Filmy/Seriale LGBT
Regulamin forum
Info: tematy możliwe do przeglądania przez gości forum, dostępne indeksowanie dla bootów typu Google.
Info: tematy możliwe do przeglądania przez gości forum, dostępne indeksowanie dla bootów typu Google.
- Hebius
- Posty: 18453
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Filmy/Seriale LGBT
Nadmiar autorek literatury Boys' Love bierze się z tego, że adresatami tej produkcji są przede wszystkim kobiety. Widocznie kobiety mają identycznie jak każdy normalny facet, który pedalstwem się brzydzi, ale na lesbijki lubi sobie popatrzeć - kreci je romans i seks między facetami.
- mike
- Posty: 11130
- Rejestracja: 26-05-2019 23:22:28
- Lokalizacja: outer space
Re: Filmy/Seriale LGBT
Hmmm to pewnie dziunia kieruje swoje przemyślenia do kobiet, więc być może zbyt ostro ją potraktowałem, co nie zmienia faktu, że takie "recenzje" z męskiego branżowego punktu widzenia są praktycznie bezprzedmiotowe 
- Hebius
- Posty: 18453
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Filmy/Seriale LGBT
Ta recenzja jest do wszystkich. Branżowe refleksje były na profilu Repliki, nic odkrywczego, więc nie wrzucałem.
https://www.facebook.com/magazynreplika ... %2CO%2CP-RReplika pisze:
Queerowy świat oszalał na punkcie tego serialu!
Nasza recenzentka, Agnieszka Pilacińska: „Nie pamiętam, kiedy ostatni raz czekałam na coś tak, jak w tym roku na kolejne odcinki ‘Heated Rivalry’”
W drugi dzień świątw Kanadzie i USA premierę miał szósty, finałowy odcinek „Heated Rivalry”. Jeśli choć trochę obserwujecie anglojęzyczny lub queerowy wycinek internetu, pewnie już słyszxście o tym tytule, gdyż — ku zaskoczeniu wielu — stał się on najgorętszym tytułem grudnia
, a może i całego roku.
O co chodzi?„Heated Rivalry” to adaptacja hitowej serii autorstwa Rachel Reid o nazwie „Game Changers”. To część szerszego fenomenu — hokejowych romansów, często queerowych. Same książki Reid jeszcze nie dotarły do Polski (choć to pewnie tylko kwestia czasu), ale chociażby w najnowszym numerze „Repliki” znajdziecie recenzję „My” Sariny Bowen z tego samego nurtu
.
Ogłoszenie serialowej adaptacji, wyprodukowanej przez kanadyjską platformę streamingową Crave, przez długi czas nie wzbudzało większych emocji. Im bliżej premiery, tym szum — wygenerowany głównie przez tiktokowy fandom książek — stawał się coraz większy
. Na tyle duży, że dotarł do amerykańskich decydentów HBO Max, którzy ledwie tydzień przed premierą zdecydowali się kupić prawa do wyświetlenia serialu w USA.
Nie mogli się spodziewać, jak trafiona decyzja to będzie.
HBO Max na początku nie przeznaczyło żadnego budżetu na marketing serialu, wyświetliło odcinki z popsutymi kolorami i bez napisów angielskich (a połowa drugiego odcinka dzieje się po rosyjsku!). Mimo tych problemów technicznych serial zadebiutował jako drugi najpopularniejszy tytuł na platformie(!)
, a każdy kolejny odcinek przyciągał nową falę wyznawców.
No dobra, ale o czym w ogóle to jest? To rozpisana na dekadę historia romansu dwóch najlepszych hokeistów. Shane Hollander, Kanadyjczyk, jest kapitanem Montreal Metros, a Ilya Rozanov, z pochodzenia Rosjanin, przewodzi Boston Raiders. Oficjalnie — rywale, sportowi nemesis, prywatnie — jeszcze przed debiutanckim sezonem — wykorzystują wspólne mecze jako okazję do płomiennych hookupów. Serial śledzi powolny rozwój ich relacji, od czysto seksualnej do coraz bardziej romantycznej
.
