Właśnie byłem na koncercie
Regulamin forum
Info: tematy możliwe do przeglądania przez gości forum, dostępne indeksowanie dla bootów typu Google.
Info: tematy możliwe do przeglądania przez gości forum, dostępne indeksowanie dla bootów typu Google.
- Walpurg
- Posty: 9846
- Rejestracja: 22-07-2018 17:59:15
- Lokalizacja: Śląsk
Re: Właśnie byłem na koncercie
Nie rozumiem dlaczego nie stanąłeś. W twoim wieku już wypada. 
- Hebius
- Posty: 16161
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Właśnie byłem na koncercie
Wiem że czekaliście z niecierpliwości na moją kolejną koncertową relację, ale przy tym upale z mobilizacją do pisania też mam problemy.
Ale obiad już na dzisiaj mam ugotowany, więc przysiadłem fałdów... i już jest.
To był ostatni koncert Letniej sceny zamkowej, więc pewnie nie szybko pojawię się z czymś nowym w tym topiku.

Jezu! Jak mi się nie chciało!
I nie to, że jedynie na koncert iść. Nic od samego rana. Jak tylko upewniłem się, że mimo deszczu po szóstej¹ i silnego zachmurzenia, znów będzie upalny dzień.
A były 32°C na dworze i 28°C w pokoju².
Z trudem wygrzebałem się z pościeli i zmobilizowałem do wyjścia po chleb³. Bez zapału ugotowałem obiad⁴, a przed siedemnastą bez najmniejszej chęci ubrałem odpowiednio i wyszedłem do zamku.
Dziedziniec był już pełen. Ba! Nie donosili krzeseł dla pojawiających się nadmiarowych chętnych. Szczęściem wypatrzyłem za plecami realizatora dźwięku zdezelowaną ławkę, niepewną i bez możliwości oparcia, ale przynajmniej nie musiałem sadzać tyłka na kamieniach. A wielu było takich, co obsiadło progi i mniej cenne kamienne zabytki, zalegające pod ścianami zamku.
W programie koncertu miały być piosenki o miłości i dwójka wykonawców, Jan Jakub Należyty i Dorota Wasilewska, których tradycyjnie już w ogóle nie kojarzyłem z artystycznej działalności. Miłosna tematyka też przemawiała do mnie średnio zachęcająco i nawet nazwiska i tytuły z reklamy koncertu nastrajały zniechęcająco. Na szczęście w realizacji wszystko okazało się całkiem udane. Wersje piosenek Charles'a Aznavoura, Gilberta Becaud'a i Jacques'a Brela prezentowane przez Należytego były zgrabnie przełożone i dobrze zaśpiewane, a teksty jego własnych piosenek, czy mówione w ramach konferansjerki zabawne. Szlagierów z musicalów „Człowiek z La Manchy” i „Katedra Notre Dame w Paryżu” też wysłuchałem z przyjemnością, a zapowiadane arie z „Poławiaczy pereł” i „Nabucca” okazały się zgrabnymi parodiami napisanymi przez Nalezytego do jego teatralnych komedii. Dorota Wasilewska (ogólnie zapewniająca akompaniament) w dwóch przerywnikowych blokach zaśpiewała piosenki do tekstów męża-psychologa i to było w klimatach bardziej serio, ale też nie najgorsze. Do domu wróciłem przed dziewiętnastą, tradycyjnie już uznając koncert i swoje wyjście nań za dobry wybór. Cała publiczność (przeważnie damska) ogólnie była zachwycona, czemu dała wyraz w rzęsistych oklaskach na zakończenie koncertu i wypowiedziach, które miałem okazję podsłuchać, wychodząc z tłumem widzów z zamku.
Jeden drobny zgrzyt – jakoś tak w okolicach osiemnastej pojawił się na dziedzińcu jakiś mocno nietrzeźwy typ, który miał chęć wejść w słowny kontakt z wykonawcami. Wypraszany grzecznie dwa razy dopiero za trzecim, bardziej energicznym podejściem został skutecznie spacyfikowany, co zaowocowało jeszcze kilkoma okrzykami zza bram zamku (poleciało coś w stylu „Ty pedale jebany!” pod adresem ostatniego interwenta, zirytowanego sześćdziesięciolatka ze strony publiczności), ale gość już się nie pchał na dziedziniec i sobie gdzieś poszedł. Nie wiem. Wydaje mi się, że sami organizatorzy (koncert był pod patronatem biblioteki, a wśród widzów pojawił się nawet sam burmistrz) od razu powinni byli wezwać policję i poprosić o interwencję.
