Lalka, ale która?
Regulamin forum
Info: tematy możliwe do przeglądania przez gości forum, dostępne indeksowanie dla bootów typu Google.
Info: tematy możliwe do przeglądania przez gości forum, dostępne indeksowanie dla bootów typu Google.
- uzytkownik_konta
- Posty: 6976
- Rejestracja: 18-07-2018 15:54:11
Re: Lalka, ale która?
Pozwolę sobie tylko powiedzieć, że nie oglądałem tej nowej "Lalki", a przez to jedyna obserwacja, którą na jej temat mam - to że w logotypie ładnie połączono tzw. pisankę, nawet bardzo ozdobną, z krojem bezszeryfowym. A ja myślałem, że się nie da.
- Hebius
- Posty: 20328
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Lalka, ale która?
To chyba w tej nowej Lalce nie ma już „Farewell, miss Iza, farewell” i ślubu chyba też nie będzie:
https://x.com/Profesor_Unrat/status/210 ... 40839?s=20
https://x.com/Profesor_Unrat/status/210 ... 40839?s=20
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
- mike
- Posty: 12257
- Rejestracja: 26-05-2019 23:22:28
- Lokalizacja: outer space
Re: Lalka, ale która?
Pełno scen z aktorem w centrum kadru, a wszystko wkoło niego rozmyte. Celowy zabieg, żeby przykryć niedoróbki i lipność scenografii oraz efektów. Większość męskich aktorów na mój wzrok zapyziała, nie przykrył tego makijaż widać ogromne zaniedbanie/niewyspanie vs aktorzy amerykańscy.Michał pisze: ↑18-09-2026 23:19:06 Nie zauważyłem licznych rozmyć kadrów...za to momentami świetny montaż ( np podczas wyścigów konnych), kolorystyka filmu, aktorzy nie są zaspani. Myślę, że nie da się zrecenzować filmu na podstawie przewijania, to nie ma sensu.... Przecież nawet nie byłeś w stanie wyłapać tego, w jaki sposób budowane jest napięcie, jesli nie oglądałeś scen. Jeśli chodzi o sceny na otwartej przestrzeni- nie ma zbyt wielu ( w 2 odcinkach) ujęć np pejzaży, ale Lalka toczy się w mieście, scen ulicznych jest sporo. Wokulski na początku mi się nie podobał, ale teraz uważam, że jest dobrze zagrany. Z ciekawości może zobaczę jak to wygląda na przewijaniu, ale jestem pewny, że w taki sposób nie da się odebrać żadnego filmu.
Oglądałem w ten sposób, że leci serial i kiedy jest nuda przewijam minutę-dwie dalej aż natknę coś ciekawszego. Czasem oglądałem 10-15 minut bez przewijania, potem szukałem ciekawszych scen itd, dlatego przez całość przebrnąłem szybciej. Jak pisałem mogło mi coś umknąć, natomiast gdyby serial był dobry bez nudy, aktorzy ciekawi, ładnie nakręcony na wysokim technicznie poziomie, to nie ma bata, żebym tego nie zauważył nawet na przewijaniu. Zresztą wówczas przestałbym przeskakiwać, bo bym chciał wtedy obejrzeć całość w normalnym trybie.
miazga
Spoiler
Mam poczucie, że Prus został tutaj potraktowany instrumentalnie. Jego nazwisko, tytuł powieści i jej bohaterowie posłużyli jako marka mająca nabić oglądalność. Bo to nie jest adaptacja "Lalki". Niestety, w miarę oglądania ręce opadały mi coraz niżej, zaś oczy zachodziły mgłą niedowierzania.
Nie chcę być zjadliwie złośliwa, więc postaram się ująć rzecz możliwie kulturalnie i łagodnie: zmiany wprowadzone w scenariuszu nie są zmianami wynikającymi z adaptowania powieści na potrzeby współczesnego serialu. To jest napisanie tej historii od nowa, z wykorzystaniem tytułu należącego do wielkiej klasyki polskiej literatury oraz imion i nazwisk doskonale znanych nam bohaterów i bohaterek. Rozumiem natomiast, że kolejny sezon serialu będzie się już rozgrywał na Dzikim Zachodzie. Skoro Izabela Łęcka może dostać w mordę i wziąć w żyłę, wszystko jest możliwe.
