Boże, jakim mike byłby świetnym inkwizytorem.
Lalka, ale która?
Regulamin forum
Info: tematy możliwe do przeglądania przez gości forum, dostępne indeksowanie dla bootów typu Google.
Info: tematy możliwe do przeglądania przez gości forum, dostępne indeksowanie dla bootów typu Google.
- Pedał_w_szlafroku
- Posty: 427
- Rejestracja: 17-11-2025 10:22:02
- Lokalizacja: Foyer
Re: Lalka, ale która?
Ale Lalka jest Tuskowa, więc mike musi ją zgnoić sięgając po wszelkie argumenty jakie można znaleźć w naszym Układzie Słonecznym.
I najlepszy jest ten jego apostolski zapał, żeby narzucić zdanie każdemu.
Boże, jakim mike byłby świetnym inkwizytorem.
Boże, jakim mike byłby świetnym inkwizytorem.
- Mazemi
- Posty: 4298
- Rejestracja: 10-12-2018 00:29:02
- Lokalizacja: Karpaty
Re: Lalka, ale która?
Dawno dawno temu, we wczesnym liceum, lubiłem Ziemkiewicza i zapadła mi w pamięć jego jedna teza. Otóż cywilizacja idzie ku upadkowi, bowiem w przestrzeni publicznej już nie dyskutuje się o faktach (tj. jaka Lalka jest), tylko o opiniach (tj. tworzenie opinii na podstawie cudzych opinii, bez zasięgnięcia tematu), co powoduje zanik umiejętności krytycznego myślenia.
Twierdził też, że spora część społeczeństwa (większość?) nigdy w historii nie umiała myśleć krytycznie, tylko przed erą mediów masowych nie było to widoczne tak, jak dziś. A dziś oni dominują w mediach i ich dominacja będzie coraz większa, nie mniejsza.
PS wątek ma 62 posty, a chyba tylko Michał obejrzał drugi odcinek
no i zero zdziwienia, że to jego posty są najbardziej merytoryczne i najciekawsze
Twierdził też, że spora część społeczeństwa (większość?) nigdy w historii nie umiała myśleć krytycznie, tylko przed erą mediów masowych nie było to widoczne tak, jak dziś. A dziś oni dominują w mediach i ich dominacja będzie coraz większa, nie mniejsza.
PS wątek ma 62 posty, a chyba tylko Michał obejrzał drugi odcinek
- Hebius
- Posty: 20373
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Lalka, ale która?
W nocy czytałem tekst jakiejś etyczki mediów, że to co Netflix zrobił z Lalką kwalifikuje się do sądu, tylko nie ma za bardzo kto powództwa wnieść, bo Prus nie ma potomków, a na żadne stowarzyszenie pisarzy nie ma co liczyć, że wystąpi przeciw tak silnemu podmiotowi.
Znalazłem:
Ekspertka prawa autorskiego o "Lalce": adaptacja nie może wypaczać sensu utworu
https://www.wirtualnemedia.pl/ekspertka ... 076302048a
Znalazłem:
Ekspertka prawa autorskiego o "Lalce": adaptacja nie może wypaczać sensu utworu
https://www.wirtualnemedia.pl/ekspertka ... 076302048a
Prawa majątkowe do "Lalki" wygasły, ale nie daje to twórcom adaptacji prawa do wypaczania sensu i przesłania utworu, bo nieżyjącego twórcę chronią także niewygasalne prawa osobiste – mówi PAP ekspertka od prawa autorskiego Katarzyna Błeszyńska. (...)
PAP zapytała dr Katarzynę Błeszyńską z Katedry Prawa Mediów na Wydziale Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego, czy takie dzieła jak "Lalka" są w jakikolwiek chronione przez prawo autorskie i czy taka ochrona ogranicza sposób ich adaptacji.(...)
Jednak po 70 latach, zwróciła uwagę Błeszyńska, wygasają jedynie autorskie prawa majątkowe do utworu. – W naszym systemie prawnym prawo autorskie ma charakter dualistyczny. Oprócz wygasalnych praw majątkowych mamy jeszcze niewygasalne prawa osobiste. One trwają wiecznie. Według zamiarów ustawodawcy prawa takie chronią niepodlegającą zrzeczeniu się lub zbyciu więź twórcy z dziełem – wyjaśniła ekspertka.