Przed właściwym koncertem – w ramach supportu? - wystąpił lokalny śpiewak, pan Wacław (?) próbujący niegdyś swoich sil w „Szansie na sukces”, czy innym takim programie. Zaśpiewał trzy piosenki, zaczynając od „Daj” Jerzego Połomskiego. Było to całkiem poprawne, ale na poziomie karaoke, więc w sumie jakby tego zabrakło, stratny bym nie był.
______
¹ Obudził mnie w porę grzmot – jeden chyba na całą burzę – i zdążyłem zamknąć balkon.
² Przez noc temperatura spada góra o stopień.
³ Dopiero po trzynastej, perswadując sam sobie „Idź, bo przecież nie wytrzymasz bez chleba przez cały weekend. Nie kupisz teraz takiego, jaki chcesz, a jutro będziesz brał, jaki bądź. Gdzie tu sens?”.
⁴ Z jedzeniem było lepiej, bo lubię fasolkę szparagową, a w tym sezonie jeszcze nie miałem.
Ale obiad już na dzisiaj mam ugotowany, więc przysiadłem fałdów... i już jest.
To był ostatni koncert Letniej sceny zamkowej, więc pewnie nie szybko pojawię się z czymś nowym w tym topiku.

Jezu! Jak mi się nie chciało!
I nie to, że jedynie na koncert iść. Nic od samego rana. Jak tylko upewniłem się, że mimo deszczu po szóstej¹ i silnego zachmurzenia, znów będzie upalny dzień.
A były 32°C na dworze i 28°C w pokoju².
Z trudem wygrzebałem się z pościeli i zmobilizowałem do wyjścia po chleb³. Bez zapału ugotowałem obiad⁴, a przed siedemnastą bez najmniejszej chęci ubrałem odpowiednio i wyszedłem do zamku.
Dziedziniec był już pełen. Ba! Nie donosili krzeseł dla pojawiających się nadmiarowych chętnych. Szczęściem wypatrzyłem za plecami realizatora dźwięku zdezelowaną ławkę, niepewną i bez możliwości oparcia, ale przynajmniej nie musiałem sadzać tyłka na kamieniach. A wielu było takich, co obsiadło progi i mniej cenne kamienne zabytki, zalegające pod ścianami zamku.
W programie koncertu miały być piosenki o miłości i dwójka wykonawców, Jan Jakub Należyty i Dorota Wasilewska, których tradycyjnie już w ogóle nie kojarzyłem z artystycznej działalności. Miłosna tematyka też przemawiała do mnie średnio zachęcająco i nawet nazwiska i tytuły z reklamy koncertu nastrajały zniechęcająco. Na szczęście w realizacji wszystko okazało się całkiem udane. Wersje piosenek Charles'a Aznavoura, Gilberta Becaud'a i Jacques'a Brela prezentowane przez Należytego były zgrabnie przełożone i dobrze zaśpiewane, a teksty jego własnych piosenek, czy mówione w ramach konferansjerki zabawne. Szlagierów z musicalów „Człowiek z La Manchy” i „Katedra Notre Dame w Paryżu” też wysłuchałem z przyjemnością, a zapowiadane arie z „Poławiaczy pereł” i „Nabucca” okazały się zgrabnymi parodiami napisanymi przez Nalezytego do jego teatralnych komedii. Dorota Wasilewska (ogólnie zapewniająca akompaniament) w dwóch przerywnikowych blokach zaśpiewała piosenki do tekstów męża-psychologa i to było w klimatach bardziej serio, ale też nie najgorsze. Do domu wróciłem przed dziewiętnastą, tradycyjnie już uznając koncert i swoje wyjście nań za dobry wybór. Cała publiczność (przeważnie damska) ogólnie była zachwycona, czemu dała wyraz w rzęsistych oklaskach na zakończenie koncertu i wypowiedziach, które miałem okazję podsłuchać, wychodząc z tłumem widzów z zamku.