Szanowny Netfliksie, kiedy bierze się tytuł powieści i postaci bohaterów, a potem robi z tego sieczkę, która nie ma nic wspólnego z dziełem pierwotnym, to żeruje się na oryginale. Uważam "Lalkę" za najwybitniejszą polską powieść i nie domagam się, by film był w 100 proc. wierny, niemniej przegięliście.
- Michał
- Posty: 2602
- Rejestracja: 06-11-2023 13:40:07
- Lokalizacja: Miasto
Re: Lalka, ale która?
Wczoraj trochę poczytałem krytyczne komentarze i zacząłem się zastanawiać, czy to sam Netflix ich nie wypuścił, żeby nabić oglądalność
. Ciekawe jest, że nagle pół Polski uważa Lalkę za swoją ulubioną książkę ( choć w szkole nikt jej nie czyta), samo specjaliści od Prusa, oburzeni, że polska arystokracja pije i bluzga ( wątpię by nie bluzgano i nie pito w tamtych czasach), oburzeni, że Wokulski jest creepem, że zniszczono tak wielkiego super męskiego bohatera, ( przy czym w Lalce, z tego co pamiętam Wokulski był bluepillowcem a nawet trochę incelem...). I ciągle ktoś powtarza, że „Prus się w grobie przewraca"
. Konta "narodowościowe" ostrzegają mlodzież, by nie oglądała, bo przez to może nie zdać matury...( nikt nie bierze pod uwagę, że można czytać książkę, jak również tego, że interpretacja literatury nie musi być dosłowna) zaczyna wyglądać jak celowe wywoływanie burzy, bo serial ani nie jest zły, ani źle nakręcony, jest fajna muzyka i ładne ujęcia. Zobaczę kolejne odcinki, na razie: pierwszy taki sobie, a drugi dobry.
- Hebius
- Posty: 20328
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Lalka, ale która?
I tu się pojawia dobry czas na cytat z Jakuba Ćwieka, z którym tym razem zgadzam się bez większych zastrzeżeń:
https://www.facebook.com/JakubCwiekOffi ... %2CO%2CP-RJakub Ćwiek na FB pisze:
Przyglądam się awanturze o "Lalkę" by Netflix trochę z dystansu. Także dosłownego, jako że jestem na wakacjach w innej strefie czasowej.
Serial oglądam, jestem za połową, zdanie o nim wciąż sobie buduję. Ale ten wpis nie ma być recenzją, a odniesieniem do zjawiska.
A zatem: Widzę jak w wielu ostatnio wypowiedziach na temat "Lalki" (jeszcze tych przedpremierowych) przewijał się cytat, bądź parafraza słów brytyjskiego krytyka Patricka Parrindera, piszącego swego czasu w "London Review of Books" że "Lalka" to być może najmniej znana z wielkich powieści XIXw. Przywoływano te słowa z niejakim żalem, że jakże to? Dlaczego Prus, choć stworzył wielkie dzieło, nie jest na świecie doceniony jak chociażby Dickens czy Dumas?
No to mamy teraz okazję sprawdzić stare porzekadło: uważaj, czego sobie życzysz. Bo oto właśnie widzimy co się dzieje w popkulturze z dziełem, które staje się naprawdę wielkie.
Podpowiem: staje się zestawem LEGO, z którego owszem, możesz zbudować coś wedle obrazka, ale równie dobrze masz możliwość zastosowania dowolnych modyfikacji w ramach zestawu. Co więcej, ponieważ system klocków na to pozwala, możesz nawet dołożyć coś z innego zestawu i nadal będzie pasowało.
A oburzanie się nagle słowami "Ale dlaczego to się nadal nazywa "Lalka" jest dla mnie zwyczajnie bezsensowne.
By to zobrazować odnieśmy się do epokowo bliskich Prusowi twórców, którzy również stworzyli wielkie powieści XIX wieku. Dwaj panowie piszący ledwie pół wieku przed naszym autorem i tak jak on często w formule powieści odcinkowych publikowanych w gazecie. Mam tu na myśli panów Dumasa i Dickensa.
Interesują mnie tu szczególnie ich konkretne dzieła, takie jak "Opowieść wigilijna", "Oliver Twist", "Trzej muszkieterowie" czy wreszcie "Hrabia Monte Christo".
Nie chcę tu porównywać jakościowej wielkości, ale zgodzimy się chyba wszyscy, że są to wszystko książki, które odcisnęły swoje piętno na kulturze. Świadczy o tym wiele, ale skupmy się na ekranowych adaptacjach.
