Wokół opery
Regulamin forum
Info: tematy możliwe do przeglądania przez gości forum, dostępne indeksowanie dla bootów typu Google.
Info: tematy możliwe do przeglądania przez gości forum, dostępne indeksowanie dla bootów typu Google.
- Hebius
- Posty: 19191
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Wokół opery
Wreszcie się znalazłem
38. Recitativo orrido con stromenti: Medea
Medea
Ombre sortite dall’Eterna notte
38. Recitativo orrido con stromenti: Medea
Medea
Ombre sortite dall’Eterna notte
- Hebius
- Posty: 19191
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Wokół opery
i kończymy akt III ze słabiutkim przytupem
39. Aria Medea
Medea
Sibilando,
39. Aria Medea
Medea
Sibilando,
- Hebius
- Posty: 19191
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Wokół opery
Ciekawe, czy libretto po takim poszatkowaniu, jak tutaj (tzn. na Opera Rara), ma jeszcze jakiś sens i dałoby się z niego coś zrozumieć, gdyby było po polsku 
45. Aria Agilea
Deh v’aprite, o Luci belle,
45. Aria Agilea
Deh v’aprite, o Luci belle,
- Hebius
- Posty: 19191
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Wokół opery
a to jest bardzo przyjemna aria (do poszukania później na YouTube)
47. Aria Medea
Dal cupo Baratro, Venite o Furie,
47. Aria Medea
Dal cupo Baratro, Venite o Furie,
- Hebius
- Posty: 19191
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Wokół opery
Akt V, scena I
57. Aria Medea
Vuo’ morir, ma vendicata,
57. Aria Medea
Vuo’ morir, ma vendicata,
- Hebius
- Posty: 19191
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Wokół opery
Ufff
Kończymy
65. Recitativo Accompagnato
Sacerdote di Minerva
Il Ciel già si compiace
i za chwilę
33. Coro finale
Goda ogn’or Alma in sì bel giorno
Kończymy
65. Recitativo Accompagnato
Sacerdote di Minerva
Il Ciel già si compiace
i za chwilę
33. Coro finale
Goda ogn’or Alma in sì bel giorno
- Hebius
- Posty: 19191
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
- Czartogromski
- Posty: 7280
- Rejestracja: 22-07-2018 10:10:25
- Lokalizacja: Kufszynek
- Kontakt:
- Hebius
- Posty: 19191
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Wokół opery
Zaczyna się filmem, jeszcze przed tym, zanim wybrzmią pierwsze nuty otwierającej sinfonii.
Ponura sypialnia biedaków.
Wstaje świt. Małżonkowie już nie śpią. Ona odwrócona do niego dupą, wpatrzona w okno, on leżący na wznak i wgapiony ponuro w sufit. Znowu im się nie udało.
Ona wstaje, wygląda przez okno, marzy o dziecku, oczami wyobraźni widzi chłopczyka, którego by chciała mieć, ale nie może, bo jemu nie wychodzi. Pełna impotencja.
On wstaje, ubiera się przed lustrem, będzie szedł do pracy. Wygląda całkiem normalnie, przeciętnie, ale mój wyczulony gejdar bezbłędnie rozpoznaje w gościu cieplaka. 100% gej w geju. Dlatego nie może, choć się bardzo starał.
Ona podchodzi (a sutki spragnione niemowlęcych warg nadaremno jej sterczą pod bielizną) do niego i się przytula. On widać też ją lubi, ale nie tak, jak powinien heteroseksualny facet (i dlatego u niego w bieliźnie nic nie widać - wszystko się skurczyło, czy wręcz chowało do środka).
On jednak już musi iść do roboty i zostawia ją samą.
Ona już nie potrafi tak dalej żyć, bez żadnej nadziei, więc rzuca się z okna i trafia - jak to samobójczyni - do piekła. A przynajmniej gdzieś na dół.
I tu już zaczyna właściwa opera.
