Michał Witkowski na tapecie (nie tylko foto)

Książka, kino, teatr, muzyka, telewizja...
Regulamin forum
Info: tematy możliwe do przeglądania przez gości forum, dostępne indeksowanie dla bootów typu Google.
Awatar użytkownika
Achim
Posty: 1631
Rejestracja: 13-07-2019 19:29:55
Lokalizacja: Wrocław

Re: Michał Witkowski na tapecie (nie tylko foto)

Post: # 224157Post Achim »

Randka z fizykiem jest piękną scena w spektaklu. Nie chcę spojlerowac, ale znam dobrze zespół aktorski WTW, ale to była dla mnie absolutnie niespodzianka obsadowa nie do poznania wręcz.
Es gibt ein Leben und ich lebe es . Romy Schneider.
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 20325
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Michał Witkowski na tapecie (nie tylko foto)

Post: # 225439Post Hebius »

W marcowym numerze Odry można przeczytać fragment nowej powieści Witkowskiego
ODRA 3/2026
(...)

92 Michał Witkowski: SUBSTANCJA
101 Marcin Baran: WIERSZE
https://okis.pl/marcowy-numer-odry-2-2026/
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 20325
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Michał Witkowski na tapecie (nie tylko foto)

Post: # 228304Post Hebius »

Michał Witkowski na FB pisze:
Byłem dzisiaj na tak zwanej "gejowskiej plaży nudystów" w Rowach, a właściwie parę kilometrów wzdłóż morza na wschód. Pustki. Wyłożyłem się na wydmach. Cudownie odgrodzone od wiatru miejsce, słońce grzeje, jakby chciało zabić. Zgodnie z odwiecznymi zasadami po około czterdziestu minutach w krzakach zaczyna się coś ruszać i ukazje się spalona na czarno, stara c i o t a. Patrzy na mnie jak na zgniły kawałek g ó w n a, ja na nią tak samo. Po paru godzinach opalania się na golasa i pływania w morzu mogę już zdać Wam tu relację: otóż stan plaży g. na dziś to trzy stare c i o t y: ja i dwie naburmuszone, obrażone na cały świat księżniczki na rencie. Podchodzą, widzą, że to tylko ja i zaraz odchodzą.
Mówią jedna do drugiej:
- Le, myślałam, że coś fajnego, szkoda nóg, to tylko to stare leży, co wczoraj. No to tlenione...
- Oż to! Że też to się znowu przywlokło!
Jednak to się zmienia w weekendy, kiedy najeżdża luda weekendowego. Wtedy dzieją się cuda. Ja już biorę w tym udział tylko tak, żeby opowiedzieć Wam i Pauli.
https://www.facebook.com/witkowski.mich ... %2CO%2CP-R
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 20325
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Michał Witkowski na tapecie (nie tylko foto)

Post: # 228728Post Hebius »

Michał Witkowski na FB pisze:
Z "Dziennika"

Noc z 25go na 26go marca 2005, godz. 23:01, McDonald’s na dworcu we Wrocławiu
Mam jechać o 23:55 do Międzyzdrojów, pisać lub dojrzewać do pisania. Leczyć chandrę. Już na samą myśl o tym zdaje się być wyleczona!
Mam pociąg bezpośrednio, do samych Międzyzdrojów w kuszetce z trzema facetami! Nastrój bardzo dziennikowy.
Stacja Goleniów. Tu Romisko [Roma Piekarzowa] miało swoją jednostkę. [Bo Roma, jak wiadomo, odbyła pełną służbę wojskową, co prawda jako kucharz. Dzięki temu potem lepiej umiała się dogadać na dworcu z żołnierzami.]
Nie wiadomo, czy za oknem ciepło czy zimno. Na niebie mleko.

