Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutorach.
Regulamin forum
Info: tematy możliwe do przeglądania przez gości forum, dostępne indeksowanie dla bootów typu Google.
Info: tematy możliwe do przeglądania przez gości forum, dostępne indeksowanie dla bootów typu Google.
- uzytkownik_konta
- Posty: 6834
- Rejestracja: 18-07-2018 15:54:11
Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora
Ale to jest dobre słowo - w tym sensie, że zostało przez młodych ludzi stworzone po to, aby jakoś nazwać szkodliwe treści, które ich rówieśnicy konsumują. Więc przejawia się w tym krytycyzm wobec tego, co znajdują w internecie. Lub, co może najważniejsze - świadomość tej szkodliwości i tego, że dostępne materiały są bardzo różnej jakości.
- marcin
- Posty: 17937
- Rejestracja: 25-07-2018 22:48:12
- Lokalizacja: PL
Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora
Młodzież to za niedługo herbaty sobie nie będzie umiała zrobić jak im chatgpt nie powie jak to się robi 
Jutro będzie nowy, długi dzień. Twój własny, od początku do końca. To przecież bardzo przyjemna myśl.
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
- Hebius
- Posty: 19793
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora
W poniedziałek byłem w swojej bibliotece i przez chwilę porozmawiałem z bibliotekarką. Do tej pory dostawali z Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa coś około 30 tysięcy rocznie. Teraz Donald zakręcił kurek dostali tylko 4.

- Hebius
- Posty: 19793
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

https://www.facebook.com/AnnaSigridBrze ... %2CO%2CP-RAnna Brzezińska na FB pisze:
Czy 10 procent to dużo?
Unia Literacka postuluje, by honoraria autorskie uzależnione od sprzedaży książki wynosiły co najmniej 10 procent ceny detalicznej tej książki. Bo dzisiaj wedle autorów raportu „Jeszcze książka nie zginęła", przygotowanego przez Polską Sieć Ekonomii w 2024 r., średnio do autora trafia 2 złote 38 groszy od książki.
Czytelnicy zwykle o tym nie wiedzą.
Żeby uzmysłowić Wam, o jakich kwotach rozmawiamy, postanowiliśmy osadzić w naszej wspólnej codzienności te postulowane 10 procent i przeliczyć je na różne zakupy. Ile więc książek będziemy musieli sprzedać, żeby za honorarium wynoszące 10 procent ceny detalicznej książki kupić bilet kwartalny na komunikację miejską w Warszawie albo na zwiedzanie Wawelu, skoro akurat nierozważnie postanowiliśmy pisać o jego mieszkankach? Ile książek powinno przejść przez kasy fiskalne, by ich autorka mogła zjeść na śniadanie omlet lub pozwolić sobie na pączka?
Ale to nie jest wyłącznie opowieść o pieniądzach. To także opowieść o ryzyku.
Honoraria autorskie są zwykle uzależnione od sprzedaży książek. Oznacza to, że nasze zarobki nie są więc powiązane z wykonywaną pracą ani nie dostajemy jednorazowej zapłaty za wykonane dzieło. Nasze honoraria najczęściej zależą od sukcesu tego dzieła i są rozciągnięte w czasie. Jasne, nie jesteśmy w tym odosobnieni: otaczają mnie bardzo ciężko pracujący rolnicy, którzy też nie mają żadnej gwarancji, że po wielu miesiącach harówki w polu zbiorą to, co zasiali. O ile jednak większość z nas wie, jak wygląda praca na roli, o tyle znacznie mniej powszechna jest wiedza, że pisarz czy pisarka pierwsze zarobione pieniądze – poza zaliczką, jeśli ją dostaje – otrzymuje najczęściej kilka miesięcy po wydaniu książki, czasami ponad rok po jej przyjęciu przez wydawnictwo. Nie mamy wypłat co miesiąc, jak w umowach o pracę. Honoraria są wypłacane raz, dwa razy lub – ale nie jest to najpopularniejsze rozwiązanie – cztery razy w roku.
Oznacza to, że autor, który jest najsłabszym ogniwem pola literackiego, bierze na siebie część ryzyka związanego z wydaniem książki. O tym także czytelnicy nie wiedzą.
Nie, to jeszcze nie koniec.
