę przed nami nie testowało ewolucji posuniętej tak daleko, jak obecnie nasza ewolucja z przedłużeniem technologicznym. Identyfikuję się z wartościami systemu liberalno-demokratycznego - chociażby z tego względu, że nie znamy obecnie lepszego. Ale trudno nie dostrzec, że jest on w okresie szczególnej presji ze strony nowych technologii. Opublikowałem kiedyś artykuł, w którym m.in. przytaczałem, jak industrializacja zmieniła sposób partycypacji politycznej społeczeństw, ustanawiając partycypację powszechną, którą znamy dzisiaj. Wiemy też, że w latach 30. XX w. nowe metody komunikacji co najmniej wspomogły falę totalitaryzmu. Obecnie AI nie kształtuje jeszcze życia politycznego w takim stopniu, jakiego się obawiamy - ale media społecznościowe dały nam nową jakość (i nie mam tutaj na myśli pozytywnych konotacji tego słowa). Presja, która jest wywierana przez algorytmy mediów społecznościowych, profilowanie itd., zwłaszcza wspomagane AI - może sprawić, że nieaktualna stanie się następująca, dotychczas prawdziwa teza: "Skonsolidowany system liberalno-demokratyczny jest wysoce stabilny". Głównie obawialiśmy się dotychczas braku konsolidacji nowych systemów i dekonsolidacji starych - tj. sytuacji, w których zbiorowości nie internalizują / nie rozumieją zasad demokratycznego państwa prawnego. Wobec nowych uwarunkowań, może okazać się, że wewnętrzne właściwości tych zbiorowości pozostaną takie same - ale zrozumienie tych zasad przestanie wystarczać, aby opisywać, wyjaśniać i decydować w świecie rządzącym się nowymi regułami. Dlatego gdybym miał magiczne moce - wolałbym zatrzymać rozwój naszej technologii ok. 2010 r. I dlatego rozumiem ogólny kierunek przejawiany przez p. Kaczynskiego. Jednak na postawioną przez niego diagnozę po prostu nie ma dobrego lekarstwa.
Co powiedziawszy, z drugiej strony - pod koniec XVIII w. Thomas Malthus twierdził, że liczebność ludności świata rośnie zbyt szybko, aby - nawet teoretycznie - można było tych ludzi wyżywić. Innymi słowy, twierdził że zabraknie nam żywności, co stanie się przyczyną tego, co dzisiaj nazywamy "katastrofą humanitarną" (na skalę globalną). Oczywiście grubo się pomylił - nie uwzględnił samoadaptacji systemu, który obserwował. Od tamtego czasu pojawiło się bardzo wiele podobnych teorii, zwanych zbiorczo "neomaltuzjanizmem" - wszystkie sprowadzały się do tego, że czegoś w końcu będzie albo zbyt dużo (np. freonów), albo zbyt mało (np. ropy naftowej) - i przez to ludzkość upadnie. Pod względem technologicznym, w XX w. obawiano się głównie tego, że świat zostanie zniszczony przez energię jądrową (p. Kaczynski nie był wolny od tej obawy). Wiemy dzisiaj, że nie tylko do tego nie doszło - ale wręcz można dobrze uargumentować tezę, jakoby broń jądrowa powstrzymała III wojnę światową. Możliwe więc, że moje obawy - wyrażone w akapicie powyżej - są bezpodstawne. Jakie by jednak nie były - pozbawione jeszcze odpowiedzi, rozsądne argumenty przeciwko nim istnieją, toteż nie należy jeszcze wysyłać bomb pocztą.

Sądzę, że najłatwiej będzie wskazać, co do czego Kaczynski nie ma racji.