Orfeusz wraca po robocie do domu i zastaje na podłodze zwłoki żony. Sąsiedzi pewnie przynieśli Eurydykę z podwórka, żeby nie leżały na bruku. Facet wpada w rozpacz i miota się po mieszkaniu, wzywając ukochanej. A ona nic, leży martwa. Z tej rozpaczy w którymś momencie zwiduje mu się duch, czy może urealnia wspomnienie małżonki. Widmowa Eurydyka podchodzi do okna, zapala papierosa, sutki pod bielizną sterczą jej jak za życia... po chwili wychodzi z pomieszczenia. Orfeusz chce za nią biec, ale czy może porzucić realniejsze zwłoki Eurydyki, które przecież nadal leża na podłodze? No nie może. Na szczęście na ten moment przychodzi ksiądz z dwiema sąsiadkami odczyniać jakieś egzekwie, a po chwili zjawia się pracownik zakładu pogrzebowego, by oblec Eurydykę w całun przed złożeniem ciała do trumny. Ale Orfeusz nie chce się jeszcze rozstawać z nieboszczką. Pracownik zakładu (może sam właściciel?) pełen zrozumienia pozwala mu zostać z ciałem Eurydyki sam na sam i wyprasza resztę towarzystwa z mieszkania.
Tutaj sobie zrobiłem przerwę.
Ponura sypialnia biedaków.
Wstaje świt. Małżonkowie już nie śpią. Ona odwrócona do niego dupą, wpatrzona w okno, on leżący na wznak i wgapiony ponuro w sufit. Znowu im się nie udało.
Ona wstaje, wygląda przez okno, marzy o dziecku, oczami wyobraźni widzi chłopczyka, którego by chciała mieć, ale nie może, bo jemu nie wychodzi. Pełna impotencja.
On wstaje, ubiera się przed lustrem, będzie szedł do pracy. Wygląda całkiem normalnie, przeciętnie, ale mój wyczulony gejdar bezbłędnie rozpoznaje w gościu cieplaka. 100% gej w geju. Dlatego nie może, choć się bardzo starał.
Ona podchodzi (a sutki spragnione niemowlęcych warg nadaremno jej sterczą pod bielizną) do niego i się przytula. On widać też ją lubi, ale nie tak, jak powinien heteroseksualny facet (i dlatego u niego w bieliźnie nic nie widać - wszystko się skurczyło, czy wręcz chowało do środka).
On jednak już musi iść do roboty i zostawia ją samą.
Ona już nie potrafi tak dalej żyć, bez żadnej nadziei, więc rzuca się z okna i trafia - jak to samobójczyni - do piekła. A przynajmniej gdzieś na dół.
I tu już zaczyna właściwa opera.
Orfeusz wraca po robocie do domu i zastaje na podłodze zwłoki żony. Sąsiedzi pewnie przynieśli Eurydykę z podwórka, żeby nie leżały na bruku. Facet wpada w rozpacz i miota się po mieszkaniu, wzywając ukochanej. A ona nic, leży martwa. Z tej rozpaczy w którymś momencie zwiduje mu się duch, czy może urealnia wspomnienie małżonki. Widmowa Eurydyka podchodzi do okna, zapala papierosa, sutki pod bielizną sterczą jej jak za życia... po chwili wychodzi z pomieszczenia. Orfeusz chce za nią biec, ale czy może porzucić realniejsze zwłoki Eurydyki, które przecież nadal leża na podłodze? No nie może. Na szczęście na ten moment przychodzi ksiądz z dwiema sąsiadkami odczyniać jakieś egzekwie, a po chwili zjawia się pracownik zakładu pogrzebowego, by oblec Eurydykę w całun przed złożeniem ciała do trumny. Ale Orfeusz nie chce się jeszcze rozstawać z nieboszczką. Pracownik zakładu (może sam właściciel?) pełen zrozumienia pozwala mu zostać z ciałem Eurydyki sam na sam i wyprasza resztę towarzystwa z mieszkania.
Tutaj sobie zrobiłem przerwę.
- Czartogromski
- Posty: 7280
- Rejestracja: 22-07-2018 10:10:25
- Lokalizacja: Kufszynek
- Kontakt:
Re: Wokół opery
Skoro nawet taki wielbiciel opery dał się wyprosić, to musi to być mocna rzecz. 
- Hebius
- Posty: 19191
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Wokół opery
A nie, nie. Spać się tylko musiałem wcześniej położyć. Postanowiłem poszerzyć obszar eksplorowany pod względem kulturalno-oświatowo-rozrywkowym o CBK (Centrum Biblioteczno-Kulturalne Powiatu Kętrzyńskiego)* i wybrać się tam dzisiaj na prelekcje o gotyckich kościołach powiatu (18 + jeden przerobiony z krzyżackiej stanicy** + jeden w niemalowniczej ruinie).