To oznacza, dodała, że osobiste prawa autorskie powinny być respektowane przez osoby, które dokonują przeróbek dzieła, realizując np. adaptację filmową. – Każda adaptacja w jakiś sposób ingeruje w dzieło, nadając mu wizualną formę artystycznego wyrazu, ale zgodnie z obowiązującym orzecznictwem i doktryną prawa autorskiego należy zachować "ducha" dzieła, by chronić osobiste prawa autorskie do rzetelnego rozpowszechniania – dodała.
Powinno to polegać np. na ochronie przewodniej myśli dzieła, która nie może być zniekształcana. Poszanowana powinna też być treść utworu oraz jego fabuła. – Jeśli twórca żyje i wyraża zgodę na adaptację swojego utworu, może się sprzeciwić wszelkim deformacjom, nie zaakceptować scenariusza i wycofać zgodę – zwróciła uwagę. Jeśli nie żyje, należy to robić ostrożnie, pamiętając, że dzieło zależne bazuje na pierwowzorze, a elementy stricte twórcze dzieła pierwotnego powinny pozostać czytelne w dziele zależnym. (...)
– Ten serial mógłby być przedstawiany jako jedynie inspirowany "Lalką". Jednak w tym wypadku posługiwanie się tytułem wielkiego dzieła i budowanie na tym renomy jest nieuprawnione - powiedziała ekspertka. – Prawdziwy dialog prawa autorskiego z domeną publiczną polega na zrozumieniu uniwersalnego sensu dzieła, a nie wypaczaniu jego treści i przesłania. W tym przypadku twórcy poszli o krok za daleko, zamiast zmienić kostium, zmienili kręgosłup moralny bohaterów – dodała. (...)
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
- marcin
- Posty: 18731
- Rejestracja: 25-07-2018 22:48:12
- Lokalizacja: PL
Re: Lalka, ale która?
A te wszystkie literackie przeróbki klasyków? Na horror i tak dalej?
Jutro będzie nowy, długi dzień. Twój własny, od początku do końca. To przecież bardzo przyjemna myśl.
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
- Michał
- Posty: 2634
- Rejestracja: 06-11-2023 13:40:07
- Lokalizacja: Miasto
Re: Lalka, ale która?
A przeróbki np. Mony Lizy? Dzięki temu stała się chyba najbardziej rozpoznawalnym obrazem na świecie...
- mike
- Posty: 12297
- Rejestracja: 26-05-2019 23:22:28
- Lokalizacja: outer space
Re: Lalka, ale która?
Już nawet media głównego ścieku nie certolą się z netflixem https://kultura.gazeta.pl/kultura/7,127 ... cizny.html

Samej autorki nie będę cytować, zrobił to już hebius, więc skupmy się na komentarzu gazety:

Samej autorki nie będę cytować, zrobił to już hebius, więc skupmy się na komentarzu gazety:
Mam wrażenie, że strona, która wzięła serial w obronę, porzybrała rolę oblężonej twierdzy, ubzdurawszy sobie, że nie podoba się głównie prawakom, zaś wszystkie lewaki skaczą z radości i w ogóle od długiego czasu niecierpliwie wyczekiwali tego arcydzieła nie widząc żadnych słabości.Dwie najnowsze ekranizacje "Lalki" Bolesława Prusa wywołały wśród widzów szeroko zakrojoną debatę, której najbardziej zapalnym punktem jest kwestia wierności literackiemu pierwowzorowi. Kontrowersje wzbudza zwłaszcza zrealizowany dla Netfliksa serial w reżyserii Pawła Maślony, który scenariusz do produkcji pisał razem z Pawłema Demirskim i Jagodą Dutkiewicz.
Co się zmieniło w "Lalce" Netfliksa?