Po pierwsze: rdzeniem całej koncepcji jest założenie autora, że wiodącym uwarunkowaniem stanu psychicznego człowieka i motorem jego działania jest wszystko to, co związane jest z "procesem władzy" (w tym przekładnie nieco niefortunnie tłumaczonym też m.in. jako "proces potęgi" - "power" rzeczywiście m.in. w stosunkach międzynarodowych tłumaczone jest często jako "potęga"; nigdy nie byłem jednak zwolennikiem tego wariantu, ze względu na to, że nadaje konkretne konotacje terminowi skądinąd technicznemu - zawsze wolałem "potencjał"; a tutaj - właśnie "proces władzy"). Trudno jednak nie uznać, że Kaczynski uległ fiksacji na tym zjawisku - skądinąd, moim zdaniem, wystarczająco uargumentowanym, aby uznać je za istniejące - ale pomija wszystkie inne popędy, które wyróżniają nauki społeczne, na czele z psychologią i socjologią. Podobnie jak marksiści tłumaczą wszystko czynnikami społeczno-gospodarczymi - Kaczynski wszystko uważa za pochodną "procesu władzy"; a co nawet wydaje się nie mieć związku ze sprawczością - jest jego zdaniem de facto wyrazem podświadomego kierowania się albo tęsknotą za sprawczością, albo konfliktem pomiędzy interesem technokratycznego rządu i technokratycznych korporacji, a przejawianym przez jednostkę popędem ku sprawczości. W tym sensie - podobnie jak ww. marksiści - Kaczynski popada w myślenie teologiczne, uważając to jedno zjawisko za prawdę objawioną, tłumaczącą niemal wszystko we wszechświecie.
Po drugie: Kaczynski przeprowadza rozbudowaną krytykę społeczeństwa przemysłowego i jego "systemu", ale nie proponuje nic w zamian. Robi to celowo - argumentując, że w pierwszej kolejności należy skupić się na destrukcji tego "systemu", a nie na tym, co będzie dalej - aby nie stracić celu z oczu. A jednak:
- Trudno nie ulec wrażeniu, że jednak posiada ogólne wyobrażenie o tym, co nastąpi po procesie przemian. Uczciwie przyznaje, że przemiany te będą trudne i bolesne. Co powiedziawszy - pomimo ogólnego charakteru tego, co można wyczytać między wierszami, wydaje się, że jego wizja tego swoistego stanu natury (zarówno gdy mówi o przeszłości, jak i gdy nawiązuje do przyszłości) - jest naiwna, bukoliczna, nieprzemyślana. Kaczynski zakłada np., że w zasadzie wszystkie wady, które można przepisać społeczeństwom przedindustrialnym, są co najmniej równoważone ich zaletami (sprowadzającymi się do tego, że nie mają one wad typowych dla społeczeństw przemysłowych). Biorąc jednak pod uwagę charakter z kolei tych wad, które miały społeczeństwa przedindustrialne, a nie mają ich społeczeństwa przemysłowe - Kaczynski z wielką lekkością skazuje na śmierć, nędzę, przemoc i choroby niezliczone miliony ludzi.
- Z całym szacunkiem do intelektu p. Kaczynskiego - podejście, wedle którego należy zburzyć system społeczeństwa przemysłowego bez zastanowienia nad tym, co zrobić potem (tj. w imię czego to robimy) - jest idiotyczne. Chce przecież zburzyć system, który został zbudowany ofiarnością i ciężką pracą miliardów ludzi, pracujących nieraz w bardzo szczytnych celach - takich jak eliminacja niektórych chorób, niedożywienia czy analfabetyzmu. Trudno z góry zakładać, że czynili to wyłącznie w ramach niewolnictwa technologicznego. W tym sensie niszczenie bez programu alternatywnego jest co najmniej ekscentrycznym pomysłem.