W przypadku "Trzech Muszkieterów" Wikipedia — która w tym wypadku wystarczy za szacunkowe źródło — podaje przeszło trzydzieści adaptacji filmowych tej książki. I mowa tu tylko o filmach aktorskich, odnoszących się motywów z tej powieści. A gdzie jeszcze animacje, sequele, spin offy etc.
Hrabia Monte Christo — dwadzieścia trzy filmy, ponad drugie tyle produkcji telewizyjnych i seriali
Oliver Twist — dwadzieścia filmów, do tego kilkanaście seriali
No i absolutny rekordzista, czyli "Opowieść wigilijna": Ponad pięćdziesiąt wariacji filmowych.
I teraz szybkie pytanie: jak myślicie, czy wszystkie te ekranizacje były wierne?
Czy nie zdarzało się w nich na przykład dopisywanie do nich wątków, usuwanie ich, sklejanie, dostosowanie do czasów, zmiana nastroju etc. — jak to ma miejsce w "Lalce" Maślony?
Przecież Ebenezer Scrooge znęcał się finansowo nawet nad Kermitem żabą!
A Edmond Dantes stał się niemal wampirem w mechu w swojej animowej futuro wersji. I to wciąż odwołującej się tytułem do oryginału!
Miarą wielkości dzieła jest także to jak działa na naszą wyobraźnię, jak z nią pracuje — jakie lampki w niej zapala.
A domena publiczna jest między innymi po to, byśmy się znanymi dziełami mogli bawić, przetwarzać, dostosowywać do czasów, dyskutować. I jeżeli ktoś chce opowiedzieć "Lalkę" w klimacie "Bridgertonów" to spoko — ma prawo, tym bardziej jeśli ma na to jakąś spójną wizję. I to też jest "Lalka".
Nie bezcześci to dzieła wyjściowego, bo żadna ekranizacja czy ogółem adaptacja nie ma takiej mocy! Książka i film na jej podstawie to dzieła osobne, nawet jeśli jedno wynika z oparcia o drugie.
Pytanie brzmi natomiast: czy patrząc na to, co się dzieje i jak to wygląda w przypadku Dickensa czy Dumasa, naprawdę chcemy by wielka XIX wieczna powieść Prusa przestała być w Europie czy na świecie tą najmniej znaną?
Czy jesteśmy na to gotowi?
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
- Michał
- Posty: 2602
- Rejestracja: 06-11-2023 13:40:07
- Lokalizacja: Miasto
Re: Lalka, ale która?
Recenzja „Lalki” Netflixa - Maślona, żebyś skonał. Jakie to jest beznadziejnie głupie, źle zagrane, jeszcze gorzej wyreżyserowane, beznadziejnie sfilmowane. Jakże można uwierzyć, że w takiej Łęckiej ktokolwiek mógł się zakochać?
A nie mogą te cwele napisać swojej "Lalki"? Tylko wycierać sobie gęby oryginałem, którym najwyraźniej gardzą?
I niech tam będą transy, Murzyni i seks z psem.
- Hebius
- Posty: 20328
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Lalka, ale która?
O! Ten fragment chujcem też już widziałem.
https://www.facebook.com/bartosz.zurawi ... %2CO%2CP-RBartosz Żurawiecki na FB pisze:
Minęła 22, więc chciałem zapytać, czy może oglądaliście "Lalkę" z napisami cudzoziemskimi. Bo mnie zaciekawiło, jak przetłumaczono słynne "Ty chujcu borsuczy". Otóż tak, że ograniczę się do kilku języków europejskich. Po angielsku "pestering prick", czyli "upierdliwy kuXas". No, bez polotu.
Po francusku "sale blaireu", dosłownie "brudny borsuk", ale to idiom oznaczający godnego politowania nieudacznika. Bliżej.
Po włosku, banalnie, "brutto cazzone", czyli coś w rodzaju "ty chuxu".
Najsłabiej po niemiecku: "du schreckliches Monster" - "wstrętny (straszny) potworze". No, nie wysilili się.
Najbardziej kusząco zaś, queerowo nawet po hiszpańsku, "granuja comevergas". Niby że lacho...ągu, ale to jak to brzmi! Ale uwaga, tylko w hiszpańskim hiszpańskim. Bo już w hiszpańskim latynoamerykańskim jest "holgazan de mierda" ("leniwy kawałku gówna"?). Pozostanę przy comevergas.