Szczególnie poruszające dla odbiorców jest to, że twórcy zdecydowali się na szeroko zakrojoną reinterpretację klasycznej powieści. Choć bohaterowie, czas i miejsce akcji pozostały te same, to wydarzenia znane z fabuły książki zostały gruntownie zmienione i przepisane na nowo. Wokulski dalej jest kupcem i jest zakochany w Izabeli Łęckiej, ale cała ich relacja rozgrywa się zupełnie inaczej. Podobnie jest z niemal wszystkim. Bohaterowie serialu przeklinają, piją alkohol i biorą narkotyki. Pojawia się motyw przemocy, także seksualnej.
Co jeszcze się zmieniło? Prezesowa Zasławska jest wielką przeciwniczką Wokulskiego i jego mariażu z arystokratką. Twórcy wprowadzili m.in. nowy wątek cesarskiego cięcia przeprowadzonego na balu i postać lekarki ze szwajcarskim dyplomem aresztowanej przez carską milicję. Poza tym panna Łęcka ma ambicje, by pisać do magazynu "Bluszcz", który prowadzi sama Eliza Orzeszkowa. Takich zmian, większych i mniejszych, jest zdecydowanie więcej. Zdaniem wielu osób doszło w wersji Netfliksa do zbyt dalekiego odejścia od treści powieści Bolesława Prusa.
W powieści "Lalka" znajduje się rozdział poświęcony procesowi o kradzież lalki, rzeczywistej lalki dziecinnej. Otóż taki proces miał miejsce w Wiedniu. A ponieważ fakt ten wywołał w moim umyśle skrystalizowanie się, sklejenie się całej powieści, więc przez wdzięczność użyłem wyrazu "Lalka" za tytuł. Powieść, o której mówię, powinna mieć tytuł: "Trzy pokolenia". Może nawet byłaby lepiej rozumiana z takiem nazwiskiem. Co ciekawe, wątek procesu o zabawkę nie został uwzględniony ani w serialu Netfliksa, ani w kinowej adaptacji powieści.
- Michał
- Posty: 2634
- Rejestracja: 06-11-2023 13:40:07
- Lokalizacja: Miasto
Re: Lalka, ale która?
Myślę, że za dużo jest „histerii", to tylko serial
. Podejrzewam, że jest to trochę nakręcane, albo przez samego Netflixa, albo przez konkurencję ( Lalka kinowa). Zagraniczni recenzenci mają dobre zdanie o serialu, chwalą Sandrę Drzymalską za ciekawą postać Izabeli.
Jestem już na końcu serialu, może za jakiś czas podzielę się refleksją
Jestem już na końcu serialu, może za jakiś czas podzielę się refleksją
- uzytkownik_konta
- Posty: 7006
- Rejestracja: 18-07-2018 15:54:11
Re: Lalka, ale która?
Wydaje mi się, że tutaj akurat było na odwrót - najpierw obraz był znany, a dopiero potem przerabiany. Nigdy nie był to obraz, którego nikt by nie kojarzył, ale do naprawdę powszechnej świadomości trafił w latach 1911-1914, gdy go skradziono, a następnie odzyskano - w wysoce sensacyjnych okolicznościach.
Co powiedziawszy - nie rozumiem całego tego gadania o potrzebie wierności oryginałowi. Serialową "Lalkę" można oceniać według kryteriów stosujących się do każdego dzieła artystycznego, a nie tylko według tego, czy zbyt daleko odbiega od oryginału. Lub, mówiąc bardziej precyzyjnie: za to, że odbiega od oryginału, można je krytykować wówczas, gdy były to zmiany na gorsze - ale w wartości artystycznej dzieła (coś stracono, niczego nie zyskano - nowe dzieło nie zastępuje wartości artystycznej pierwowzoru własną, nową jakością), a nie dlatego, że wierność oryginałowi jest wartością per se (dotyczy to również dzieł o dużym znaczeniu dla kultury). O ile nowe dzieło nie jest plagiatem (tj. m.in. twórcy nie wypierają się inspiracji) i nie łamie innych praw autorskich (nie twierdzą, że jest to wierne odtworzenie oryginału) - mają pełne prawo dokonywać dowolnych reinterpretacji. Na tym polega ich swoboda twórczości. Ludzie, którzy twierdzą inaczej, to kabotyni.