Swoją zaskakująco dużo osób było na tym spotkaniu. Nie wiem, czy to z powodu pory (mnie sobota o 11 wybitnie nie pasuje, ale starszym emerytom widocznie tak), czy z racji bufetu (nie skorzystałem, ale dużo sporo osób się skusiło na darmową kawę), a może temat był przyjaźniejszy? Bo jednak wykłady w muzeum (w sezonie 25/26 kręcące się wokół witraży) poruszają bardziej szczegółowe zagadnienia.
W każdym razie muzycznie ten Orfeusz jest całkiem przyjemny, a wizualnie nie budzi - jak na razie obrzydzenie (tego nie robił - tfu! - Calixto Bieito) i na pewno do niego wrócę.
_____
* Bo ja do tej pory to tylko zamek i Loża, ewentualnie kino i amfiteatr, czyli wszystko afiliowane przy samorządzie miejskim.
** W niedalekiej odległości rośnie lipa obsikana przez Doriana.
Swoją zaskakująco dużo osób było na tym spotkaniu. Nie wiem, czy to z powodu pory (mnie sobota o 11 wybitnie nie pasuje, ale starszym emerytom widocznie tak), czy z racji bufetu (nie skorzystałem, ale dużo sporo osób się skusiło na darmową kawę), a może temat był przyjaźniejszy? Bo jednak wykłady w muzeum (w sezonie 25/26 kręcące się wokół witraży) poruszają bardziej szczegółowe zagadnienia.
W każdym razie muzycznie ten Orfeusz jest całkiem przyjemny, a wizualnie nie budzi - jak na razie obrzydzenie (tego nie robił - tfu! - Calixto Bieito) i na pewno do niego wrócę.
_____
* Bo ja do tej pory to tylko zamek i Loża, ewentualnie kino i amfiteatr, czyli wszystko afiliowane przy samorządzie miejskim.
** W niedalekiej odległości rośnie lipa obsikana przez Doriana.
- Hebius
- Posty: 19191
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Wokół opery
Wyborcza pisze:Mistrzostwo świata! Magnesem koncertu był Orliński, ale nie tylko on zachwycił
24.02.2026, 15:09 Anna S. Dębowska
Jakub Józef Orliński to romantyczny kochanek, Sabine Devieilhe - roztańczona kokietka, a Yuri Mynenko perfidny intrygant, który głosem na przemian chłoszcze i głaszcze.
Mistrzostwo świata – to była moja pierwsza myśl, gdy orkiestra Il Pomo d’Oro radosnym akordem zakończyła czterogodzinne wykonanie słynnej opery „Giulio Cesare" Georga Friedricha Händla w Filharmonii Narodowej w Warszawie.
Magnesem tego koncertu, ale też bez wątpienia całej produkcji był polski kontratenor Jakub Józef Orliński, ale pisząc o mistrzostwie świata, myślę o wszystkich wspaniałych wykonawcach tego wieczoru, ponieważ w tej odświeżającej interpretacji w zasadzie nie było słabych punktów.
Jakub Józef Orliński w "Giulio Cesare"
Początkowo Filharmonia Narodowa zapowiadała tylko jeden koncert nadzwyczajny z „Giulio Cesare" w wykonaniu Il Pomo d’Oro pod dyrekcją Francesco Cortiego - 25 lutego. Ale z początkiem roku pojawiła się dodatkowa data – 23 lutego.
Publiczność została poproszona o nieklaskanie pomiędzy częściami utworu, zwłaszcza po brawurowo wykonanych ariach – a trzeba przyznać, że czasami trudno się było powstrzymać.
Dodatkowy wieczór wykrojono bowiem specjalnie na rejestrację fonograficzną oraz wideo tego wykonania, które w przyszłości ukaże się na płytach wytwórni Warner Classics Erato.
Dwa warszawskie koncerty to zaledwie część wielkiej trasy pod znakiem słynnej opery Händla, w którą z początkiem lutego wyruszyła orkiestra Il Pomo d’Oro.