Jeden drobny zgrzyt – jakoś tak w okolicach osiemnastej pojawił się na dziedzińcu jakiś mocno nietrzeźwy typ, który miał chęć wejść w słowny kontakt z wykonawcami. Wypraszany grzecznie dwa razy dopiero za trzecim, bardziej energicznym podejściem został skutecznie spacyfikowany, co zaowocowało jeszcze kilkoma okrzykami zza bram zamku (poleciało coś w stylu „Ty pedale jebany!” pod adresem ostatniego interwenta, zirytowanego sześćdziesięciolatka ze strony publiczności), ale gość już się nie pchał na dziedziniec i sobie gdzieś poszedł. Nie wiem. Wydaje mi się, że sami organizatorzy (koncert był pod patronatem biblioteki, a wśród widzów pojawił się nawet sam burmistrz) od razu powinni byli wezwać policję i poprosić o interwencję.
Przed właściwym koncertem – w ramach supportu? - wystąpił lokalny śpiewak, pan Wacław (?) próbujący niegdyś swoich sil w „Szansie na sukces”, czy innym takim programie. Zaśpiewał trzy piosenki, zaczynając od „Daj” Jerzego Połomskiego. Było to całkiem poprawne, ale na poziomie karaoke, więc w sumie jakby tego zabrakło, stratny bym nie był.
______
¹ Obudził mnie w porę grzmot – jeden chyba na całą burzę – i zdążyłem zamknąć balkon.
² Przez noc temperatura spada góra o stopień.
³ Dopiero po trzynastej, perswadując sam sobie „Idź, bo przecież nie wytrzymasz bez chleba przez cały weekend. Nie kupisz teraz takiego, jaki chcesz, a jutro będziesz brał, jaki bądź. Gdzie tu sens?”.
⁴ Z jedzeniem było lepiej, bo lubię fasolkę szparagową, a w tym sezonie jeszcze nie miałem.
- Czartogromski
- Posty: 6586
- Rejestracja: 22-07-2018 10:10:25
- Lokalizacja: Kufszynek
- Kontakt:
Re: Właśnie byłem na koncercie
Ciekawe, mój ostatni kontakt z tym artystą był przy okazji tej płyty:

i pieśni "Najlepsza woda z kałuży".
Płyta ukazała się w 1986/87 roku i w zasadzie od tego czasu usłyszałem dzisiaj o nim po raz pierwszy


i pieśni "Najlepsza woda z kałuży".
Płyta ukazała się w 1986/87 roku i w zasadzie od tego czasu usłyszałem dzisiaj o nim po raz pierwszy




- Hebius
- Posty: 16161
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Właśnie byłem na koncercie
Pan już nie jest taki ładny, jak na tym zdjęciu, ale śpiewa nieźle i ma całkiem zabawne teksty.
Nazwisko pewnie znikło z pola twojej uwagi, ale mogłeś słyszeć jakieś piosenki do jego tekstów nie wiedząc, że to jego. Zbigniewa Wodeckiego na przykład "Szczęście jest we mnie".
Nazwisko pewnie znikło z pola twojej uwagi, ale mogłeś słyszeć jakieś piosenki do jego tekstów nie wiedząc, że to jego. Zbigniewa Wodeckiego na przykład "Szczęście jest we mnie".
- Walpurg
- Posty: 9846
- Rejestracja: 22-07-2018 17:59:15
- Lokalizacja: Śląsk
Re: Właśnie byłem na koncercie
W ogóle strasznie mnie wkurza, że niemal wszyscy rezygnują z podawania autorów piosenek. Jakoś rozumiem, że jest typ, nawet jest kilka typów muzyki i piosenek, których sami autorzy woleliby, by nikt nie wiedział, że je napisali/skomponowali, ale jednak ogólną zasadą powinno być podawanie autorów.
- Achim
- Posty: 1396
- Rejestracja: 13-07-2019 19:29:55
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Właśnie byłem na koncercie
Jan Jakub Należyty był kiedyś moją fascynacją, także jako mężczyzna....
No cóż, panta rei , zdaję sobie sprawę, że ja też mogłem być kiedyś obiektem jakichś zauroczeń, a dziś......
No cóż, panta rei , zdaję sobie sprawę, że ja też mogłem być kiedyś obiektem jakichś zauroczeń, a dziś......
Es gibt ein Leben und ich lebe es . Romy Schneider.