Nie jestem filologiem, więc jakby co, to proszę osoby filologiczne o komentarz.
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
- marcin
- Posty: 18651
- Rejestracja: 25-07-2018 22:48:12
- Lokalizacja: PL
Re: Lalka, ale która?
Osoby filologiczne
Szczerze mówiąc ja już nie wiem czy ktoś sobie robi jaja i nabija się z tej nowomowy czy oni tak na serio...
Szczerze mówiąc ja już nie wiem czy ktoś sobie robi jaja i nabija się z tej nowomowy czy oni tak na serio...
Jutro będzie nowy, długi dzień. Twój własny, od początku do końca. To przecież bardzo przyjemna myśl.
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
- mike
- Posty: 12257
- Rejestracja: 26-05-2019 23:22:28
- Lokalizacja: outer space
Re: Lalka, ale która?
Twórcy jeszcze przed premierą zapowiadali, że będzie zaskoczenie, więc mają co chcieli. Dużo ludzi nie lubi jak się bierze klasyczne dzieła i robi z nich dowolną reinterpretację, szczególnie zbyt daleko idącą odbierają to jako brak szacunku. Mnie dziwi twoje wkręcenie w ten heterycki serial, skoro jednak planujesz obejrzeć całość to jestem ciekaw, czy po ostatnim odcinku będziesz dalej tak samo zadowolony.Michał pisze: ↑19-09-2026 14:20:19 Wczoraj trochę poczytałem krytyczne komentarze i zacząłem się zastanawiać, czy to sam Netflix ich nie wypuścił, żeby nabić oglądalność. Ciekawe jest, że nagle pół Polski uważa Lalkę za swoją ulubioną książkę ( choć w szkole nikt jej nie czyta), samo specjaliści od Prusa, oburzeni, że polska arystokracja pije i bluzga ( wątpię by nie bluzgano i nie pito w tamtych czasach), oburzeni, że Wokulski jest creepem, że zniszczono tak wielkiego super męskiego bohatera, ( przy czym w Lalce, z tego co pamiętam Wokulski był bluepillowcem a nawet trochę incelem...). I ciągle ktoś powtarza, że „Prus się w grobie przewraca"
. Konta "narodowościowe" ostrzegają mlodzież, by nie oglądała, bo przez to może nie zdać matury...( nikt nie bierze pod uwagę, że można czytać książkę, jak również tego, że interpretacja literatury nie musi być dosłowna) zaczyna wyglądać jak celowe wywoływanie burzy, bo serial ani nie jest zły, ani źle nakręcony, jest fajna muzyka i ładne ujęcia. Zobaczę kolejne odcinki, na razie: pierwszy taki sobie, a drugi dobry.
- Michał
- Posty: 2602
- Rejestracja: 06-11-2023 13:40:07
- Lokalizacja: Miasto
Re: Lalka, ale która?
Film jest osobnym dziełem i nie może mieć wpływu na odbiór książki, bo książka też jest osobnym dziełem...Na czym ma polegać „szacunek" do książek?
. Interpretacja nie jest brakiem szacunku ( wg mnie). Film jest na motywach Lalki, a sama Lalka też nie jest żadnym pomnikiem nie do ruszenia, samego Wokulskiego można odbierać różnie: ja go zawsze widziałem jako osobę pogubioną i trochę incela, a w komentarzach widzę, że niektórzy widzą w nim ideał męstwa i romantyzmu...na tym polega elastyczność odbioru. Tak samo Izabela Łęcka, wg kogoś jest grana przez aktorkę, w której „na pewno Wokulski by się nie zakochał". Czy ta osoba jest Wokulskim? ( albo Prusem?)