Artyści, zanim przybyli do Warszawy, wystąpili kolejno w Wiedniu (Theater an der Wien), Paryżu (Théâtre des Champs Elysées), Budapeszcie, Amsterdamie (Concertgebouw), Hamburgu (Elbphilharmonie), Barcelonie, Oviedo i Madrycie (Teatro Real).
To był intensywny czas pracy, a mimo to ani soliści, ani orkiestra nie stracili nic ze świeżości i spontaniczności wykonania.
Pokazali, że nie trzeba skomplikowanej scenografii, kostiumów i świateł, aby stworzyć na koncertowej estradzie wiarygodny spektakl oparty na wyraziście zarysowanych recytatywach, dramatycznym akompaniamencie orkiestry i szczerości uczuć wyrażonych w ariach.
Wszystko to można uzyskać środkami wokalnymi i orkiestrowymi, a ich sugestywność w przypadku produkcji Il Pomo d’Oro sprawiła, że słuchacz czuł się całkowicie zaangażowany w teatr wielkich namiętności, których w „Giulio Cesare" nie brakuje.
Moda na operę włoską
Najsłynniejszą bodaj operę Händla wykonano w roku 1724 w King’s Theatre w Londynie. W obsadzie były gwiazdy: kastrat Senesino jako Juliusz Cezar, Francesca Cuzzoni jako Kleopatra.
Libretto Nicoli Francesca Hayma oparte na wcześniejszym o stulecie tekście odwoływało się do faktów historycznych związanych z podbojem Azji Mniejszej przez Rzymian pod wodzą Juliusza Cezara oraz do jego związku z Kleopatrą, piękną siostrą i zarazem małżonką króla Egiptu Ptolomeusza XIII.
„Giulio Cesare" przyczynił się do chwały Händla i do utrzymania popularności opery włoskiej w Londynie, choć nie na długo. Modę tę wprowadził nad Tamizą właśnie ów przybysz z Niemiec wykształcony we Włoszech, podbijając kilkanaście lat wcześniej stolicę królestwa swoją operą bohaterską „Rinaldo". Skomponował ją zaledwie w dwa tygodnie.
„Giulio Cesare", jeszcze za życia kompozytora, był chętnie grywany również na kontynencie, później jednak na 200 lat o nim zapomniano. Na scenę powrócił w 1922 roku, ale w tej wersji Cezar śpiewał barytonem, nie altem.
Dopiero przełom XX i XXI wieku przyniósł pełne docenienie dzieła Händla w oryginalnym kształcie, a w konsekwencji także wielu innych jego arcydzieł scenicznych.
Francesco Corti, klawesynista i dyrygent, pięknie wydobył z dzieła dwa jego główne wątki: wątek miłości, która rodzi się pomiędzy Cezarem i Kleopatrą, oraz wątek zemsty, której żądza trawi młodziutkiego Sekstusa (Sesta), syna Pompejusza zamordowanego z rozkazu króla Egiptu. Każda z postaci była wyraźnie zarysowana, miała swój rys psychologiczny.
Osiem twarzy Kleopatry
Łącznikiem obu wątków jest postać Kleopatry, która rywalizuje z Ptolomeuszem o tron. Wcieliła się w nią wspaniała francuska sopranistka Sabine Devieilhe, mistrzyni zwiewnej ornamentacji i subtelnego detalu.
Kleopatra ma w partyturze osiem arii, z których każda, dzięki geniuszowi Händla, pokazuje inną stronę jej osobowości. Devieilhe świetnie to podchwyciła. Jej głos z każdą arią nabierał lekkości i zwinności. Artystka z gracją ukazała Kleopatrę jako trzpiotkę i kokietkę niepozbawioną jednak drapieżności, zwłaszcza w recytatywie z Ptolomeuszem w akcie I.
Zmysłowość to jedna z naczelnych cech händlowskiej Kleopatry, dlatego w arii „Tutto può donna vezzosa" głos Sabine Devieilhe zdawał się kąpać z rozkoszą w jasnych dźwiękach skrzypiec, zwłaszcza na słowie „tutto". A jaka zmiana tonu nastąpiła w śpiewie Devieilhe w II akcie, w którym Kleopatra zostaje uwięziona przez brata i spodziewa się śmierci. Ile szlachetnej prostoty, pokory i bólu w głosie dawnej uwodzicielki.