Godz. 7:35
Noc do opisania. Leżenie w trumnie kuszetki. Nie umiałem wdrapać się po drabinie na miejsce 75 (rok mojego urodzenia), miejsce – deskę pod samym sufitem, ponieważ drabinka była wąska na 20 centymetrów i cały czas się ruszasła i na samej górze był od razu sufit. Nie dało się wejść, trzeba było się wsunąć bokiem. Nie potrafię leżeć w czymś, w czym nie mogę się podnieść. Przemyśliwuję o trumnie wysokiej na dwa metry. Klaustrofobia. W przedziale takich miejsc było 6, po 3 po każdej stronie (Naturalnie na złość ja na najżwyszym.) Okno zamknięte na stałe, zapieczone mrozami i upalami. Pierdzące i chrapiące dziadki [owi trzej „mężczyźni”]. Gdy tylko próbowałem zejść z klitki na najwyższym piętrze i odemknąć drzwi (aby choć z korytarza był jakiś dopływ powietrza, po ponownym wgramoleniu się (owoą ruszającą się, wąską drabinką) od razu widziałem starczą rękę dokładnie zamykającą drzwi na korytarz i szczelnie zaciągającą firankę. Nie mogłem spać. Z nudów chciałem esemesować z Paulą, ale każdy sygnał budził złośliwe i oburzone szepty i pomruki. [No tak, to były te telefony, że każdy klawisz wciśnięty na klawiaturze (ruchomy, absolutnie analogowy klawisz) wydawał odgłos i być może można było to wyłączyć, ale na pewno nie umiałbym tego zrobić, bo wyświetlacz był wielkości pudełka od zapałek, nawet mniejszy.] Jeden z nich pierdnął głośno. Inny zaczął hałaśliwie jeść jabłko. [Paula byłaby zachwycona - brzydzi się jabłek, a już szczególnie ich zapachu, jak ja grzybów i zqawsze jak jeździła autobusem do Paryża to mi opowiadała „I ta przede mną od razu wyglądała ma na taką, co może mieć w torbie jabłko… I co? Nie minęły trzy godziny…”] Cały przedział wypełnił się smrodem i mlaskaniem.

[Aby czytać dalsze tomy AUTOBIOGRAFII i DZIENNIKI zgłoś się na messengerze!] Wyświetl mniej
https://www.facebook.com/witkowski.mich ... %2CO%2CP-R
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 20325
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Michał Witkowski na tapecie (nie tylko foto)

Post: # 232060Post Hebius »

Michał Witkowski na FB pisze:
I znowu zaczynałem sobie marzyć... Za pięć lat... Na przystanku... Wszyscy skuleni od zadymki śnieżnej, we mgle, ci sami co dziś, tylko starsi, bardziej zdziadziali, zardzewiali... Erozja... Zepsute geny... Co pokolenie dochodzi do kodu DNA jedna dodatkowa wada. Karłowatość, skrzywienie kręgosłupa, krzywy ryj, niekorzystny i nie higieniczny z japy ustnej zapach, chroniczny łupież, próchnica, grzybica paznokci, wągry, kurzajki... Kogoś już nie ma, nie żyje, bo spadł z drabiny... Śmietnik dymi, śmierdzi podpalony jak kadzidło w kościele... Autobus już dziś nie pojedzie, ale nikt się nigdzie nie wybiera... Kot też się już nigdzie nie wybierze, bo właśnie smaży się w śmietniku...

Nagle wśród dźwięków Tercetu zajeżdża biała, biała lymuzyna... A długa ona jak Droga Mleczna... Jak te, co Modesta Pentagram wynajęła na swoje wesela u pana Wojciecha w Suwałkach, żeby przejechać sto metrów sprzed kościoła do swojego pół bliźniaka. I z białymi balonikami na antenie! I z tablicami rejestracyjnymi ustrojonymi kwiatami, bukszpanem! Jej przód zatrzymuje się tuż przed samym przystankiem, przed palącą się wiecznie wieczną lampką śmietnika, a końca nie widać... Przed samiutkim. Ach, przed samiutkim! Drzwi od strony kierowcy się otwierają, szyby są zaciemnione na czarno... Szofer w granatowym mundurze i granatowej czapce, takiej jakie widzieliśmy w muzeum w Suwałkach, na wycieczce szkolnej, R u s k i e g o jakiegoś ważnego, z gwardii carskiej, ze złotymi sznurami na czapce z wielkim daszkiem. Wychodzi, a poważny! Jezu, jaki poważny! Groź¬ny. O – właśnie! Groźny, uzbrojony jak ochroniarz. Nie, ochroniarz zaraz będzie, ten szofer tylko groźny. Wcale nieuzbrojony! Wychodzi, otwiera powoli drzwi, wychodzi ochron... trzech ochroniarzy. Trzech wychodzi. Na czarno, łysi, uzbrojeni. Szalenie uzbrojeni! W ciemnogranatowych garniakach, oczy złe. Bardzo złe oczy. Ze słuchawkami bezprzewodowymi w uszach. Ciągle coś tam mówią do siebie, a to do tych słuchawek. Że oto wjeżdżamy w strefę wysokiego ryzyka, broń w pogotowiu, paralizatory naładowane, pełna mobilizacja!