Wydawnictwa są przedsiębiorstwami i chcą wypracowywać zyski, to naturalne. Ale rynek książki w Polsce jest specyficzny i obarczony dużym ryzykiem także dla wydawnictw. Jak wszyscy wiecie, średnie nakłady są małe, żywot tytułu krótki, a ceny fikcyjne, bo funkcjonujemy w kulturze rabatów, więc na wejściu ceny książek się zawyża, żeby czytelnik otrzymał upragniony rabat.
Raczej nie wiecie jednak, że rynek opiera się na działaniach quasi-komisowych. Wprowadzenie VAT na książki miało m.in. wyeliminować tzw. przesunięcia magazynowe. Polegały one na tym, że wydawca nie sprzedawał książki Anonimowej Wielkiej Sieci Handlowej albo Anonimowemu Wielkiemu Hurtownikowi, tylko, cóż, nadal je posiadał, tyle że akurat w cudzym magazynie.
Albo na cudzej półce księgarskiej.
VAT takie zabawy utrudnił, ale niespecjalnie poprawił sytuację wydawnictw. Wedle raportu „Jeszcze książka nie zginęła” rynek dystrybucji książki w Polsce jest silnie skoncentrowany – około 80% rynku kontrolują cztery podmioty. Są więc w stanie narzucać wydawnictwom terminy płatności sięgające nawet 120-180 dni, ale też faktury z pełnym prawem zwrotu. Oznacza to, że przez ileś dni książka, która została na fakturę kupiona przez sieć dystrybucyjną czy sprzedażową, jest jej własnością i jest oferowana klientom. Ale jeśli żaden klient jej nie kupi w przeciągu tych umownych iluś dni, książka wraca do wydawcy i znów jest jego własnością, bo pośrednik faktycznie i trwale nie zainwestował w nią własnego kapitału.
Nie macie o tym pojęcia, ale otaczają Was książki Schrödingera. Niby kupione, a może jednak nie.
W ten sposób ryzyko jest przerzucane przez dominujące podmioty na wydawnictwa. Koncentracja rynku i brak mechanizmów regulacyjnych sprawia, że zwłaszcza małe wydawnictwa niespecjalnie są w stanie przeciwstawić się takim praktykom. Działając pod bardzo dużą presją, na różne sposoby usiłują zwiększyć swoje bezpieczeństwo. Na przykład rozwijają sprzedaż bezpośrednią, ale też niekiedy bardzo mocno przerzucają ryzyko na autorów i autorki. Niezmiernie doceniam, że 22 z nich zdecydowało się podpisać Konwencję Krakowską, dążąc do profesjonalizacji współpracy z autorkami i autorami oraz tłumaczami i tłumaczkami na tym bardzo trudnym rynku. Są wydawnictwa, które płacą godziwie, dbają o pisarzy i pisarki i odnoszą się do nich z szacunkiem.
Ale te 2 złote 38 groszy od książki porażają.
Właściwie miałam napisać o Wawelu i jego córkach, o moim cudownym psie i zdjęciach w pewien słoneczny majowy dzień, co jest wdzięczniejszym tematem niż pieniądze i mechanizmy rynkowe. Ale każda zmiana zaczyna się od wiedzy, więc dostajecie tło i wyjaśnienie, skąd się biorą te średnio 2 złote 38 groszy od książki, które trafiają do autora czy autorki.
Bo mam poczucie, że to jednak nie w porządku.
Stąd właśnie postulat 10 procent.

- uzytkownik_konta
- Posty: 6834
- Rejestracja: 18-07-2018 15:54:11
Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora
Ja tu widzę przekonanie o wyjątkowości zawodu pisarza oraz o wyjątkowym położeniu branży wydawniczej, podczas gdy ani pierwsze, ani drugie, nie jest prawdą.