Zakończenie trochę przewiduję, bo był spojler na początku serialu ( uwaga: to jest akurat zasugerowane w książce)
Ciekawi mnie jak się zapatrujesz w tym kontekście ( nie koniecznie odwzorowanej historii) na filmy z serii „Potwory?", to jest o prawdziwych ludziach, a jest tam sporo fikcji ( np homoseksualizm Menendeza, na który nie ma dowodów i kompletną fikcję z partnerką Eda Gaina)
Teraz oglądam najnowszego potwora o Lizzie, przewijając drastyczne momenty. Film został już zjechany przez krytyków, wg mnie jest ciekawy ( bez tych strasznych momentów, których się nie da oglądać). Dotrwam do końca, Eda Gaina nie dałem rady. Trochę mnie martwi, że widzę w Lizzie podobieństwo do siebie
. Taki sam zez w oku, sztywne zachowanie, bycie spiętym wśród ludzi- Lizzie uchodziła za głupią z powodu wyglądu i zachowania, mam wrażenie, że o mnie ludzie myślą, że jestem upośledzony umysłowo, patrząc na tę aktorkę, z którą mam dużo wspólnego, uświadomiłem sobie, że tak naprawdę może być i mi się to nie wymyśliło 

Zakończenie trochę przewiduję, bo był spojler na początku serialu ( uwaga: to jest akurat zasugerowane w książce)
Ciekawi mnie jak się zapatrujesz w tym kontekście ( nie koniecznie odwzorowanej historii) na filmy z serii „Potwory?", to jest o prawdziwych ludziach, a jest tam sporo fikcji ( np homoseksualizm Menendeza, na który nie ma dowodów i kompletną fikcję z partnerką Eda Gaina)
Teraz oglądam najnowszego potwora o Lizzie, przewijając drastyczne momenty. Film został już zjechany przez krytyków, wg mnie jest ciekawy ( bez tych strasznych momentów, których się nie da oglądać). Dotrwam do końca, Eda Gaina nie dałem rady. Trochę mnie martwi, że widzę w Lizzie podobieństwo do siebie
- gaynau
- Posty: 13090
- Rejestracja: 10-07-2019 20:49:00
- Lokalizacja: Berlin
Re: Lalka, ale która?
Zastawiam się, czy Mike w swoim szacunku czytał Lalkę i masę innych pierwowzorów
- Hebius
- Posty: 20328
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Lalka, ale która?
Widziałem już na tyle dużo najbardziej smakowitych fragmentów tej produkcji, że mogę śmiało napisać: "Lalka" od Netflixa jest w takim samym stopniu ekranizacją powieści, jak serial 1670 serialem historycznym.
Nie byłoby żadnej afery, gdyby od razu ogłoszono, że twórcy chcą spastiszować dzieło Prusa, zabawić się nim. Ale pewnie chodziło o to, żeby afera była, bo to zawsze dodatkowa reklama.
Nie byłoby żadnej afery, gdyby od razu ogłoszono, że twórcy chcą spastiszować dzieło Prusa, zabawić się nim. Ale pewnie chodziło o to, żeby afera była, bo to zawsze dodatkowa reklama.
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
- gaynau
- Posty: 13090
- Rejestracja: 10-07-2019 20:49:00
- Lokalizacja: Berlin
Re: Lalka, ale która?
Obejrzałem 1szy odcinek. To w nim jest borsuczy chujec 
Jeżeli muszę sobie zadawać pytania, czy ta Lęcka taka była, czy ten Wokulski był taki - to z pewnością nie pamiętam powieści.
Faktycznie, jakieś dziwne rozmycie tła w początkowej scenie, w pokoju. Dziwnie to wyglądało, później nie zauważyłem lub przestałem zwracać uwagę.
Przekleństwa nie rażą, rynsztowkowy język dodaje realizmu.
Ciekawe, czy mike zauważył szczura przebiegającego przez ulicę w jednej że scen
Jeżeli muszę sobie zadawać pytania, czy ta Lęcka taka była, czy ten Wokulski był taki - to z pewnością nie pamiętam powieści.
Faktycznie, jakieś dziwne rozmycie tła w początkowej scenie, w pokoju. Dziwnie to wyglądało, później nie zauważyłem lub przestałem zwracać uwagę.
Przekleństwa nie rażą, rynsztowkowy język dodaje realizmu.
Ciekawe, czy mike zauważył szczura przebiegającego przez ulicę w jednej że scen
- Michał
- Posty: 2602
- Rejestracja: 06-11-2023 13:40:07
- Lokalizacja: Miasto
Re: Lalka, ale która?
Twórcy mówili, że to nie ekranizacja „Lalki", tylko serial na motywach z „Lalki". A afera swoją drogą, była pewnie w planie.Hebius pisze: ↑20-09-2026 14:33:38 Widziałem już na tyle dużo najbardziej smakowitych fragmentów tej produkcji, że mogę śmiało napisać: "Lalka" od Netflixa jest w takim samym stopniu ekranizacją powieści, jak serial 1670 serialem historycznym.