Aż ci z przystanku myślą, że to skini i napad, że zaraz im z a j e b i ą, z a p i e r d o l ą na maksa! Ale wtedy unosi się foletowa poświata, fioletowe światło z wnętrza samochodu i wychodzi piękna jakaś gwiazda. Na różowo, z pudelkiem różowym, co ma czarne kryształy Swarovskiego zamiast oczu i pierdzi zapachem lawendy, kostką sosnową, toaletową. I nigdy nie robi kupy! To znaczy ta gwiazda nie robi. Aż się chłopakom w rozporkach robi pełno! Ale nic nie mogą, bo ochroniarze b. uzbr. Ochroniarze robią jakby kordon i ona wychodzi, pachnąc perfumami „Paris Hilton”...

A za nią wysiadam ja! Cały na biało! Co widać od razu, że gdybym na tym przystanku choć piętnaście minut z nimi pobył, zaraz bym się cały uświnił:

– Heloł! Haj! Chłopaki, czołem, jak się bawicie? Oj, widzę, że raczej kiepsko... Głód wypędza was z tego pustego stepu, gdzie rosną tylko kolczaste opuncje? Kolczasta opuncja pod ochroną roślina... Bo my tu z żoną, nie... my tu z kochanką tylko na momencik, z Londyna do Paryżu-Hiltonu jedziemy, to po drodze nam... Rozdanie nagród – złota płyta, platynowa blondyna! Czerwone dywany, złote płotki i zdjęcia na ściance... Tłumy nagrzanych, w pełni naładowanych ładowarkami fotografów na czarno, naćpanych kawą, obiektywy w pełnym wzwodzie!

A wtedy Gruby wydmucha nos, wytrze smarki w rękawicę z jednym palcem i powie:
– A u nas tyle nowego, że ojciec umarli. Zaczadzili się od pieca.

I wtedy! Wtedy! Ochroniarze na mój znak uniosą giwery i wycelują! I ich wszystkich zabiją! Wszystkich zabiją! Wszystkich, co widzieli! Że ja też tu stałem kiedyś! Nos rękawicą wycierałem! Zabiją! Będzie krew na asfalcie. Rozpiżdża się szyba, za którą Starzejąca Się Gwiazda z fałszywym uśmiechem reklamuje Kinder Bueno, rozpiżdża się kadzidło żałobne palącego się śmietnika, ciała jak worki, jakby tu faida panowała, mafiozowskie jakieś porachunki, a biała limuzyna odjedzie z piskiem opon prosto do Nowego Jorku.

I wtedy ja sobie powiedziałem tak: to teraz nic, tylko żelazna dyscyplina!

Michał Witkowski
Fioletowe Światło 2026

Aby słuchać audiobooka nowego Fioletu, zgłoś się na messengerze!
https://www.facebook.com/witkowski.mich ... %2CO%2CP-R
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 20325
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Michał Witkowski na tapecie (nie tylko foto)

Post: # 233980Post Hebius »

Michał Witkowski na FB pisze:
Ksero "U Baśki". Fragment tomu III "Autobiografii"

Ale nieliczni – i ja wśród nich – wytrwale chodziliśmy na te wykłady (dla profesorów, których byliśmy fanami) i robiliśmy notatki, które potem kserowaliśmy w ksero „U Baśki”. Powiem szczerze: nie wiem, dlaczego ten punkt usługowy okazał się tak niesamowicie kultowy. Po prostu ksero „U Baśki” jest kultowe tak jak Big Ben. Z Big Benem mam taki problem, że gdyby mi ktoś nie powiedział, że jest kultowy, to przeszedłbym obok i nie zauważył.