"2 złote 38 groszy od książki porażają". A jaka jest marża na żarówce do lampki nocnej? Ile groszy? Ile żarówek trzeba sprzedać, aby wejść do muzeum? Ile z tego trafia do inżyniera-projektanta? Jak jest na B2B i pracuje nad konkretnymi projektami, też żyje od projektu żarówki do projektu żarówki. Tantiem oczywiście nie ma - ale inkasuje np. 30 tysięcy za projekt, a potem musi liczyć na to, że znajdzie kolejne zlecenie zanim skończą mu się fundusze na życie. A jak fabryka żarówek sprzedaje np. do sieci hipermarketów - czy aby uzależnienie od dużych graczy nie stawia jej w trudnej pozycji? Kiedy wejdzie ustawa regulująca rynek żarówek i normująca pozycję ich projektantów? A projektantów ubrań? A witrażystów? A malarzy ikon? A ludzi, którzy projektują wzorki wytłaczane na dywanikach łazienkowych? A tych, co ustalają proporcje składników tworzyw do przegubów metalowo-gumowych stosowanych w siewnikach rolniczych?! Przecież to ma istotne znaczenie dla bezpieczeństwa żywnościowego!!! A ludzie muszą za coś żyć, zlitujcie się!!! Gdzie jest premier gdy go potrzeba?!?!
"2 złote 38 groszy od książki porażają". A jaka jest marża na żarówce do lampki nocnej? Ile groszy? Ile żarówek trzeba sprzedać, aby wejść do muzeum? Ile z tego trafia do inżyniera-projektanta? Jak jest na B2B i pracuje nad konkretnymi projektami, też żyje od projektu żarówki do projektu żarówki. Tantiem oczywiście nie ma - ale inkasuje np. 30 tysięcy za projekt, a potem musi liczyć na to, że znajdzie kolejne zlecenie zanim skończą mu się fundusze na życie. A jak fabryka żarówek sprzedaje np. do sieci hipermarketów - czy aby uzależnienie od dużych graczy nie stawia jej w trudnej pozycji? Kiedy wejdzie ustawa regulująca rynek żarówek i normująca pozycję ich projektantów? A projektantów ubrań? A witrażystów? A malarzy ikon? A ludzi, którzy projektują wzorki wytłaczane na dywanikach łazienkowych? A tych, co ustalają proporcje składników tworzyw do przegubów metalowo-gumowych stosowanych w siewnikach rolniczych?! Przecież to ma istotne znaczenie dla bezpieczeństwa żywnościowego!!! A ludzie muszą za coś żyć, zlitujcie się!!! Gdzie jest premier gdy go potrzeba?!?!
- Hebius
- Posty: 19793
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora
Jeśli zarobki robotnika w fabryce są uzależniona od detalicznej ceny żarówki, niewątpliwie należy coś z tym zrobić. Razem mogłoby się zająć sprawą skoro chodzi o dobro robotników..
Ale wróć!
Przecież robotnicy od tych żarówek mają już nawet płacę minimalną ustaloną i w żaden sposób nie jest ona skorelowana z detaliczną ceną żarówek. Bo wiadomo, o robotnika należy dbać, a książkę to może napisać przecież każdy, nie Brzezińska to Brzeziński, albo nawet już za chwilę AI i nie trzeba będzie zwracać uwagi na jeremiady jakichś pisarzyn pożal się Boże.
Polakom nie trzeba mieszać w głowie kulturą, ci dobrzy i mądrzy wystarczy, że będą słuchać Tuska, a ci źli i głupi to z niczego nie skorzystają bo są za głupi i będą słuchać Kaczyńskiego, Nawrockiego i wszelkiej maści Braunów.
Ale wróć!
Przecież robotnicy od tych żarówek mają już nawet płacę minimalną ustaloną i w żaden sposób nie jest ona skorelowana z detaliczną ceną żarówek. Bo wiadomo, o robotnika należy dbać, a książkę to może napisać przecież każdy, nie Brzezińska to Brzeziński, albo nawet już za chwilę AI i nie trzeba będzie zwracać uwagi na jeremiady jakichś pisarzyn pożal się Boże.
Polakom nie trzeba mieszać w głowie kulturą, ci dobrzy i mądrzy wystarczy, że będą słuchać Tuska, a ci źli i głupi to z niczego nie skorzystają bo są za głupi i będą słuchać Kaczyńskiego, Nawrockiego i wszelkiej maści Braunów.

- odkurzacz
- Posty: 249
- Rejestracja: 24-08-2022 23:29:36
- Lokalizacja: Lozanna
Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora
Zastanawiam się nad tym i nie mogę się zdecydować co o tym myśleć... same pytania.