Tym niemniej, celowo używam określenia "puszka Pandory". Kaczynski może być bowiem zbyt optymistyczny również pod tym względem, że nie traktuje wad społeczeństw przemysłowych jako naturalnej konsekwencji ewolucji. Ja jednak uważam, że właśnie tak jest - nie ma żadnego boga itp. sił wyższych; ewolucja nie została przez nikogo zaprojektowana - i nie mamy żadnej gwarancji, że nie jest procesem autodestrukcyjnym (tak samo, jak nie mieliśmy gwarancji, że aminokwasy w ogóle wyłonią się z tzw. kosmicznej zupy). Żadne zwierzę przed nami nie testowało ewolucji posuniętej tak daleko, jak obecnie nasza ewolucja z przedłużeniem technologicznym. Identyfikuję się z wartościami systemu liberalno-demokratycznego - chociażby z tego względu, że nie znamy obecnie lepszego. Ale trudno nie dostrzec, że jest on w okresie szczególnej presji ze strony nowych technologii. Opublikowałem kiedyś artykuł, w którym m.in. przytaczałem, jak industrializacja zmieniła sposób partycypacji politycznej społeczeństw, ustanawiając partycypację powszechną, którą znamy dzisiaj. Wiemy też, że w latach 30. XX w. nowe metody komunikacji co najmniej wspomogły falę totalitaryzmu. Obecnie AI nie kształtuje jeszcze życia politycznego w takim stopniu, jakiego się obawiamy - ale media społecznościowe dały nam nową jakość (i nie mam tutaj na myśli pozytywnych konotacji tego słowa). Presja, która jest wywierana przez algorytmy mediów społecznościowych, profilowanie itd., zwłaszcza wspomagane AI - może sprawić, że nieaktualna stanie się następująca, dotychczas prawdziwa teza: "Skonsolidowany system liberalno-demokratyczny jest wysoce stabilny". Głównie obawialiśmy się dotychczas braku konsolidacji nowych systemów i dekonsolidacji starych - tj. sytuacji, w których zbiorowości nie internalizują / nie rozumieją zasad demokratycznego państwa prawnego. Wobec nowych uwarunkowań, może okazać się, że wewnętrzne właściwości tych zbiorowości pozostaną takie same - ale zrozumienie tych zasad przestanie wystarczać, aby opisywać, wyjaśniać i decydować w świecie rządzącym się nowymi regułami. Dlatego gdybym miał magiczne moce - wolałbym zatrzymać rozwój naszej technologii ok. 2010 r. I dlatego rozumiem ogólny kierunek przejawiany przez p. Kaczynskiego. Jednak na postawioną przez niego diagnozę po prostu nie ma dobrego lekarstwa.
Co powiedziawszy, z drugiej strony - pod koniec XVIII w. Thomas Malthus twierdził, że liczebność ludności świata rośnie zbyt szybko, aby - nawet teoretycznie - można było tych ludzi wyżywić. Innymi słowy, twierdził że zabraknie nam żywności, co stanie się przyczyną tego, co dzisiaj nazywamy "katastrofą humanitarną" (na skalę globalną). Oczywiście grubo się pomylił - nie uwzględnił samoadaptacji systemu, który obserwował. Od tamtego czasu pojawiło się bardzo wiele podobnych teorii, zwanych zbiorczo "neomaltuzjanizmem" - wszystkie sprowadzały się do tego, że czegoś w końcu będzie albo zbyt dużo (np. freonów), albo zbyt mało (np. ropy naftowej) - i przez to ludzkość upadnie. Pod względem technologicznym, w XX w. obawiano się głównie tego, że świat zostanie zniszczony przez energię jądrową (p. Kaczynski nie był wolny od tej obawy). Wiemy dzisiaj, że nie tylko do tego nie doszło - ale wręcz można dobrze uargumentować tezę, jakoby broń jądrowa powstrzymała III wojnę światową. Możliwe więc, że moje obawy - wyrażone w akapicie powyżej - są bezpodstawne. Jakie by jednak nie były - pozbawione jeszcze odpowiedzi, rozsądne argumenty przeciwko nim istnieją, toteż nie należy jeszcze wysyłać bomb pocztą.
