Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutorach.

Książka, kino, teatr, muzyka, telewizja...
Regulamin forum
Info: tematy możliwe do przeglądania przez gości forum, dostępne indeksowanie dla bootów typu Google.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
marcin
Posty: 18840
Rejestracja: 25-07-2018 22:48:12
Lokalizacja: PL

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 235622Post marcin »

A gdzie jedziecie? Pociągi tam nie jeżdżą?
Jutro będzie nowy, długi dzień. Twój własny, od początku do końca. To przecież bardzo przyjemna myśl.
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
Awatar użytkownika
tafta
Posty: 371
Rejestracja: 06-06-2026 18:51:04
Lokalizacja: PL

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 235653Post tafta »

Jeżdżą, jeżdżą, bo premiera jest we Wrocławiu w hali Maxa Berga. Ja jestem mało pociągowy, kiedyś było inaczej, ale ja potem miałem kolejowy kryzys i traumy związane z nieksutecznymi realizacjami potrzeb przewozowych mojej cielesności i się zraziłem, a parę razy też rozchorowałem (brak ogrzewania w zimie i lód w przedziale łącznie ze śniegiem wpadającym przez niedomykające się okno, albo na odwrót - nieotwierające się okno i grzanie na full). I oczywiście jest drogo, ale w dwa auta po 5 osób o tak będzie taniej niż koleją. tak szczerze to ja koleją jeżdżę tylko jak jest Pendolino, ale też od święta, bo je ze względu na pracę jeżdżę głównie autem i to przyzwyczajenie człowiekowi zostaje. Oczywiście pociąg ma wiele zalet: można spać, można popracować, można z kimś porozmawiać a czasem i kogos fajnego poznać.
Awatar użytkownika
marcin
Posty: 18840
Rejestracja: 25-07-2018 22:48:12
Lokalizacja: PL

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 235658Post marcin »

Nie wiem ile masz lat ale takie "kolejowe traumy" mają zwykle ludzie którzy pociągami jeździli po raz ostatni za PRL-u.
Jutro będzie nowy, długi dzień. Twój własny, od początku do końca. To przecież bardzo przyjemna myśl.
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
Awatar użytkownika
Pedał_w_szlafroku
Posty: 466
Rejestracja: 17-11-2025 10:22:02
Lokalizacja: Foyer

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 235664Post Pedał_w_szlafroku »

Ja mam nawracające kolejowe traumy i są jak najbardziej teraźniejsze. Kolej z PRL wspominam zaś z rozrzewnieniem, bo było cudownie wtedy jeździć pociagiem.
Awatar użytkownika
marcin
Posty: 18840
Rejestracja: 25-07-2018 22:48:12
Lokalizacja: PL

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 235665Post marcin »

A co wtedy było takie cudowne? Ostatnio narzekałeś Walpurgu na tłok z Krakowa. Za komuny nie było tłoku w pociągach?

Tego typu wpisy to zwykle bardziej taka tęsknota za latami młodości, kiedy to trawa była bardziej zielona a dziewczyny piękniejsze :P
Jutro będzie nowy, długi dzień. Twój własny, od początku do końca. To przecież bardzo przyjemna myśl.
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
Awatar użytkownika
tafta
Posty: 371
Rejestracja: 06-06-2026 18:51:04
Lokalizacja: PL

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 235669Post tafta »

marcin pisze: ↑12-10-2026 19:42:35 Nie wiem ile masz lat ale takie "kolejowe traumy" mają zwykle ludzie którzy pociągami jeździli po raz ostatni za PRL-u.
Zapewniam Cię że nie. Tak jak jednego wyjazdowego sylwestra spierdoliła mi kolej, nikt nigdy mi nie zepsuł. Zamiast szampańskiej zabawy skończyło się na kroplówce w lokalnej przychodni. I nie żaden PRL tylko piękny i wspaniały XXI w., czego kolejowy organizm organizacyjno-techniczny jednak nie dostrzegł.
Awatar użytkownika
marcin
Posty: 18840
Rejestracja: 25-07-2018 22:48:12
Lokalizacja: PL

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 235671Post marcin »

A co się stało?
Jutro będzie nowy, długi dzień. Twój własny, od początku do końca. To przecież bardzo przyjemna myśl.
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
Awatar użytkownika
tafta
Posty: 371
Rejestracja: 06-06-2026 18:51:04
Lokalizacja: PL

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 235673Post tafta »

Nic wielkiego. Po 6 godzinach jazdy się rozchorowałem na tyle, że chcieli mnie wypchnąć na SOR lub wepchnąć w karetkę.