Oczywiście pomijam przy tym ww. tekst "Ekspertka ostro o »Lalce« Netfliksa: Nie można deformować spuścizny narodowej", bo dotyczy on zupełnie innej płaszczyzny. Choć tutaj też można by było polemizować z niektórymi tezami. Np. pani ekspertka wypowiada się z perspektywy prawniczej, a nagle wyjeżdża z tą "spuścizną narodową", a więc już z aksjologią i tematem "etyka twórczości artystycznej a sprawa narodowa". Zupełnie niepotrzebnie.
- Michał
- Posty: 2634
- Rejestracja: 06-11-2023 13:40:07
- Lokalizacja: Miasto
Re: Lalka, ale która?
Masz rację. Mona Liza już była znana gdy Duchamp domalował jej wąsy. Lalka Prusa też jest w jakiś sposób znana w Polsce, bo jest lekturą. Zakładając, że każdy uczeń czyta lektury, dorośli ludzie w Polsce powinni ją znać w oryginale, więc interpretacja chyba nie psuje dzieła

- marcin
- Posty: 18731
- Rejestracja: 25-07-2018 22:48:12
- Lokalizacja: PL
Re: Lalka, ale która?
Hmmm.
Zakładanie że w dzisiejszych czasach "każdy uczeń czyta lektury" (zwłaszcza takie cegły jak Lalka) jest dość karkołomne. Ja osobiście obstawiam że im się nawet streszczeń już nie chce czytać. W najlepszym razie zapytają chata przed lekcją polskiego "o co w tej Lalce chodziło"
Zakładanie że w dzisiejszych czasach "każdy uczeń czyta lektury" (zwłaszcza takie cegły jak Lalka) jest dość karkołomne. Ja osobiście obstawiam że im się nawet streszczeń już nie chce czytać. W najlepszym razie zapytają chata przed lekcją polskiego "o co w tej Lalce chodziło"
Ostatnio zmieniony 26-09-2026 18:57:19 przez marcin, łącznie zmieniany 1 raz.
Jutro będzie nowy, długi dzień. Twój własny, od początku do końca. To przecież bardzo przyjemna myśl.
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
- uzytkownik_konta
- Posty: 7006
- Rejestracja: 18-07-2018 15:54:11
Re: Lalka, ale która?
No więc właśnie zastanawiam się, w jakim stopniu ta powszechna świadomość wpływa na ocenę tego, czy twórcy adaptacji naruszyli autorskie prawa osobiste Prusa. Wyobraźmy sobie taką sytuację: ktoś bierze "Dawida" Michała Anioła, dodaje mu - dajmy na to - kowbojski pas z rewolwerem, a następnie zaczyna sprzedawać takie figurki pod nazwą "Dawid". Nazwa i owszem - jest ta sama, ale trudno uznać, że zmieniając wymowę, twórcy nowej wersji imputują Michałowi Aniołowi znaczenie, którego pierwotnie nie przewidywał. Każdy rozsądnie myślący człowiek uznałby, że w żaden sposób nie można tego uznać za nielegalne. Drugim biegunem byłoby wprowadzenie zmian w zupełnie nieznanej książce zupełnie nieznanego autora, a następnie wydanie jej pod tym samym tytułem bez żadnej adnotacji o tym, że coś zmodyfikowano. Adaptacja "Lalki" jest gdzieś pomiędzy - i pojawia się pytanie: do jakiego stopnia teoretycznie powszechna znajomość oryginału zwalnia z obowiązku oznaczenia, że skądinąd znajdująca się w domenie publicznej fabuła została zmieniona.
- marcin
- Posty: 18731
- Rejestracja: 25-07-2018 22:48:12
- Lokalizacja: PL
Re: Lalka, ale która?
W sprawie "powszechnej znajomości oryginału" - patrz mój post wyżej 
Jutro będzie nowy, długi dzień. Twój własny, od początku do końca. To przecież bardzo przyjemna myśl.
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
- uzytkownik_konta
- Posty: 7006
- Rejestracja: 18-07-2018 15:54:11
Re: Lalka, ale która?
No dobrze, ale znajomość przez dokładnie 100% populacji nie jest tutaj wymagana.
- marcin
- Posty: 18731
- Rejestracja: 25-07-2018 22:48:12
- Lokalizacja: PL
Re: Lalka, ale która?