Orliński i Devieilhe znakomicie pokazali narodziny miłości. Ale nie byłoby zapewne tego wrażenia, gdyby nie aura stworzona przez akompaniament orkiestry.
Perfekcyjnie przygotowany Orliński, również ze względu na właściwości swego dość delikatnego głosu, mniej eksponował władczą naturę zwycięzcy, na wierzch wydobywając liryzm i uczuciowość.
Orliński bardziej przekonuje jako wrażliwy kochanek niż wojownik. Choć aria „Empio, dirò, tu sei" zabrzmiała z należytym rozmachem i brawurą, a „Al lampo dell’armii" z prawdziwą wirtuozerią.
W pamięci zostaną mi przede wszystkim pastoralna aria Cezara „Se in fiorito ameno prato" z wykwintnym solo skrzypiec Zefiry Wałowej (Zefira Valova) oraz łagodna „Quel torrente, che cade dal monte".
Głosem głaszcze i chłoszcze
Obsada była właściwie bezbłędna. Ukraiński kontratenor Juri Minenko (Yuriy Mynenko) dysponuje głosem silnym, a zarazem subtelnym.
To znakomity aktor, który jest przekonujący niezależnie od charakteru postaci, w którą się wciela. Minenko potrafi głosem głaskać i chłostać.
Ponad rok temu w Warszawskiej Operze Kameralnej brylował jako Juliusz Cezar, teraz był uosobieniem perfidii jako żądny władzy, zepsuty Ptolomeusz. To właśnie jego osobowość sprawiała, że estrada filharmoniczna zamieniała się w scenę teatralną.
Sugestywną parę matki i syna zrozpaczonych z powodu okrutnej śmierci męża i ojca stworzyły dwie angielskie śpiewaczki: Beth Taylor (mezzosopran) jako Kornelia i Rebecca Leggett (sopran) jako chłopięcy, ale waleczny Sekstus.
Taylor oczarowała mnie hebanową barwą pięknie rezonującego głosu, ale też szlachetnym typem interpretacji, w której wibrato głosu stosowane było oszczędne, dla podkreślenia emocji i ich kolorytu.
W większości arii Kornelii dominuje ton lamentu, śpiewaczka eksponowała więc ciemną, mroczną wręcz barwę głosu. Inaczej w ostatniej arii Kornelii „Non ha più che temere quest’alma" – kiedy zemsta za śmierć Pompejusza jest już dokonana, głos Kornelii rozjaśnia się i nabiera niemal podniebnej lekkości.
Z kolei Leggett jako Sekstus, postawiła nie tyle na wyśrubowaną wirtuozerię, ile na stylowość i szczerość emocji.
Mniej zachwycająca wydała mi się obsada postaci drugoplanowych, lecz bas Alex Rosen nadał Achillasowi mocny rys, a Marco Saccardin (Curio) i Rémy Brés-Feuillet (Nireno) to i tak najwyższa półka.
Powtórzenie koncertu 25 lutego (środa) o godz. 19, Filharmonia Narodowa w Warszawie.
Redagowała Dorota Wyżyńska
- Czartogromski
- Posty: 7280
- Rejestracja: 22-07-2018 10:10:25
- Lokalizacja: Kufszynek
- Kontakt:
- Hebius
- Posty: 19191
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Wokół opery
Jeśli ktoś jest ciekawy nieatrakcyjnej bielizny na roznegliżowanych śpiewakach i widoku stadka kur wyprowadzanego na spacer, Opera Vision zaprasza o 19:00 na operę Mozarta "Don Giovanni" (nagranie z 18.01.2026 Opera Ballet Vlaanderen)

https://operavision.eu/performance/don-giovanni-4

https://operavision.eu/performance/don-giovanni-4
- Hebius
- Posty: 19191
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Wokół opery
Odnotujmy ku pamięci: Timothée Chalamet wystąpił słowem przeciwko operze i baletowi i już po facecie.
Już wieszczą, że nie ma co liczyć na Oscara w tym roku. Ciekawe, czy mu się kariera przez to całkiem nie załamie.Karolina Korwin Piotrowska pisze:"Taki śliczny i taki głupi"