* Ciekawe jakie są koszty związane z wydaniem książki. Jaki % od każdej sprzedanej książki dostaje firma wydająca jako zysk, jaki % (po odjęciu kosztów) dostaje księgarnia ? (Przepraszam jeśli odpowiedzi pojawiły się wcześniej) Sprawiedliwe wydaje się, że autor powinien dostać największą część czystego zysku, ale nie ma jednoznacznej definicji sprawiedliwości.
* Jeśli policzyćby czas potrzebny na napisanie książki i obliczyć dochód na godzinę pracy przy obecnej marży, czy da się z pisania utrzymać ? Jak wypada to w porównaniu z innymi zawodami ?
* Czy każdy kto pisze książki powinien być w stanie się utrzymać z pisania ? Kto powinien o tym decydować ? Wydaje się, ze obecnie jest to rynek (efekt: pisarze pokroju Mroza mogą się obronić). Ciekawe jak dużą rolę mają różnego rodzaju nagrody i granty i stypendia dla pisarzy (one celują w promowanie kultury). Czy w porządku jest to, że państwo decyduje komu przyznać grant ?
* Ciekawe jakie są koszty związane z wydaniem książki. Jaki % od każdej sprzedanej książki dostaje firma wydająca jako zysk, jaki % (po odjęciu kosztów) dostaje księgarnia ? (Przepraszam jeśli odpowiedzi pojawiły się wcześniej) Sprawiedliwe wydaje się, że autor powinien dostać największą część czystego zysku, ale nie ma jednoznacznej definicji sprawiedliwości.
* Jeśli policzyćby czas potrzebny na napisanie książki i obliczyć dochód na godzinę pracy przy obecnej marży, czy da się z pisania utrzymać ? Jak wypada to w porównaniu z innymi zawodami ?
* Czy każdy kto pisze książki powinien być w stanie się utrzymać z pisania ? Kto powinien o tym decydować ? Wydaje się, ze obecnie jest to rynek (efekt: pisarze pokroju Mroza mogą się obronić). Ciekawe jak dużą rolę mają różnego rodzaju nagrody i granty i stypendia dla pisarzy (one celują w promowanie kultury). Czy w porządku jest to, że państwo decyduje komu przyznać grant ?
- uzytkownik_konta
- Posty: 6834
- Rejestracja: 18-07-2018 15:54:11
Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora
Ale ja nie pisałem o robotniku, tylko o szerokiej rzeszy ludzi zaangażowanych w tworzenie zapewne prawie każdego produktu finalnego, którzy nie robią tego na etacie. Podobnie jak napisać książkę - zaprojektować żarówkę też nie każdy potrafi, a przecież inżynierowie są nam niezbędni do funkcjonowania. A poza tym, zdaje się, że zdarza się nadal coś takiego, jak fizyczna praca na akord. Mnie po prostu denerwuje, gdy jakaś grupa zawodowa nagle nabiera przekonania o swoim posłannictwie dziejowym i obwieszcza, że spośród wszystkich ludzi w kraju - to właśnie ich państwo powinno wyręczyć w organizowaniu własnego życia. Gdybym był złośliwy, to bym napisał, że przecież, jeśli sami nie potrafią tego zrobić, istnieje już adekwatny instrument państwowy: zasiłek dla bezrobotnych.Hebius pisze: ↑08-07-2026 01:44:59Przecież robotnicy od tych żarówek mają już nawet płacę minimalną ustaloną i w żaden sposób nie jest ona skorelowana z detaliczną ceną żarówek. Bo wiadomo, o robotnika należy dbać, a książkę to może napisać przecież każdy, nie Brzezińska to Brzeziński, albo nawet już za chwilę AI i nie trzeba będzie zwracać uwagi na jeremiady jakichś pisarzyn pożal się Boże.
Wychodzę z założenia, że nie zawsze, ale często, nadregulacja prowadzi do pogorszenia sytuacji w danej gałęzi gospodarki w dłuższej perspektywie. A gdyby znacjonalizowano cały rynek wydawniczy, pisarzy wzięto na państwowe, dobrze płatne etaty, a książki zaczęto rozdawać za darmo - myślisz, że to by sprawiło, że po paru latach skrajna prawica przestałaby istnieć? Coś mi się nie wydaje.