Ale jaki procent pamięta o co chodziło w Lalce (zakładając że ja w ogóle kiedyś czytali)? 10%?
Ja Lalkę akurat w LO czytałem i z treści nie pamiętam NIC.
Ja Lalkę akurat w LO czytałem i z treści nie pamiętam NIC.
Jutro będzie nowy, długi dzień. Twój własny, od początku do końca. To przecież bardzo przyjemna myśl.
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
- uzytkownik_konta
- Posty: 7006
- Rejestracja: 18-07-2018 15:54:11
Re: Lalka, ale która?
Nie oglądałem tej nowej. A skoro tak, to trzeba by się było przyjrzeć, czy to, że została zmieniona względem oryginału, jest oczywiste nawet dla kogoś, kto tekst zna tylko w zarysie.
- Hebius
- Posty: 20373
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Lalka, ale która?
Pewnie lepiej pamiętam serial z Braunek niż powieść z lektury, ale ja chyba Lalki w szkole nie przerabiałem, a czytałem w podstawówce jeszcze (dostałem dwa tomy w prezencie od chrzestnej).
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
- mike
- Posty: 12297
- Rejestracja: 26-05-2019 23:22:28
- Lokalizacja: outer space
Re: Lalka, ale która?
Nie jestem pewien, czy Prus chciałby ekranizacji Lalki feministki ćpunki dającej dupy po kątach. Może tak jak Sapkowski, jeśli zobaczyłby odpowiednią liczbę zer w umowie z netfliksem, którego wiedźmińskie dzieło też zjebano po całości. Przy Lalce Netfliks zastosował identyczny mechanizm, tyle, że nikomu nie zapłacił złamanego grosza za prawa autorskie.
Stary sprawdzony wyświechtany sposób N na szum wokół książkowych adaptacji - maksymalnie odjechać od pierwowzoru, wkurwić spolaryzować wywołać medialny szum, żeby gawiedź, skąd inąd mająca w dupie daną historię, w ogóle zechciała ją odpalić na platformie. Przy okazji szerzy się zepsucie wśród producentów i reżyserów, którzy złapali w żagle wiatr gwiazdorzenia "ja zrobię lepiej niż autor miał na myśli" co by też cokolwiek głośno się o nich zrobiło.
Stary sprawdzony wyświechtany sposób N na szum wokół książkowych adaptacji - maksymalnie odjechać od pierwowzoru, wkurwić spolaryzować wywołać medialny szum, żeby gawiedź, skąd inąd mająca w dupie daną historię, w ogóle zechciała ją odpalić na platformie. Przy okazji szerzy się zepsucie wśród producentów i reżyserów, którzy złapali w żagle wiatr gwiazdorzenia "ja zrobię lepiej niż autor miał na myśli" co by też cokolwiek głośno się o nich zrobiło.
- Mazemi
- Posty: 4298
- Rejestracja: 10-12-2018 00:29:02
- Lokalizacja: Karpaty
- uzytkownik_konta
- Posty: 7006
- Rejestracja: 18-07-2018 15:54:11
Re: Lalka, ale która?
Przecież gdyby przeczytał, to by się już z samej książki nauczył stawiania przecinków.
Tymczasem - pod wpływem tego wszystkiego obejrzałem "Lalkę" z 1968 r. (reż. Wojciech Jerzy Has). Toż to jest arcydzieło. Jaka scenografia; jakie kostiumy; doskonałe zdjęcia i oświetlenie; muzyka Kilara. Nawet scena na wyścigach zrobiona została świetnie, realistycznie - w Polsce już potem zawsze, kiedy się kręciło sceny zbiorowe, brało się paru statystów byle zapełnili kadr, a widać skądinąd, że wokół pustka - i się im kazało wykrzykiwać jakieś kompletne, nierealistyczne bzdury. Późniejszy serial widziałem kiedyś tylko w kawałkach. Teraz obejrzałem sobie porównanie sceny na wyścigach. W serialu konie biegną przez puste pole, ew. wzdłuż dwóch cieniutkich rządków statystów, potem ci debile krzyczą "BRAWO WOKULSKI! WOKULSKI! WOKULSKI! BRAWO WOKULSKI!", a potem diabeł wie dlaczego, wszyscy ruszają tyralierą ku kamerze. Co za ponury absurd. A w filmie z 1968 tego problemu nie ma - przeciwnie, ujęcia koni wyglądają jak z prawdziwego wyścigu; emocje Łęckiej oddane są znakomicie; nawet ujęcie, gdy powóz z Łęckimi dojeżdża, a potem Wokulski wsiada do dorożki i opiera się z lornetką o złożony dach - jest zrobione jednym, pewnym, idealnie zgranym z postaciami ruchem, bez żadnego drżenia kamery.