Być może obecna kolej, zwłaszcza lokalna podlegająca samorządom jest dobra, a może nawet wybitna w pewnych rejonach - tego nie neguję. Być może obecne IC jest lepsze niż np. koleje włoskie (o zgrozo) czy angielskie (tam dobrze to chyba już było), ale nie sądzę by był to poziom hiszpańskich, francuskich czy szwajcarskich kolei. Inna sprawa, że teraz, jak sie nie kupi biletu w przedsprzedaży, jest zwyczajnie drogo. Ja w tym roku próbowałem wyskoczyć koleją nad morze i na interesujące mnie połączenie biletu nie było, a jednak nie mam ochoty jeżdzić w kiblu czy na podłodze, bo może jeszcze na Hel tak można (ale promem jest jednak dużo wygodnie), ale na długich trasach już bym tak nie potrafił i nie chciał.
Awatar użytkownika
marcin
Posty: 18840
Rejestracja: 25-07-2018 22:48:12
Lokalizacja: PL

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 235684Post marcin »

Drogie jest pendolino, to prawda. Zwykłe IC bez przesady - przejazd przez cały kraj to koszt rzędu 60-90 zł (bilet Katowice - Świnoujście na jutro 89 zł). W promocjach jest często taniej. Ostatnio bilet do Szczecina dorwałem za 34 zł.

Bez przesady że to jakoś strasznie dużo. A ile by miało być przy dzisiejszych cenach za przejazd 700 km? 20 zł?
Jutro będzie nowy, długi dzień. Twój własny, od początku do końca. To przecież bardzo przyjemna myśl.
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
Awatar użytkownika
tafta
Posty: 371
Rejestracja: 06-06-2026 18:51:04
Lokalizacja: PL

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 235686Post tafta »

To ja, jak już rozważam kolej, i wchodzę na stronę takich cen nigdy nie widzę. Może dlatego, że wchodzą rzadko, albo w sezonie, albo jakoś mnie algorytmy rozpoznają. Inna sprawa, że ostatnio jeżdżę po jakichś dziurach i właściwie w ciemno mogę założyć, że bez dwóch czy 3 przesiadek bym nie dojechał, a może musiałbym jechać autobusem i pociągiem. Częściej niż koleją zdarza mi się jeździć autobusami, ale też zaliczyłem wpadki typu: dzień dobry, jest 2 w nocy i autobus nie przyjedzie, tylko operator zapomniał poinformować, a ja tkwię jak jakiś desperat w kawiarni która w ogóle jako ostatnia jest jeszcze czynna. Nie mniej autobusy, choć powinny jeździć dużo wolniej od pociągów, maja na głównych średnio długich trasach niezłe czasy, są stosunkowo tanie i tam gdzie bywam, czyli np. do Krakowa, jeżdżą bardzo często. To zdarza mi się, ale to tak maksymalnie kilka razy w roku, autobusem gdzieś pojechać. Oczywiście jest ciasno itp. mankamenty, ale nie ma dramatu. Może jeden - część kierowców zatrudnia kierowców chamów. Już widziałem rasistowskie odzywki, jakies mizgonistyczne zachowania to chyba codzienność, o przeglądaniu netu w telefonie w czasie jazdy nie wspominając. Tutaj jest jeszcze wiele rzeczy do poprawienia.
Przepraszam za długą i niezbyt tematyczną dygresję, Panowie (i Panie, jeśli jakieś na forum są).
Awatar użytkownika
Mazemi
Posty: 4376
Rejestracja: 10-12-2018 00:29:02
Lokalizacja: Karpaty

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 235688Post Mazemi »

