ze Stanisławem Grochowiakiem się zmagam
przynajmniej jeden tomik chciałbym przeczytać z dwóch wypożyczonych
a nie jest łatwo, bo nawet gdy jest bardzo ładnie, wiersze wymaga dużo umysłowego wysiłku
PAŹDZIERNIK
Boleje kręgosłupa różańcowy pacierz,
Nie weźmie go w opiekę pacierz, skoro paździerz
Reumatyzmu przenika zgwichtowane ramię.
A tu chmura Ruszczyca w zziębłej okna ramie,
A tu gawron się stroszy od dzioba po ogon,
Upiorzydło po nocach stuka palcem o gont.
Tedy bierzem za trąby, za bębny, za dudy
I reumatyzm prosimy do świetlic na trudy,
Chóry męskie, teatrów niedorzecznych trupy
Czynią sztukę, że sztuka opóźnia w nas trupy.
Niechaj i naurąga obcych fruktów smakosz,
Nasz nie małmazyje, a osłódki ma kosz.
Gdy wracasz z wieczornicy, znów cię batem smaga
Ponad kobzy najwyższe dująca powaga.
Zima śmignie proroctwem spod szronowych pierzyn,
Zarzuć dudy na grudy, czas, chłopie, do pierzyn,
Czemu zwlekasz, starucho, pod piernaty włóż go!
A ty okiem ściemniałym czytasz wyrok: łóżko.
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
Teraz taki znany poeta wydaje w Polsce (tłumaczenie) queerowy tomik, tylko uciekło mi nazwisko. Ma być za moment w PL na spotkaniu z wydawcą. I jego wiersze są świetne! Szkoda, że mi nazwisko wyleciało...
Jakby co pani Wróbel mówiła wczoraj, że nie oczekuje, żeby ten jej tom czytać od deski do deski. Można też podczytywać miejscami od czasu do czasu
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
"Pani Wróbel" - nie sądziłem, że kiedyś jeszcze przeczytam lub usłyszę tę zbitkę.
Lekko ześwirowana pani Wróbel (inna) była moją nauczycielką muzyki w podstawówce. Tak właśnie zawsze o niej mówiono - zawsze po prostu "pani Wróbel". Z perspektywy czasu, pani Wróbel była raczej sympatyczna niż straszna i raczej ekscentryczna, niż chora psychicznie - jednak kazała nam grać na flecie itp. potworności, a do tego była trochę nieprzewidywalna, więc zawsze wszyscy traktowaliśmy ją jak Hannibala Lectera - biedna kobieta.
Poczułem się trochę jak latarnik Skawiński kiedy zobaczył egzemplarz "Pana Tadeusza".
Mam autograf - a kolejka była zacna - i ten eksilibris zaprojektowany tylko na tę jedną, szczególna okazję, z datą w grafice zainkludowaną. https://www.facebook.com/WroclawskiDomL ... uGuVrHdijl
Teraz to już chyba nie wypada nie zacząć czytać.