W ogóle jest to zrobione naprawdę perfekcyjnie technicznie - bez niedociągnięć, które pojawiały się jeszcze w latach 80. przy kręceniu na taśmie - takich jak niedoświetlony plan, brak ostrości, dziwne cięcia, rozsynchronizowany dźwięk. Moim zdaniem jest to film na miarę "Faraona" i "Ziemi obiecanej".
Tymczasem - pod wpływem tego wszystkiego obejrzałem "Lalkę" z 1968 r. (reż. Wojciech Jerzy Has). Toż to jest arcydzieło. Jaka scenografia; jakie kostiumy; doskonałe zdjęcia i oświetlenie; muzyka Kilara. Nawet scena na wyścigach zrobiona została świetnie, realistycznie - w Polsce już potem zawsze, kiedy się kręciło sceny zbiorowe, brało się paru statystów byle zapełnili kadr, a widać skądinąd, że wokół pustka - i się im kazało wykrzykiwać jakieś kompletne, nierealistyczne bzdury. Późniejszy serial widziałem kiedyś tylko w kawałkach. Teraz obejrzałem sobie porównanie sceny na wyścigach. W serialu konie biegną przez puste pole, ew. wzdłuż dwóch cieniutkich rządków statystów, potem ci debile krzyczą "BRAWO WOKULSKI! WOKULSKI! WOKULSKI! BRAWO WOKULSKI!", a potem diabeł wie dlaczego, wszyscy ruszają tyralierą ku kamerze. Co za ponury absurd. A w filmie z 1968 tego problemu nie ma - przeciwnie, ujęcia koni wyglądają jak z prawdziwego wyścigu; emocje Łęckiej oddane są znakomicie; nawet ujęcie, gdy powóz z Łęckimi dojeżdża, a potem Wokulski wsiada do dorożki i opiera się z lornetką o złożony dach - jest zrobione jednym, pewnym, idealnie zgranym z postaciami ruchem, bez żadnego drżenia kamery.
W ogóle jest to zrobione naprawdę perfekcyjnie technicznie - bez niedociągnięć, które pojawiały się jeszcze w latach 80. przy kręceniu na taśmie - takich jak niedoświetlony plan, brak ostrości, dziwne cięcia, rozsynchronizowany dźwięk. Moim zdaniem jest to film na miarę "Faraona" i "Ziemi obiecanej".
- Mazemi
- Posty: 4298
- Rejestracja: 10-12-2018 00:29:02
- Lokalizacja: Karpaty
Re: Lalka, ale która?
Wzięliśmy się za serial Lalka 2026 i po 3 odcinkach powiem, że jest super
Ale spojlerów robić nie będę.
W szczególności współczesnym realizmem gospodarczym poraziła mnie scena w 3 odcinku 9:40. Zobaczymy, czy serial będzie trzymał poziom do końca.
Nie jest to oczywiście ekranizacja, tylko adaptacja, ale to tym lepiej, bo po co po raz x powtarzać tę samą fabułę, tylko w innej aranżacji.
Ekranizację to ja bym bardzo chciał zobaczyć "Braci Aszkenazy" Izraela Singera.
W szczególności współczesnym realizmem gospodarczym poraziła mnie scena w 3 odcinku 9:40. Zobaczymy, czy serial będzie trzymał poziom do końca.
Nie jest to oczywiście ekranizacja, tylko adaptacja, ale to tym lepiej, bo po co po raz x powtarzać tę samą fabułę, tylko w innej aranżacji.
Ekranizację to ja bym bardzo chciał zobaczyć "Braci Aszkenazy" Izraela Singera.