- Hebius
- Posty: 16161
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Właśnie byłem na koncercie
JJN żartował, że się przygotowywał do roli Sancho Pansy - warunki fizyczne już zdobył, teraz czeka na poważne propozycje od twórców.
- Achim
- Posty: 1396
- Rejestracja: 13-07-2019 19:29:55
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Właśnie byłem na koncercie
Pansa to po hiszpańsku brzuch i stąd nazwisko tej postaci
Es gibt ein Leben und ich lebe es . Romy Schneider.
- Achim
- Posty: 1396
- Rejestracja: 13-07-2019 19:29:55
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Właśnie byłem na koncercie
Johannes Oerding - Plan A Open Airs 2023 in GÖRLITZ,
> Landskron Brau-Manufaktur fantastyczny koncert i bardzo się wzruszyłem, Johannes jest świetny na żywo, ma doskonały kontakt z publicznością, teksty pisze jakby o mnie i do tego jest bardzo przystojny.
> Landskron Brau-Manufaktur fantastyczny koncert i bardzo się wzruszyłem, Johannes jest świetny na żywo, ma doskonały kontakt z publicznością, teksty pisze jakby o mnie i do tego jest bardzo przystojny.
Es gibt ein Leben und ich lebe es . Romy Schneider.
- Czartogromski
- Posty: 6586
- Rejestracja: 22-07-2018 10:10:25
- Lokalizacja: Kufszynek
- Kontakt:
Re: Właśnie byłem na koncercie
Czasami szkoda, że Achim nigdy nie ilustruje swoich wpisów



- gaynau
- Posty: 11251
- Rejestracja: 10-07-2019 20:49:00
- Lokalizacja: Berlin
Re: Właśnie byłem na koncercie
Czy on czasem nie był jurorem w jakimś programie..?
- Achim
- Posty: 1396
- Rejestracja: 13-07-2019 19:29:55
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Właśnie byłem na koncercie
Był w Voice of Germany i nawet jego podopieczny wygrał
Es gibt ein Leben und ich lebe es . Romy Schneider.
- gaynau
- Posty: 11251
- Rejestracja: 10-07-2019 20:49:00
- Lokalizacja: Berlin
Re: Właśnie byłem na koncercie
Czyli moja pamięć nie jest taka okropna.
Nie znam natomiast żadnej jego piosenki.
Nie znam natomiast żadnej jego piosenki.
- Achim
- Posty: 1396
- Rejestracja: 13-07-2019 19:29:55
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Właśnie byłem na koncercie
KONCERT "NASZA MUZYKA"
21 września o godz. 20.00 przed głównym wejściem do Teatru Modrzejewskiej w Legnicy odbył się się jedyny w swoim rodzaju koncert dla darczyńców, sympatyków i wszystkich wspierających Teatr legniczan. Zaśpiewali fantastyczni aktorzy Teatru Modrzejewskiej, akompaniowali na żywo muzycy pod kierunkiem Damiana Zybera. Usłyszeliśmy na żywo piosenki z "Wodewilu Liegnitz" i pamiętnego koncertu jubileuszowego Nasza muzyka z 2017 roku.
Wcześniej, o godz. 19:00, na Scenie Gadzickiego dyrektor Jacek Głomb wręczył certyfikaty Darczyńcom akcji "Podaruj fotel teatrowi" czyli osobom i firmom, które w ramach pomocy Teatrowi " wykupiły" sobie fotele.
Nie ukrywam dumy, że ja i Mój Partner taki certyfikat mamy, czego dowodem jest tabliczka z naszymi nazwiskami na " naszym " fotelu.
21 września o godz. 20.00 przed głównym wejściem do Teatru Modrzejewskiej w Legnicy odbył się się jedyny w swoim rodzaju koncert dla darczyńców, sympatyków i wszystkich wspierających Teatr legniczan. Zaśpiewali fantastyczni aktorzy Teatru Modrzejewskiej, akompaniowali na żywo muzycy pod kierunkiem Damiana Zybera. Usłyszeliśmy na żywo piosenki z "Wodewilu Liegnitz" i pamiętnego koncertu jubileuszowego Nasza muzyka z 2017 roku.
Wcześniej, o godz. 19:00, na Scenie Gadzickiego dyrektor Jacek Głomb wręczył certyfikaty Darczyńcom akcji "Podaruj fotel teatrowi" czyli osobom i firmom, które w ramach pomocy Teatrowi " wykupiły" sobie fotele.