Pań chyba tu nie ma, co prawda ja identyfikuję się jako chłopka pańszczyźniana, ale nazwać chłopkę "Panią" to absurd
Obrazek
Awatar użytkownika
tafta
Posty: 371
Rejestracja: 06-06-2026 18:51:04
Lokalizacja: PL

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 235689Post tafta »

Jak się chce zaciągnąć do stodoły, to nawet trzeba utytułować niezgodnie ze stanem (i tym faktycznym też)! Pewnie się odwdzięczy, ta chłopka.
Awatar użytkownika
Mazemi
Posty: 4376
Rejestracja: 10-12-2018 00:29:02
Lokalizacja: Karpaty

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 235694Post Mazemi »

Bez przesady, znajmy swoją godność, nazywanie chłopki panią to kpina i poniżanie jej.

Choć jak Pan chce sobie ulżyć to oczywiście ma prawo w tej stodole ubliżać tak chłopce. Ona nie jest szlachetna w przeciwieństwie do Pana, pytanie w sumie, czy chlopce w ogóle da się ubliżyć? Bydło nie ma ani honoru ani narodowości.
Obrazek
Awatar użytkownika
Czartogromski
Posty: 7567
Rejestracja: 22-07-2018 10:10:25
Lokalizacja: Kufszynek
Kontakt:

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 235701Post Czartogromski »

Hebius pisze: ↑12-10-2026 15:44:07 A tymczasem na naszym noblowskim poletku...
Rynek ksiązki pisze:Poniedziałek, 12 października 2026

Wywiad z Olgą Tokarczuk odwołany z powodu „konfrontacyjnych” pytań

Planowany wywiad z Olgą Tokarczuk nie doszedł do skutku. Jak opisuje dziennikarz „Rzeczpospolitej” Adam Pantak w artykule opublikowanym 10 października, przedstawicielka Wydawnictwa Literackiego odmówiła przekazania noblistce przygotowanych pytań, uznając je za zbyt konfrontacyjne.

Rozmowa miała dotyczyć nowej powieści pisarki „Świat jest za dużo”, której premierę zaplanowano na 14 października. Dziennikarz przygotował 25 pytań dotyczących m.in. interpretacji twórczości Tokarczuk, filozoficznych założeń jej prozy, teatralnych adaptacji oraz stosunku autorki do sztucznej inteligencji.

Według relacji autora, zastrzeżenia wydawnictwa dotyczyły m.in. pytań o nadmiar metafor w powieści, jej baśniowy charakter oraz inspiracje filozoficzne. W późniejszej pisemnej odpowiedzi wydawnictwo wyjaśniło, że pytania wykraczały poza zakres tematyczny ustalony przed lekturą książki.