Serial okazał się być zaskoczeniem roku— przez wielu nazwany najlepszą produkcją 2025. Piąty odcinek przez długi czas utrzymywał idealną ocenę 10/10 na IMDb. Taką oceną mogła się wcześniej pochwalić tylko jedna pozycja — odcinek „Breaking Bad”. Obecnie ocena spadła do „zaledwie” 9,9
. Przy granicy 20 000 głosów taki wynik osiągnęło tylko 14 innych tytułów, w tym… szósty odcinek „Heated Rivalry”!
Choć serial nie jest jeszcze dostępny w Polsce, to osoby recenzujące dla Was filmy i serialu w "Replice" już oczywiście do niego dotarłyJak pisze nasza recententka, Agnieszka Pilacińska:
„Nie pamiętam, kiedy ostatni raz czekałam na coś tak, jak w tym roku na kolejne odcinki „Heated Rivalry”. Prawdopodobnie w 2016, kiedy emitowano trzeci sezon norweskiego serialu „Skam”, a wcześniej ćwierć wieku temu, kiedy odkryłam amerykańską wersję „Queer as folk” i życie zaczęło dzielić się na „przed” i „po”. Teraz tę linię wyznacza legendarny już finałowy odcinek „The Cottage”.
„Heated Rivalry” to romans idealny: dwie świetnie napisane postaci, z niebywałą chemią, perfekcyjnie obsadzone. To jednak nie tylko historia miłosna, ale portret nieheteronormatywności w świecie męskiego sportu, gdzie każde odchylenie od kanonu, od wzorców maczystowskiej męskości, grozi wykluczeniem. Opowieść o wadze coming-outu osób będących na szczycie, ale także o niepodważalnej roli mikro grup wsparcia, dających poczucie bezpieczeństwa i odwagę do bycia sobą. To serial, które świat potrzebuje dziś jak niczego innego.
Według nieoficjalnych źródeł jedna z większych platform już posiada prawa do serialu. Trzymamy kciuki, by nie zwlekała z polską premierą!
Czy wy też nie możecie się doczekać, aby poznać losy Shane’a i Ilyi? A może już także mieliście szansę obejrzeć? Jak wrażenia?
- mike
- Posty: 11130
- Rejestracja: 26-05-2019 23:22:28
- Lokalizacja: outer space
Re: Filmy/Seriale LGBT
Widzę, że zdecydowałeś się dokręcić jajcarską śrubkę, bo kolejna zapodana "recencja" jest jeszcze zabawniejsza od poprzedniej...jak to ma być "branżowe" spojrzenie, kiedy to znów jakaś kobieta i nawet jeśli les to w serialu wątków les brak
...a jeśli prawdą ma być, że jakiś procent kobiet fascynuje się gejowską fabułą, to na pewno wśród tych desperatek nie ma lesbijek 
A jeszcze wracając do poprzedniej pani, która twierdzi, że w serialu jest szaleńcze tempo wydarzeń... nic bardziej mylnego, tzn owszem kartki w kalendarzu potrafią zmieniać się szybko, to jednak jedynie powierzchowna ocena. Każdy odcinek naszpikowany jest scenami ciągnącymi się żółwim tempem, co na szczęście w większości takich przypadków nie robi wrażenia zbędnych dłużyzn, przynajmniej dla mnie. Apogeum powolnej akcji otrzymujemy w odcinku finałowym, który pod tym względem nie wiem czy nie przebił Brokeback Mountain.
A jeszcze wracając do poprzedniej pani, która twierdzi, że w serialu jest szaleńcze tempo wydarzeń... nic bardziej mylnego, tzn owszem kartki w kalendarzu potrafią zmieniać się szybko, to jednak jedynie powierzchowna ocena. Każdy odcinek naszpikowany jest scenami ciągnącymi się żółwim tempem, co na szczęście w większości takich przypadków nie robi wrażenia zbędnych dłużyzn, przynajmniej dla mnie. Apogeum powolnej akcji otrzymujemy w odcinku finałowym, który pod tym względem nie wiem czy nie przebił Brokeback Mountain.
- Hebius
- Posty: 18453
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Filmy/Seriale LGBT
Dobra, dokończyłem sezon. Bardzo przyjemny odcinek, ale na bank tych dobrych ocen 10/10 nastukały mu (jak i całemu serialowi) heteroseksualne laski 

Ciekawe, czy się doczekamy polskiego przekładu przed drugim sezonem.

Ciekawe, czy się doczekamy polskiego przekładu przed drugim sezonem.