Nie ukrywam dumy, że ja i Mój Partner taki certyfikat mamy, czego dowodem jest tabliczka z naszymi nazwiskami na " naszym " fotelu.
Es gibt ein Leben und ich lebe es . Romy Schneider.
- Achim
- Posty: 1396
- Rejestracja: 13-07-2019 19:29:55
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Właśnie byłem na koncercie
„ Randezvous mit Marlene „
W ramach Jazztage Drezno 2023
Monodram/ musical/koncert/ spektakl a przede wszystkim pokaz mistrzostwa scenicznego Ute Lemper oparty jest wokół anegdoty z życia Artystki . Koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, młodziutka Ute Lemper gra w Paryżu Sally w „ Kabarecie „,a prasa okrzykuje Ją entuzjastycznie „nową Dietrich”. Młoda adeptka pisze poruszona list do divy, która oddzwania do jej paryskiego hotelu. Lemper odgrywa starą Dietrich, która nie opuszczała już swego paryskiego apartamentu, przypomina Jej piosenki, a przede wszystkim samą postać, która wyprzedziła epokę gender, ruchy feministyczne, a wolność i niezależność/ także obyczajową/ przyznała sobie sama. Spektakl przypomina długą karierę Dietrich: od „ Błękitnego anioła” po samotną starość w Paryżu i słynny spór z córką Marią Rivą o jej krytyczną książkę o matce. W opowieści przewijają się postaci z życia i twórczości Dietrich : Josef von Sternberg, Billy Wilder, John Wayne, Erich Maria Remarque, Charlie Chaplin, Jean Gabin, Burt Bacharach, Edith Piaf. W tej opowieści jest dużo humoru, ale też ironii, bo stosunki Dietrich z Niemcami nie były łatwe. Wielu zarzucało Jej zdradę ojczyzny, gdy opuściła Niemcy i przywdziała amerykański mundur wojskowy.
Lemper opowiada o niezwykłej Artystce i kobiecie, która absolutnie wyprzedziła swój czas. Lemper jest fascynująca, przykuwa uwagę, absolutnie panuje nad publicznością, jest perfekcyjna wokalnie, aktorsko, tanecznie.
„ Randezvous mit Marlene „ składa hołd wybitnej Artystce, przypomina także postać, która właśnie dziś ze swoją polityczną odwagą i absolutną wolnością nabiera zupełnie nowego znaczenia.
W ramach Jazztage Drezno 2023
Monodram/ musical/koncert/ spektakl a przede wszystkim pokaz mistrzostwa scenicznego Ute Lemper oparty jest wokół anegdoty z życia Artystki . Koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, młodziutka Ute Lemper gra w Paryżu Sally w „ Kabarecie „,a prasa okrzykuje Ją entuzjastycznie „nową Dietrich”. Młoda adeptka pisze poruszona list do divy, która oddzwania do jej paryskiego hotelu. Lemper odgrywa starą Dietrich, która nie opuszczała już swego paryskiego apartamentu, przypomina Jej piosenki, a przede wszystkim samą postać, która wyprzedziła epokę gender, ruchy feministyczne, a wolność i niezależność/ także obyczajową/ przyznała sobie sama. Spektakl przypomina długą karierę Dietrich: od „ Błękitnego anioła” po samotną starość w Paryżu i słynny spór z córką Marią Rivą o jej krytyczną książkę o matce. W opowieści przewijają się postaci z życia i twórczości Dietrich : Josef von Sternberg, Billy Wilder, John Wayne, Erich Maria Remarque, Charlie Chaplin, Jean Gabin, Burt Bacharach, Edith Piaf. W tej opowieści jest dużo humoru, ale też ironii, bo stosunki Dietrich z Niemcami nie były łatwe. Wielu zarzucało Jej zdradę ojczyzny, gdy opuściła Niemcy i przywdziała amerykański mundur wojskowy.
Lemper opowiada o niezwykłej Artystce i kobiecie, która absolutnie wyprzedziła swój czas. Lemper jest fascynująca, przykuwa uwagę, absolutnie panuje nad publicznością, jest perfekcyjna wokalnie, aktorsko, tanecznie.
„ Randezvous mit Marlene „ składa hołd wybitnej Artystce, przypomina także postać, która właśnie dziś ze swoją polityczną odwagą i absolutną wolnością nabiera zupełnie nowego znaczenia.
