Lalka, ale która?

Książka, kino, teatr, muzyka, telewizja...
Regulamin forum
Info: tematy możliwe do przeglądania przez gości forum, dostępne indeksowanie dla bootów typu Google.
Awatar użytkownika
uzytkownik_konta
Posty: 6969
Rejestracja: 18-07-2018 15:54:11

Re: Lalka, ale która?

Post: # 234117Post uzytkownik_konta »

Pozwolę sobie tylko powiedzieć, że nie oglądałem tej nowej "Lalki", a przez to jedyna obserwacja, którą na jej temat mam - to że w logotypie ładnie połączono tzw. pisankę, nawet bardzo ozdobną, z krojem bezszeryfowym. A ja myślałem, że się nie da.
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 20321
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Lalka, ale która?

Post: # 234122Post Hebius »

To chyba w tej nowej Lalce nie ma już „Farewell, miss Iza, farewell” i ślubu chyba też nie będzie:

https://x.com/Profesor_Unrat/status/210 ... 40839?s=20
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
Awatar użytkownika
mike
Posty: 12256
Rejestracja: 26-05-2019 23:22:28
Lokalizacja: outer space

Re: Lalka, ale która?

Post: # 234125Post mike »

Michał pisze: 18-09-2026 23:19:06 Nie zauważyłem licznych rozmyć kadrów...za to momentami świetny montaż ( np podczas wyścigów konnych), kolorystyka filmu, aktorzy nie są zaspani. Myślę, że nie da się zrecenzować filmu na podstawie przewijania, to nie ma sensu...🙈. Przecież nawet nie byłeś w stanie wyłapać tego, w jaki sposób budowane jest napięcie, jesli nie oglądałeś scen. Jeśli chodzi o sceny na otwartej przestrzeni- nie ma zbyt wielu ( w 2 odcinkach) ujęć np pejzaży, ale Lalka toczy się w mieście, scen ulicznych jest sporo. Wokulski na początku mi się nie podobał, ale teraz uważam, że jest dobrze zagrany. Z ciekawości może zobaczę jak to wygląda na przewijaniu, ale jestem pewny, że w taki sposób nie da się odebrać żadnego filmu.
Pełno scen z aktorem w centrum kadru, a wszystko wkoło niego rozmyte. Celowy zabieg, żeby przykryć niedoróbki i lipność scenografii oraz efektów. Większość męskich aktorów na mój wzrok zapyziała, nie przykrył tego makijaż widać ogromne zaniedbanie/niewyspanie vs aktorzy amerykańscy.

Oglądałem w ten sposób, że leci serial i kiedy jest nuda przewijam minutę-dwie dalej aż natknę coś ciekawszego. Czasem oglądałem 10-15 minut bez przewijania, potem szukałem ciekawszych scen itd, dlatego przez całość przebrnąłem szybciej. Jak pisałem mogło mi coś umknąć, natomiast gdyby serial był dobry bez nudy, aktorzy ciekawi, ładnie nakręcony na wysokim technicznie poziomie, to nie ma bata, żebym tego nie zauważył nawet na przewijaniu. Zresztą wówczas przestałbym przeskakiwać, bo bym chciał wtedy obejrzeć całość w normalnym trybie.



miazga :mrgreen:
Spoiler
Obrazek
Obrazek
Mam poczucie, że Prus został tutaj potraktowany instrumentalnie. Jego nazwisko, tytuł powieści i jej bohaterowie posłużyli jako marka mająca nabić oglądalność. Bo to nie jest adaptacja "Lalki". Niestety, w miarę oglądania ręce opadały mi coraz niżej, zaś oczy zachodziły mgłą niedowierzania.

Nie chcę być zjadliwie złośliwa, więc postaram się ująć rzecz możliwie kulturalnie i łagodnie: zmiany wprowadzone w scenariuszu nie są zmianami wynikającymi z adaptowania powieści na potrzeby współczesnego serialu. To jest napisanie tej historii od nowa, z wykorzystaniem tytułu należącego do wielkiej klasyki polskiej literatury oraz imion i nazwisk doskonale znanych nam bohaterów i bohaterek. Rozumiem natomiast, że kolejny sezon serialu będzie się już rozgrywał na Dzikim Zachodzie. Skoro Izabela Łęcka może dostać w mordę i wziąć w żyłę, wszystko jest możliwe.


Obrazek
Szanowny Netfliksie, kiedy bierze się tytuł powieści i postaci bohaterów, a potem robi z tego sieczkę, która nie ma nic wspólnego z dziełem pierwotnym, to żeruje się na oryginale. Uważam "Lalkę" za najwybitniejszą polską powieść i nie domagam się, by film był w 100 proc. wierny, niemniej przegięliście.
Awatar użytkownika
Michał
Posty: 2600
Rejestracja: 06-11-2023 13:40:07
Lokalizacja: Miasto

Re: Lalka, ale która?