Więc kultowe bo niektóre miejsca tak po prostu mają (tak jak inne są nawiedzone i też nie wiadomo, dlaczego).

Pomiędzy dwoma budynkami polonistyki było przejście, tak zwana „respondówka” i w tym przejściu stała oblepiona plakatami i ogłoszeniami zwykła buda z ksero w środku, i z nazwą „U Baśki”. Skromna i absolutnie nie roszcząca sobie praw do bycia pamiętaną trzydzieści lat później. Jej zewnętrzne ściany stanowiły coś na kształt Hyde Parku dla studentów. Każdy coś na niej bazgrolił i każdy mógł przyszpilić kartkę ze swoim ogłoszeniem („Szukamy trzeciej dziewczyny (schludnej!) do panelu w akademiku „Słowianka”.), plakaty zespołów, wyznania miłosne itd.

Baśka od rana do wieczora osobiście dzielnie kserowała notatki i rzadkie artykuły z pożółkłych skryptów wypożyczonych „tylko na chwilę” z biblioteki, żeby móc to przeczytać na spokojnie w domu, a nie w czytelni, gdzie wciąż chodzą jakieś ślicznotki i nie da się skupić. Może kultowość owa wynikała z tego jedynego w swoim rodzaju zapachu, gdy ksero się nagrzewało? W każdym razie można się było sztachnąć stojąc i plotkując w długiej kolejce. A był to zapach ozonu, zapach letniej burzy, słońca i dzięki staniu w kolejce do ksera „U Baśki” mogliśmy się poczuć przez chwilę jak na wakacjach nad morzem. Być może dlatego tak lubiliśmy tam stać i sztachać się tym zapachem ozonu.

Michał Witkowski
AUTOBIOGRAFIA, tom III
Aby czytać dalsze tomy AUTOBIOGRAFII zgłoś się na Messengerze!
https://www.facebook.com/witkowski.mich ... %2CO%2CP-R
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
Awatar użytkownika
bolevitch
Posty: 6821
Rejestracja: 22-07-2018 14:45:00

Re: Michał Witkowski na tapecie (nie tylko foto)

Post: # 234011Post bolevitch »

doskonale pamiętam różne punkty ksero, a najbardziej zlokalizowany w uczelnianej bibliotece, do tego pierwsze lata pracy (pewno dobrych kilkanaście lat) też były naznaczone częstym kserowaniem rozmaitych pism i innych dokumentów - ale nigdy nawet na ułamek sekundy raczej nieprzyjemny, a dla mnie wręcz drażniący i mdlący zapach pracującej maszyny nie skojarzył mi się z letnią burzą i wakacjami...
Awatar użytkownika
tafta
Posty: 230
Rejestracja: 06-06-2026 18:51:04
Lokalizacja: PL

Re: Michał Witkowski na tapecie (nie tylko foto)

Post: # 234012Post tafta »

Mnie sie kojarzył, a wyjaśnienie jest proste.
Charakterystyczny zapach kojarzony z burzą wynika z obecności w powietrzy ozonu, a ozon powstaje też w kserografach, bo wysokie napięcia (o niskim natężeniu) wykorzystywane są do tworzenia obrazu na wałku światłoczułym. Stąd to skojarzenie to (nie u wszystkich, bo to zindywidualizowane).
Awatar użytkownika
gaynau
Posty: 13084
Rejestracja: 10-07-2019 20:49:00
Lokalizacja: Berlin

Re: Michał Witkowski na tapecie (nie tylko foto)

Post: # 234015Post gaynau »

Mnie się zawsze kojarzyło z prostowaniem i suszeniem włosów - ale to przez moją siostrę / matkę.

Czyli tak pachnie burza... 😁
Awatar użytkownika
tafta
Posty: 230
Rejestracja: 06-06-2026 18:51:04
Lokalizacja: PL

Re: Michał Witkowski na tapecie (nie tylko foto)

Post: # 234024Post tafta »

Myślę, że może i co druga suszarka ma jonizację (żeby włosy się nie elektryzowały), więc ozon w czasie pracy też generuje, niejako przy okazji.
ODPOWIEDZ