Nie byłoby żadnej afery, gdyby od razu ogłoszono, że twórcy chcą spastiszować dzieło Prusa, zabawić się nim. Ale pewnie chodziło o to, żeby afera była, bo to zawsze dodatkowa reklama.
- Hebius
- Posty: 20328
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Lalka, ale która?
Skoro uprzedzali to spoko luz. Nie śledziłem informacji, bo nie czekałem na żadną nową Lalkę (jeszcze nie zdążyłem obejrzeć tej z Beatą Tyszkiewicz). A że będzie awantura to było pewne, bo Polacy lubią się oburzać.
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
- marcin
- Posty: 18651
- Rejestracja: 25-07-2018 22:48:12
- Lokalizacja: PL
Re: Lalka, ale która?
Ja przyznam się bez bicia: Lalkę czytałem w LO ale z treści nie pamiętam kompletnie nic. Czy tam był jakiś element SF - metal lżejszy od powietrza czy cos takiego? 
Jutro będzie nowy, długi dzień. Twój własny, od początku do końca. To przecież bardzo przyjemna myśl.
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
- bolevitch
- Posty: 6822
- Rejestracja: 22-07-2018 14:45:00
Re: Lalka, ale która?
tak. ale pamiętam to tylko z filmu. Bo przeczytałem pewnie tylko kilka stron
- Hebius
- Posty: 20328
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Lalka, ale która?
Ta nowa Lalka tak całkowicie mnie nie interesowała i tak w ogóle na nią nie czekałem, że dopiero teraz poczytałem, co było w zapowiedziach serialu. Przegapiłem nawet, że scenariusz Demirski pisał. Już sam tytuł ogłasza wyraźnie, że to nie będzie wierna adaptacja:
Serial "Lalka" – autorska, wielogatunkowa i przewrotna odsłona klasyki w reżyserii Pawła Maślony zadebiutuje 16 września 2026 roku w Netflixie!
https://about.netflix.com/pl/news/seria ... -netflixie
Serial "Lalka" – autorska, wielogatunkowa i przewrotna odsłona klasyki w reżyserii Pawła Maślony zadebiutuje 16 września 2026 roku w Netflixie!
https://about.netflix.com/pl/news/seria ... -netflixie
I wnioskując z fragmentów w serialu jest to, co było zapowiadane, a oburz bierze się nie wiem z czeg - z całkowitej niewiedzy oburzonych?Już 16 września 2026 roku w serwisie Netflix zadebiutuje serial Lalka – sześcioodcinkowy kostiumowy dramat, w którym ironia i groteska spotykają się z humorem, tajemnicą i melodramatycznym napięciem. Serial wyreżyserował Paweł Maślona, wnosząc charakterystyczny dla siebie dynamiczny filmowy język, na podstawie scenariusza napisanego wspólnie z Pawłem Demirskim i Jagodą Dutkiewicz.
Serial opowiada historię niemożliwego uczucia między Izabelą Łęcką a Stanisławem Wokulskim – rozpiętego między przepaścią klasową, obsesją, pragnieniem wolności i uwodzącą potęgą bogactwa. Klasyczna fabuła zostaje rozbudowana o nowe wątki, które nadają jej rytm współczesnego serialu: śledztwo, rodzinne tajemnice oraz konflikty odsłaniające ukryte interesy bohaterów. Twórcy rezygnują z romantycznego idealizowania postaci, pokazując ich jako ludzi uwikłanych w sieć społecznych zależności, zniszczonych przez ambicje i pieniądze. W tym świecie miłość nie wystarcza, a każda decyzja ma swoją cenę.
(...)
Zapowiadana reinterpretacja Lalki łączy rozmach kostiumowego serialu z autorskim, współczesnym spojrzeniem na klasyczną historię.
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
- gaynau
- Posty: 13090
- Rejestracja: 10-07-2019 20:49:00
- Lokalizacja: Berlin
Re: Lalka, ale która?
Skomentuję to tak - proszę nie spolerować!
- Mazemi
- Posty: 4247
- Rejestracja: 10-12-2018 00:29:02
- Lokalizacja: Karpaty
Re: Lalka, ale która?
A może ta Lalka?
A słyszeliście już o Mecenasie Wokulskim? Nie? Coż za strata!