- Timothy1313
- Posty: 176
- Rejestracja: 17-10-2019 13:13:18
- Lokalizacja: Lublin
Re: Filmy/Seriale LGBT
Chyba dopiero po ekscytującym miesiącu z Heated Rivalry, naprawdę zrozumiałem jak bardzo Netflix miał nas w dupie.mike pisze: ↑28-12-2025 21:13:33 Pojawiały się branżowe dzieła, które wywoływały emocje na podobnym poziomie. Ze swoich lat wczesnej młodej dorosłości mogę wymienić Latter Days, Queer as Folk, czy chociażby Wyśnione Miłości, którymi twórca Heated Rivalry mocno się inspirował - przytaczana wcześniej scena w klubie z muzyką TaTu motyw wzięty żywcem ze wspomnianego filmu Xaviera Dolana, który jest prekursorem takich zabiegów, a to jest film sprzed 15 lat.
Heated Rivalry to pod wieloma względami bardzo dobra produkcja wnosząca powiew świeżości, a przede wszystkim ukazująca queerowych bohaterów w sposób autentyczny, pełnoprawny, rzetelny nie na odpierdol się i nie po macoszemu, a więc nie był to kolejny ugrzeczniony odhaczony ptaszek politpoprawności na modłę netflixo-hbo-disneyo platform streamingowych. Czepić można się uproszczenia niektórych ujęć np. sceny sportowe, niedostateczna liczba statystów, brak większego urozmaicenia lokacji, w tym pokazywania terenów planu zdjęciowego (miasta, budynki, otwarte przestrzenie). Miejmy nadzieję, że sukces pierwszego sezonu pozwoli zawalczyć o większy budżet na kolejne odsłony tej historii. Innym w sumie drobiazgiem, bo pozafabularnym jest fakt trzymania w tajemnicy orientacji aktorów odgrywających role dwójki głównych bohaterów i tu są trzy opcje jak dla mnie:
- są hetero i nie chcą zmniejszać hajpu na serial w czasach, kiedy granie gejowskich postaci przez gejoaktorów jest mile widzianym dodatkowym walorem
- chcą w ten sposób budować/zwiększać swoje zasięgi w social mediach unikając wpadnięcia w szufladkę stricte branżowych aktorów
- mają ukartowane z twórcą/producentami ujawnienie w zaplanowanym czasie w przyszłości celem marketingu viralowego do promocji kolejnych sezonów
Do największych plusów, obok wymienionego wyżej zaliczyć można super klimatyczne po mistrzowsku nakręcone kadry, pomimo swej kameralności. Także wyjątkowość poszczególnych odcinków, bo trzeba podkreślić, że dosłownie każdy był inny i wyróżniał się na tle pozostałych, dzięki czemu można było zaskakiwać widza ciągle czymś nowym. Bardzo spodobało mi się mnóstwo spokojnych momentów, niespiesznych dialogów brak cięć co 5 sekund szaleńczego tempa narzucanego przez platformy głównego nurtu, do tego większość odcinków dłuższych niż jest to współcześnie przyjęte, zwłaszcza w serialach nie będących megaprodukcjami. Propsy za świetny casting, wszyscy aktorzy także drugoplanowi dobrani starannie oraz należycie przygotowani do swych ról.
Jacob Tierney w jakimś podcaście wspominał, że budżet wcale nie ma być większy w drugim sezonie...
Jeśli chodzi o aktorów (poplotkujmy): to aktor grający Scotta jest od dawna wyoutowanym biseksualistą, aktor grający Ruska (cmon mike, obejrzyj jakiś wywiad z nim plus ludzie dokopali się do jego starych postów). Najszybciej to właśnie Hudson, serialowy Shane jest hetero, ale miał kilka takich wypowiedzi, że kto wie - może jest gdzieś pomiędzy. To, że młodzi nie powiedzą tego wprost jest właściwym posunięciem - to wpłynie na role jakie będą dostawać. Niestety.
- Hebius
- Posty: 18453
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Filmy/Seriale LGBT
OUTfilm przypomina, że można na platformie zobaczyć Connora Storrie w pełnometrażowym filmie „Riley”. I faktycznie. Widziałem, a przy serialu nie poznałem, że widziałem gościa wcześniej w jednoznacznie pedalskiej roli.