- Hebius
- Posty: 19793
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora
Nie wiem u_keju jakie masz wyobrażenia w kwestii zasiłku dla bezrobotnych. Wydaje ci się, że każdy, kto nie ma pracy może iść do urzędu, a miłe panie urzędniczki tylko proszą o numer konta i zaczynają przelewy co miesiąc?
@odkurzacz
Grafika sprzed dwóch lat, ale od tego czasu pewnie nie wiele się zmieniło przynajmniej jeśli chodzi o rozkład procentów:
@odkurzacz
Grafika sprzed dwóch lat, ale od tego czasu pewnie nie wiele się zmieniło przynajmniej jeśli chodzi o rozkład procentów:
Wydawnictwo słowo/obraz terytoria pisze:Co składa się na cenę książki? Ile do kogo trafia, kiedy kupujesz książkę?

- Pedał_w_szlafroku
- Posty: 350
- Rejestracja: 17-11-2025 10:22:02
- Lokalizacja: Foyer
Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora
Czyli autor zarobiłby 8000 zł za 300 stron książki.
Z tego powinien zapłacić podatek i ZUS, czy przynajmniej dobrowolną składkę na NFZ.
To zostanie mu 4-5 tysi.
Czyli minimum jedna książka miesięcznie i to pod warunkiem, że sprzeda się te 2 tysiące nakładu.
Cóż, z książek utrzymać się mogą tylko ci, których tytuły najlepiej się sprzedają, czyli kilka, może kilkanaście osób w Polsce. Reszta może pisać i wydawać, ale muszą mieć inną pracę (najlepiej na uczelni) lub być rentierami.
Z tego powinien zapłacić podatek i ZUS, czy przynajmniej dobrowolną składkę na NFZ.
To zostanie mu 4-5 tysi.
Czyli minimum jedna książka miesięcznie i to pod warunkiem, że sprzeda się te 2 tysiące nakładu.
Cóż, z książek utrzymać się mogą tylko ci, których tytuły najlepiej się sprzedają, czyli kilka, może kilkanaście osób w Polsce. Reszta może pisać i wydawać, ale muszą mieć inną pracę (najlepiej na uczelni) lub być rentierami.
- odkurzacz
- Posty: 249
- Rejestracja: 24-08-2022 23:29:36
- Lokalizacja: Lozanna
Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora
Może potem poszukam... ale ta grafika wciąż nie oddaje prawdziwego podziału.
Autor potrzebuje komputera i prądu przez kilka miesięcy aby napisać książkę (+ musi przeżyć, ale to jest prawdziwe na dla każdego zaangażowanego w proces wydawniczy).
Dystrybutor potrzebuje magazynu, księgarni, zatrudnić pracowników etc...
Drukarnia musi zapłacić za halę w której książki są drukowane, za maszyny i ich utrzymanie, za tusz i papier. 6zł pokrywa to + zysk który stanowi wynagrodzenie dla drukarni.
Zysk jest ceną książki minus wszystkie koszty. Ciekaw jestem jaki jest podział zysków a nie całej ceny.
- Hebius
- Posty: 19793
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora
@Walpurg
Jeszcze w miesiąc by musiał się sprzedać te 2 tysiące nakładu a taki EMPiK zrezygnować z płatności odraczanych na 180 dni.
A to szczegóły o samej skandalicznej akcji Unii Literackiej:


I jeszcze spóźniona odpowiedź na wpis u_keja:
Jeszcze w miesiąc by musiał się sprzedać te 2 tysiące nakładu a taki EMPiK zrezygnować z płatności odraczanych na 180 dni.
A to szczegóły o samej skandalicznej akcji Unii Literackiej:
https://rynek-ksiazki.pl/aktualnosci/un ... 0-procent/Rynek ksiązki pisze:środa, 8 lipca 2026
Unia Literacka wystartowała z z kampanią „10 procent”
Unia Literacka rozpoczęła kampanię „10 procent”. Przez siedem dni 21 autorek i autorów zrzeszonych w Unii Literackiej będzie pokazywać, o jakie stawki walczy organizacja, domagając się, by minimalne honorarium autorskie wynosiło 10 procent ceny okładkowej książki.
Akcja adresowana jest do czytelników, którzy zwykle nie wiedzą, ile wynosi wynagrodzenie twórców ze sprzedaży książek. Jak wskazano, do autora trafia średnio 2 zł 38 groszy od sprzedanej książki.