Staszek Wokulski był młodym, rzutkim radcą prawnym. Miał własną kancelarię, Skode Superb w leasingu na trzy lata - z opcją wykupu za 1% wartości i to charakterystyczne dla pierwszego pokolenia prawników przekonanie, że w życiu trzeba zapierdalać, że nie ma nic za darmo, może oprócz infekcji nosa od nadmiaru kokainy.
Zaczynał od reklamacji pralek, w których kamień uszkodził bęben (blaszany, marki "Günter und Grass"), potem odkrył obsługę spółek. Majątku dorobił się na konflikcie dwóch wspólników, którzy przez osiemnaście miesięcy nie mogli ustalić, który z nich zaciągnął zobowiązanie, a który rozporządził prawem. Gdy podpisywali ugodę, Wokulski kupował pierwsze mieszkanie na Powiślu.
Mecenas Izabelę Łęcką zobaczył po raz pierwszy na otwartym dla wszystkich korporacji szkoleniu z etyki zawodowej. Weszła spóźniona, podpisała listę obecności i od razu wyszła po kawę i ciastko. "Cóż za nonszalancja!" - pomyślał wówczas i była to ostatnia myśl jakiej dokonał względem niej mózgiem. Potem przerzucił się wyłącznie na myślenie kroczem, popularne wśród samców w każdym wieku.
Trzeba przyznać, że Łęcka, prócz tego że sprawiała, że każdy heteroseksualny facet zaczynał się przy niej jąkać - miała w sobie tę swobodę człowieka, który nie musiał udowadniać, że zasługuje na miejsce parkingowe pod kancelarią. Młodzi powiedzieliby o niej: "Niezła dupera", robotnicy - zagwizdali na nią na ulicy, a co by zrobili stulejarze, to już sami wiecie, bo nie jesteście nowi w Internecie. Generalnie - gdy mężczyzna widział takie włosy, z miejsca zastanawiał się, jakby wyglądały rozsypane na poduszce. Dlatego nie dziwota, że nasz Staszek zakochał się w niej, zanim jeszcze władze warszawskiej OIRP ustaliły, czy szkolenie daje cztery punkty, czy może pięć do tzw. "doskonalenia zawodowego" - w związku ze spóźnieniem prowadzącego powiązanym z tzw. incydentem bigosowo-ubikacyjnym.
Trzeba Wam wiedzieć, że Łęccy byli naprawdę starym rodem adwokackim. Pradziad bronił w procesach politycznych, dziad znał wszystkich sędziów, ojciec wspominał, że pradziad bronił, a dział znał. Rodzina od pokoleń przekazywała sobie kancelarię, zestaw mocno zdezaktualizowanych komentarzy do ustaw nieobowiązujących od czterdziestu lat oraz przekonanie, że radca prawny to taki adwokat, któremu zabrakło kindersztuby.
Obecnie jednak kancelaria słabowała, zajmując pięć pokoi w centrum, z czego z powodu oszczędności ogrzewano tylko dwa (tam siedzieli aplikanci) - piecem kaflowym przywiezionym przez prababkę z Grodna, w 1883 r. Jej największym aktywem pozostawał portret dziadka pędzla Kossaka (przy czym dziadka niestety w całości zasłaniał koń), a największą "wierzytelnością" - depozyt klienta zmarłego w 2009 roku, z którym nie wiadomo było co zrobić, wiec wiadomo co z nim robiono.
- Do pewnych ludzi nie wypada wysyłać wezwania do zapłaty - wyjaśniał poważnie mecenas Tomasz Łęcki, co było ironią ponurego losu człowieczego, bo akurat do Łęckich wysyłano je regularnie.
Wokulski, chcąc zdobyć nie tylko serce Izabeli, ale przede wszystkim to co widać na zewnątrz jej wnętrza, zaczął im dyskretnie pomagać. Najpierw polecił ich zamożnemu klientowi z sektora paliwowego, który dobrze rokował, następnie opłacił dostęp do systemu informacji prawnej <miejsce na Twoją reklamę>. Finalnie odkupił od nich udziały w ich zdziadapradziadowej nieruchomości, płacąc za nią cenę uwzględniającą nie tylko lokalizację i potencjał inwestycyjny obliczany na 1000 mikrokawalerek o powierzchni 7,5 m2, ale też... ech... no powiedzmy, że "oczy Izabeli".
Łęcki przyjął te pieniądze z godnością człowieka, który wyświadcza komuś przysługę, pozwalając ratować swój majątek.
