I kolejne muzeum twierdzy (po Toruniu). Muzeum w Kostrzynie jest szczególne, bo mieści się w dawnych fortyfikacjach twierdzy Kostrzyn na terenach nieistniejącego Starego Miasta. Te pozostałości, schody donikąd, zachowany bruk, robią olbrzymie wrażenie (fotki wklejałem w temacie o podróżach).
Samo muzeum ciekawe, dużo fotek dawnego Kostrzyna (czy raczej Küstrina), makieta miasta, trochę kamiennych pozostałości plus sporo o twierdzy Kostrzyn. Do tego dużo eksponatów wojskowych, co mnie akurat nie interesuje za bardzo (karabiny, granaty itd.).
Spacerując po dzisiejszych ruinach to aż trudno uwierzyć że kiedyś było to piękne miasto z tramwajami - poniżej jedna z wielu wielkoformatowych fotek w muzeum
Jutro będzie nowy, długi dzień. Twój własny, od początku do końca. To przecież bardzo przyjemna myśl.
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
Skansen (Muzeum Etnograficzne) w Zielonej Górze-Ochli
Jeden z mniejszych skansenów, ale ładny i zadbany. Większość skansenów ma jakieś specyficzne obiekty związane z danym regionem - i tak np. skansen w Sanoku ma sektor związany z wydobyciem ropy naftowej, skansen w Nowym Sączu ma miasteczko cygańskie a skansen w Białymstoku-Wasilkowie ma sektor poświęcony bimbrownictwu (tak!)
Taki wyroznik ma też skansen w Ochli - a jest nim oczywiście wino mamy zatem dom winiarza (ogrodnika doglądającego winorośli), mamy beczki na wino i mamy wreszcie samą plantację winorośli ogólnie skansen ładny, ciekawy choć sztuczne krowy (!!!!) zdecydowanie na minus. Warto jednak odwiedzić
Na fotce sektor winiarski
Jutro będzie nowy, długi dzień. Twój własny, od początku do końca. To przecież bardzo przyjemna myśl.
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
No i dlatego tak bardzo podobał mi się skansen w Lublinie - między innymi dlatego że między chatami chodziły sobie kurki (żywe) podobnie w skansenie w Sierpcu.
Jutro będzie nowy, długi dzień. Twój własny, od początku do końca. To przecież bardzo przyjemna myśl.
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
Już mam, to u u_keja było, w Muzeum Wsi Lubelskiej.
Grupa aktywistek weszła na teren Muzeum Wsi Lubelskiej, żeby – jak mówiły – ratować króliki. Dyrektor skansenu Bartłomiej Bałaban powiedział Radiu Lublin, że „zastraszyły pracowników” i wtargnęły na teren sektora Powiśle. Stowarzyszenie Uszaty Lublin zaprzecza tym oskarżeniom.
Od kiedy się zapoznałem z książką M. Kowalskiego pt. "Jak zarobić na zwierzętach. Patologie petbiznesu", podchodzę z dużym sceptycyzmem do takich akcji. Gość w tej książce ma rację - byłoby dziwne, gdyby nadanie prywatnym organizacjom kompetencji większych, niż organom administracji, nie doprowadziło do patologii. W organizacjach prozwierzęcych stworzył się dość toksyczny koktajl działania dla zysku, celebryctwa i żądzy władzy.