„Nie żądamy wiele – nasze minimum, czyli 10 proc. od ceny okładkowej, to stawka obowiązująca w wielu krajach europejskich. Polscy wydawcy znają ją doskonale, bo co najmniej takiej wysokości honoraria oferują naszym kolegom z Niemiec czy Hiszpanii, kiedy wydają tłumaczenia ich książek. Pora, aby te same standardy obowiązywały i u nas, przy czym doświadczenie uczy nas, że prośby i apele pozostają nieskuteczne, dlatego jesteśmy przekonani, że bez prawnych rozwiązań nasza sytuacja się nie zmieni. Ostatnie działania Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego pozwalają nam żywić nadzieję, że czas porzucenia twórców przez państwo polskie się kończy i że odpowiedzią na dramatyczną sytuację wielu z nas będą zdecydowane działania. Zapewnienie nam w ustawie o ochronie rynku książki 10 proc. jako minimum od ceny okładkowej książki może na zawsze zmienić sytuację twórców w Polsce i wesprzeć polską kulturę. Potrzebujemy takiej tarczy” – czytamy w komunikacie.
W kampanii pojawiają się hasła:
Ile swoich książek musiałaby sprzedać Anna Brzezińska, autorka „Córek Wawelu”, aby kupić bilet na Wawel?
Ile książek „pracuje” na pączka dla Doroty Kotas?
Równowartość ilu sprzedanych egzemplarzy pozwala Grzegorzowi Piątkowi na zakup kwartalnego biletu komunikacji miejskiej w Warszawie?
– Nasze powieści są fikcją literacką, ale nie chcemy, żeby nasze zarobki też nią były – mówią Beata i Eugeniusz Dębscy, jedni z uczestników naszej kampanii „10 procent”.
W kampanii biorą udział zarówno pisarze będący na początku literackiej drogi, jak i doświadczeni twórcy, których pozycja pozwala negocjować dobre warunki.
Unia Literacka oparła kampanię o przeprowadzoną w 2016 roku akcję francuskiego stowarzyszenie „La Charte des Auteurs et Illustrateurs Jeunesse” (Stowarzyszenia Autorów i Ilustratorów Książek dla Dzieci”).


I jeszcze spóźniona odpowiedź na wpis u_keja:
https://www.facebook.com/parysmagdalena ... %2CO%2CP-RMagdalena Parys na FB pisze:
Zanim powiecie, że pisarze to darmozjady i w ogóle w głowach się im poprzewracało, bo przecież świetnie zarabiają, spójrzcie na tę grafikę. Takie są fakty.
Tyle książek trzeba sprzedać, żeby kupić jeden laptop, podstawowe narzędzie pracy autora.
I właśnie dlatego dyskusja o wynagrodzeniu pisarzy nie jest dyskusją o przywilejach. Jest dyskusją o możliwości wykonywania tego zawodu.
____
Fot. Łukasz Giza; opracowanie graficzne Tomasz Minkiewicz
Unia Literacka Wyświetl mniej

- marcin
- Posty: 17937
- Rejestracja: 25-07-2018 22:48:12
- Lokalizacja: PL
Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora
No tylko jakie jest remedium? Mam nadzieję że nie takie że mamy pisarzom płacić stałe pensje z budżetu.
Jutro będzie nowy, długi dzień. Twój własny, od początku do końca. To przecież bardzo przyjemna myśl.
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
- Hebius
- Posty: 19793
- Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
- Lokalizacja: Kętrzyn
Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora
Napisali przecież wyraźnie:


Sami pisarze są za słabi, by wymusić taką praktykę na wydawcach, dlatego oczekują działań rządu.Nie żądamy wiele – nasze minimum, czyli 10 proc. od ceny okładkowej, to stawka obowiązująca w wielu krajach europejskich. Polscy wydawcy znają ją doskonale, bo co najmniej takiej wysokości honoraria oferują naszym kolegom z Niemiec czy Hiszpanii, kiedy wydają tłumaczenia ich książek. Pora, aby te same standardy obowiązywały i u nas, przy czym doświadczenie uczy nas, że prośby i apele pozostają nieskuteczne, dlatego jesteśmy przekonani, że bez prawnych rozwiązań nasza sytuacja się nie zmieni