Post: # 234128Post Michał »

Wczoraj trochę poczytałem krytyczne komentarze i zacząłem się zastanawiać, czy to sam Netflix ich nie wypuścił, żeby nabić oglądalność 😀. Ciekawe jest, że nagle pół Polski uważa Lalkę za swoją ulubioną książkę ( choć w szkole nikt jej nie czyta), samo specjaliści od Prusa, oburzeni, że polska arystokracja pije i bluzga ( wątpię by nie bluzgano i nie pito w tamtych czasach), oburzeni, że Wokulski jest creepem, że zniszczono tak wielkiego super męskiego bohatera, ( przy czym w Lalce, z tego co pamiętam Wokulski był bluepillowcem a nawet trochę incelem...). I ciągle ktoś powtarza, że „Prus się w grobie przewraca"🙈. Konta "narodowościowe" ostrzegają mlodzież, by nie oglądała, bo przez to może nie zdać matury...( nikt nie bierze pod uwagę, że można czytać książkę, jak również tego, że interpretacja literatury nie musi być dosłowna) zaczyna wyglądać jak celowe wywoływanie burzy, bo serial ani nie jest zły, ani źle nakręcony, jest fajna muzyka i ładne ujęcia. Zobaczę kolejne odcinki, na razie: pierwszy taki sobie, a drugi dobry.
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 20321
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Lalka, ale która?

Post: # 234129Post Hebius »

I tu się pojawia dobry czas na cytat z Jakuba Ćwieka, z którym tym razem zgadzam się bez większych zastrzeżeń:
Jakub Ćwiek na FB pisze:
Przyglądam się awanturze o "Lalkę" by Netflix trochę z dystansu. Także dosłownego, jako że jestem na wakacjach w innej strefie czasowej.

Serial oglądam, jestem za połową, zdanie o nim wciąż sobie buduję. Ale ten wpis nie ma być recenzją, a odniesieniem do zjawiska.

A zatem: Widzę jak w wielu ostatnio wypowiedziach na temat "Lalki" (jeszcze tych przedpremierowych) przewijał się cytat, bądź parafraza słów brytyjskiego krytyka Patricka Parrindera, piszącego swego czasu w "London Review of Books" że "Lalka" to być może najmniej znana z wielkich powieści XIXw. Przywoływano te słowa z niejakim żalem, że jakże to? Dlaczego Prus, choć stworzył wielkie dzieło, nie jest na świecie doceniony jak chociażby Dickens czy Dumas?

No to mamy teraz okazję sprawdzić stare porzekadło: uważaj, czego sobie życzysz. Bo oto właśnie widzimy co się dzieje w popkulturze z dziełem, które staje się naprawdę wielkie.
Podpowiem: staje się zestawem LEGO, z którego owszem, możesz zbudować coś wedle obrazka, ale równie dobrze masz możliwość zastosowania dowolnych modyfikacji w ramach zestawu. Co więcej, ponieważ system klocków na to pozwala, możesz nawet dołożyć coś z innego zestawu i nadal będzie pasowało.

A oburzanie się nagle słowami "Ale dlaczego to się nadal nazywa "Lalka" jest dla mnie zwyczajnie bezsensowne.

By to zobrazować odnieśmy się do epokowo bliskich Prusowi twórców, którzy również stworzyli wielkie powieści XIX wieku. Dwaj panowie piszący ledwie pół wieku przed naszym autorem i tak jak on często w formule powieści odcinkowych publikowanych w gazecie. Mam tu na myśli panów Dumasa i Dickensa.

Interesują mnie tu szczególnie ich konkretne dzieła, takie jak "Opowieść wigilijna", "Oliver Twist", "Trzej muszkieterowie" czy wreszcie "Hrabia Monte Christo".

Nie chcę tu porównywać jakościowej wielkości, ale zgodzimy się chyba wszyscy, że są to wszystko książki, które odcisnęły swoje piętno na kulturze. Świadczy o tym wiele, ale skupmy się na ekranowych adaptacjach.

W przypadku "Trzech Muszkieterów" Wikipedia — która w tym wypadku wystarczy za szacunkowe źródło — podaje przeszło trzydzieści adaptacji filmowych tej książki. I mowa tu tylko o filmach aktorskich, odnoszących się motywów z tej powieści. A gdzie jeszcze animacje, sequele, spin offy etc.

Hrabia Monte Christo — dwadzieścia trzy filmy, ponad drugie tyle produkcji telewizyjnych i seriali

Oliver Twist — dwadzieścia filmów, do tego kilkanaście seriali

No i absolutny rekordzista, czyli "Opowieść wigilijna": Ponad pięćdziesiąt wariacji filmowych.
I teraz szybkie pytanie: jak myślicie, czy wszystkie te ekranizacje były wierne?