Es gibt ein Leben und ich lebe es . Romy Schneider.
- gaynau
- Posty: 11251
- Rejestracja: 10-07-2019 20:49:00
- Lokalizacja: Berlin
Re: Właśnie byłem na koncercie
Chyba jestem zmęczony.
Przeczytałem nazwę tematu:
Właśnie byłem na komisariacie.
Idę.
Przeczytałem nazwę tematu:
Właśnie byłem na komisariacie.
Idę.
- Hebius
- Posty: 16161
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Właśnie byłem na koncercie
Na komisariat?
- Dorian_Gray
- Posty: 2194
- Rejestracja: 18-07-2018 20:38:15
- Lokalizacja: Mazowsze
Re: Właśnie byłem na koncercie
Wczoraj i dziś byłem na koncertach jazzowych w ramach Mrowna Jazz Festiwal.
W Grodzisku Mazowieckim.
Dzisiaj czternastu muzyków grało koncert finałowy Tribute to Polski Jazz . Miód na moje uszy, coś wspaniałego.
A jednym z patronów medialnych była Dwójka.
W Grodzisku Mazowieckim.
Dzisiaj czternastu muzyków grało koncert finałowy Tribute to Polski Jazz . Miód na moje uszy, coś wspaniałego.
A jednym z patronów medialnych była Dwójka.
- Achim
- Posty: 1396
- Rejestracja: 13-07-2019 19:29:55
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Właśnie byłem na koncercie
To jest koncertowy weekend i biorąc pod uwagę pogodę za oknem, taka dawka energii dobrze nam zrobiła.
W piątek NATALIA PRZYBYSZ " TAM " materiał z nowej płyty: duchowej, ekologicznej, osobistej. Artystka czaruje, bawi się językiem polskim, ale to materiał z wyraźnym przesłaniem. Natalia ma świetny kontakt z publicznością, a na bis cover Sade, którą uwielbiam.
W sobotę natomiast VITO BAMBINO " PRACOWNIA" zabawa, taniec, również doskonały kontakt z publiką. Vito na scenie przypomniał mi Erasure.
Świetne koncerty i ładunek pozytywnej energii.
W piątek NATALIA PRZYBYSZ " TAM " materiał z nowej płyty: duchowej, ekologicznej, osobistej. Artystka czaruje, bawi się językiem polskim, ale to materiał z wyraźnym przesłaniem. Natalia ma świetny kontakt z publicznością, a na bis cover Sade, którą uwielbiam.
W sobotę natomiast VITO BAMBINO " PRACOWNIA" zabawa, taniec, również doskonały kontakt z publiką. Vito na scenie przypomniał mi Erasure.
Świetne koncerty i ładunek pozytywnej energii.
Es gibt ein Leben und ich lebe es . Romy Schneider.
- Achim
- Posty: 1396
- Rejestracja: 13-07-2019 19:29:55
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Właśnie byłem na koncercie
Reni Jusis " Re Trans Misja" Klub Łącznik we Wrocławiu. Królowa elektronicznych brzmień przypomina swój album sprzed dwudziestu lat. Było elektronicznie, klimatycznie, tanecznie. Jeszcze nigdy nie widziałem tylu osób homoseksualnych płci męskiej tańczących pod sceną, ale pewnie każdy z nich miał w życiu przekonanie, że " kiedyś Cię znajdę" . Reni jest świetna, ma fantastyczny kontakt z publicznością i nie sądziłem,że jest aż taką gejowską divą.
PS 1. Przypomniałem sobie, że równie wielu tańczących pod sceną gejów widziałem na koncercie Jimmiego Somervilla w Dreźnie
PS 2. Dzięki koncertowi przypomniałem sobie moją ukochaną płytę Reni " Iluzjon " , kameralną i niemainstremową z moją ulubioną piosenką " Dziewczyna przy fortepianie "
PS 1. Przypomniałem sobie, że równie wielu tańczących pod sceną gejów widziałem na koncercie Jimmiego Somervilla w Dreźnie
PS 2. Dzięki koncertowi przypomniałem sobie moją ukochaną płytę Reni " Iluzjon " , kameralną i niemainstremową z moją ulubioną piosenką " Dziewczyna przy fortepianie "
Es gibt ein Leben und ich lebe es . Romy Schneider.