- Solidny chłopak - powiedział córce, zasiadając w fotelu przy lampce Dominio de Pingus "Pingus" Ribera Del Duero. - Oczywiście radca, ale czasy są takie, że nie można mieć wszystkiego, Córuś. Na Twoim miejscu, brałbym jak Babcia Halina piec kaflowy z Grodna, w 1883 r.
Izabela - jak to baba, oczywiście pozwalała Wokulskiemu się adorować. Doceniała jego sznyt, zaradność, samochód serwisowany w ASO i gotowość do poprawiania zarzutów we wnoszonej przez nią apelacji o jedenastej w nocy. Niepokoiło ją tylko, że zawsze tak szybko i sprawnie udzielał odpowiedzi na zapytania klientów. W jej środowisku bowiem należało poprzedzić odpowiedź długą ciszą, mlaskaniem, chrumkaniem i zdaniem: "No, to jest bardzo ciekawy problem, który będzie wymagał długotrwałej analizy".
Najstarszym przyjacielem Wokulskiego był Ignacy Rzecki, emerytowany referendarz sądowy. Po trzydziestu latach w KRS-ie odjebało mu w sposób, którego nie przewidywała żadna ustawa. Niczym Imperator z uniwersum Warhammera 40k, znanego i kochanego przez Bolesława Prusa, Elizę Orzeszkową i innych pozytywistów z Terry - znajdował się w stanie pomiędzy jawą, a stanem spoczynku. Wieczorami prowadził "Pamiętnik starego referendarza", w którym notował:
"Stach znowu u Łęckich. Obawiam się, że chce wejść do rodziny, nie zbadawszy akt rejestrowych. Cóż on widzi w tej rodzinie? Nazwisko stare, ale w ich sercu pustka i chłód jak w aktach rejestrowych spółki CapitalGeneralVenture z Bytomia, która nie składa sprawozdań finansowych od 1997 r.".
Tymczasem Wokulski otrzymał propozycję pracy przy projekcie prawniczej sztucznej inteligencji profesora Geista, tj. systemie, który miał czytać umowy i wskazywać, co rzeczywiście z nich wynika (tj, że zazwyczaj nic).
Gdy zaś Izabela pozwoliła mu się odwieźć na jakąś bzdurną konferencję deweloperską do Miasta Betonu, dokumentnie rozwalonego podczas pontyfikatu Majchrowskiego, tj. do Krakowa, w pociągu towarzyszył im mecenas Starski, partner w butikowej gówno-kancelarii, żyjącej z czynszu najmu nieruchomości otrzymanych przez Starskiego od rodziców.
Iza i Starski rozmawiali po angielsku, przekonani, że Wokulski zna ten język wyłącznie z gier wideo i pornografii.
- He actually drafts everything himself - powiedziała Izabela.
Starski spojrzał na nią z niedowierzaniem.
- Even pleadings?
- Even pleadings!
- Hahahahahaha <simultaneously>
Potem zaś kpili srogo z zaręczynowych zamiarów Wokulskiego. Wówczas Stasiek zrozumiał, że w oczach Izabeli pozostawał wyłącznie człowiekiem od zapierdalania na wakacje w Tajlandii dla całej rodziny.
Stasiek poinformował ich zatem smutno, że idzie do Warsa po jajecznicę, po czym wysiadł wściekły na stacji w Skierniewicach. Przez chwilę rozważał najgorsze, tj. uprowadzenie ciężarówki i wjazd na czerwonym świetle na lokalny przejazd kolejowy. Uratował go dopiero telefon od klienta, Wysockiego:
- Panie Mecenasie, nie uwierzy Pan, kurwa, wygraliśmy tę sprawę, co się jej nie dało wygrać!
Wokulski długo milczał, a potem po raz pierwszy od miesięcy pomyślał o czymś innym niż Izabela i jej bajeranckie, wypolerowane ciało.
Niedługo potem zamknął kancelarię w stolicy i zniknął. Jedni twierdzili potem, że wyjechał do Geista tworzyć elektroniczne Kwisatz Haderach, inni że do Żywca, gdzie po dziś dzień pisze pasty, hoduje papugi i doradza w temacie zasiedzeń wyjątkowo agresywną rośliną niepastewną.
Ludzie pytają go:
- No co Ty, Stasiek! Daj spokój! Człowiek z Twoim talentem?!
Wtedy on odpowiada:
- To spokojne życie.
I wraca karmić nutrie.