Czy nie zdarzało się w nich na przykład dopisywanie do nich wątków, usuwanie ich, sklejanie, dostosowanie do czasów, zmiana nastroju etc. — jak to ma miejsce w "Lalce" Maślony?
Przecież Ebenezer Scrooge znęcał się finansowo nawet nad Kermitem żabą!

A Edmond Dantes stał się niemal wampirem w mechu w swojej animowej futuro wersji. I to wciąż odwołującej się tytułem do oryginału!

Miarą wielkości dzieła jest także to jak działa na naszą wyobraźnię, jak z nią pracuje — jakie lampki w niej zapala.

A domena publiczna jest między innymi po to, byśmy się znanymi dziełami mogli bawić, przetwarzać, dostosowywać do czasów, dyskutować. I jeżeli ktoś chce opowiedzieć "Lalkę" w klimacie "Bridgertonów" to spoko — ma prawo, tym bardziej jeśli ma na to jakąś spójną wizję. I to też jest "Lalka".

Nie bezcześci to dzieła wyjściowego, bo żadna ekranizacja czy ogółem adaptacja nie ma takiej mocy! Książka i film na jej podstawie to dzieła osobne, nawet jeśli jedno wynika z oparcia o drugie.

Pytanie brzmi natomiast: czy patrząc na to, co się dzieje i jak to wygląda w przypadku Dickensa czy Dumasa, naprawdę chcemy by wielka XIX wieczna powieść Prusa przestała być w Europie czy na świecie tą najmniej znaną?

Czy jesteśmy na to gotowi?
https://www.facebook.com/JakubCwiekOffi ... %2CO%2CP-R
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
Awatar użytkownika
Michał
Posty: 2600
Rejestracja: 06-11-2023 13:40:07
Lokalizacja: Miasto

Re: Lalka, ale która?

Post: # 234130Post Michał »

Recenzja „Lalki” Netflixa - Maślona, żebyś skonał. Jakie to jest beznadziejnie głupie, źle zagrane, jeszcze gorzej wyreżyserowane, beznadziejnie sfilmowane. Jakże można uwierzyć, że w takiej Łęckiej ktokolwiek mógł się zakochać?
A nie mogą te cwele napisać swojej "Lalki"? Tylko wycierać sobie gęby oryginałem, którym najwyraźniej gardzą?
I niech tam będą transy, Murzyni i seks z psem.

🙈🙈🙈🙈 Ciężko uwierzyć, że ktoś to pisze na serio ( a to jest na serio, jeszcze był komentarz o tym, że jak można tak bezcześcić polską arystokrację i przedstawić jako chamów niemiłych dla służby, nie mogę tego odnaleźć, ktoś groził reżyserowi sądem...🙃
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 20321
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Lalka, ale która?

Post: # 234133Post Hebius »

O! Ten fragment chujcem też już widziałem.
Bartosz Żurawiecki na FB pisze:
Minęła 22, więc chciałem zapytać, czy może oglądaliście "Lalkę" z napisami cudzoziemskimi. Bo mnie zaciekawiło, jak przetłumaczono słynne "Ty chujcu borsuczy". Otóż tak, że ograniczę się do kilku języków europejskich. Po angielsku "pestering prick", czyli "upierdliwy kuXas". No, bez polotu.

Po francusku "sale blaireu", dosłownie "brudny borsuk", ale to idiom oznaczający godnego politowania nieudacznika. Bliżej.

Po włosku, banalnie, "brutto cazzone", czyli coś w rodzaju "ty chuxu".

Najsłabiej po niemiecku: "du schreckliches Monster" - "wstrętny (straszny) potworze". No, nie wysilili się.

Najbardziej kusząco zaś, queerowo nawet po hiszpańsku, "granuja comevergas". Niby że lacho...ągu, ale to jak to brzmi! Ale uwaga, tylko w hiszpańskim hiszpańskim. Bo już w hiszpańskim latynoamerykańskim jest "holgazan de mierda" ("leniwy kawałku gówna"?). Pozostanę przy comevergas.

Nie jestem filologiem, więc jakby co, to proszę osoby filologiczne o komentarz.
https://www.facebook.com/bartosz.zurawi ... %2CO%2CP-R
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
Awatar użytkownika
marcin
Posty: 18639
Rejestracja: 25-07-2018 22:48:12
Lokalizacja: PL

Re: Lalka, ale która?

Post: # 234136Post marcin »

Osoby filologiczne :lol:

Szczerze mówiąc ja już nie wiem czy ktoś sobie robi jaja i nabija się z tej nowomowy czy oni tak na serio... :roll:
Jutro będzie nowy, długi dzień. Twój własny, od początku do końca. To przecież bardzo przyjemna myśl.
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
ODPOWIEDZ