„W pisemnej odpowiedzi od wydawnictwa czytam, że przesłane przeze mnie pytania odbiegają od zakresu tematycznego, który nakreśliłem przed lekturą 'Świata jest za dużo’ i z tego powodu nie trafią do noblistki. O konfrontacyjnym tonie tym razem nie ma ani słowa. Święte prawo wydawnictwa i autora odmówić wywiadu. Problemem nie jest jednak to, co komu wolno, co wypada albo co jest od kogo oczekiwane. Istota opisywanej przeze mnie sytuacji tkwi gdzie indziej. To radykalne zamknięcie możliwości dialogowania, konfrontowania jednej z najważniejszych polskich intelektualistek z jej własnymi tezami albo tym, jak można je czytać. (…) Historię nieodbytego korespondencyjnego 'wywiadu’ przytaczam jednak nie po to, by się państwu pożalić na los dziennikarza. W tym przykładzie widać bowiem doskonale istotę choroby trawiącej polskie życie intelektualne. Dociekliwość bywa nazywana atakowaniem, potrzeba klaryfikacji czepianiem się o słówka, pytania zbudowane na dialektycznym modelu teza – antyteza sprowadzaniem poglądów polemisty do absurdu. Z założenia celem każdego pytającego, który wychodzi poza gładkie formułki, jest zaoranie, zgrillowanie, ośmieszanie pytanego. Tak karykaturalny obraz przybrał współczesny dyskurs intelektualny. Bywają państwo na festiwalach literackich i przysłuchują się prowadzonym tam panelom? Do uczestnictwa w nich niemal zawsze zaprasza się identycznych sobie rozmówców albo przynajmniej tych, którzy jak ognia boją się jakiejkolwiek między sobą niezgody. Widzowie są wówczas skazani na przyglądanie się spijaniu z dziubków i poklepywaniu po plecach. Towarzystwo wzajemnej adoracji bawi się przy tym świetnie, przynajmniej w teorii, bo nie wierzę, że choć trochę nie doskwiera mu nuda zionąca z przymusu mówienia w kółko tego samego” – pisze Adam Pantak.
https://rynek-ksiazki.pl/aktualnosci/wy ... ych-pytan/
Do sprawy na FB odniósł się Maciej Płaza:
Na ogół nie zabieram głosu w internetowych awanturach, bo uważam je za coś plugawego, ale czasem może warto zrobić wyjątek.
Dziennikarz "Rzeczpospolitej" postanowił podlansować się na nadchodzącej premierze powieści Olgi Tokarczuk, przeprowadzając z nią wywiad. Odbił się jednak od wydawnictwa - na co zareagował w sposób typowy dla dzisiejszych czasów, premiujących zachowania niemęskie i płaczliwe, czyli publicznie się w swojej gazecie poskarżył. Swoją skargę okrasił mądrymi słowami i moralnie słusznymi apelami, "byśmy nie zamieniali intelektualnego sporu na rzecz pseudodyskusji" itp.
Streszczenie jego pytań można znaleźć w stosownym artykule w "Rzepie", krążą one zresztą po portalach, nie będę więc ich przytaczał; ponieważ jednak wykonuję podobny fach jak Olga Tokarczuk, pozwolę sobie podpowiedzieć (wyłącznie z własnego punktu widzenia - całą sprawę znam wyłącznie z mediów), skąd mogła wziąć się odmowa:
1: Gdybym od lat obrzucany był w internecie epitetami w rodzaju grafomańskiego czy antypolskiego ścierwa, z wdzięcznością odgrodziłbym się od tego szamba "bezpiecznym kokonem, na który składają się moi asystenci, pracownicy fundacji mojego imienia i menedżerowie wydawnictw, którzy pilnowaliby, żeby dostęp do mnie mieli jedynie 'życzliwi' i 'sprawdzeni' rozmówcy".
2: Gdybym dostał wywiad w postaci listy 25 pytań, poprosiłbym o skrócenie jej do maks. 10, bo uznałbym, że ktoś nie szanuje mojego czasu. Na samą myśl o tak sążnistym wywiadzie przechodzi mnie dreszcz.
3: Pytania, jakie autor "Rz" chciał zadać Oldze Tokarczuk, to, przepraszam za słowo, typowe podsrywki. Gdyby ktoś próbował mnie pytać w wywiadzie, dlaczego używam zbyt wielu metafor i czemu piszę baśniowo, lub próbował odgrzewać inby na mój temat („Jaką część »Świata jest za dużo« napisała sztuczna inteligencja?”; „Wie pani, że ludzie będą wrzucać pani nowe teksty do detektorów AI”; „Co pani czuje, gdy Tokarczuk to dla wielu dziś ta od nazywania AI »kochaną«?”), również poprosiłbym wydawnictwo, by więcej tego dziennikarza ze mną nie kontaktowało.
Do tego, by prowadzić z kimś rozmowę, nie wystarczy być pyskatym, nauczyć się paru łacińskich słów i pojęć filozoficznych oraz mieć przekonanie, że jest się bojownikiem o jakość debaty publicznej. Pisarz nie jest pogotowiem intelektualnym czy dyskusyjnym, ani żadnym innym, i nie ma obowiązku nawiązywać rozmowy z każdym, kto będzie chciał publicznie powiedzieć czy napisać, że go nie lubi.
A można było dowalić mądrzej, chytrzej i skuteczniej. Autor niedoszłego wywiadu pisze, że przez nową powieść Tokarczuk "przebrnął", co wskazuje, że nie jest z niej zadowolony, a także dodaje "nie będę jej recenzował". Dlaczego? Zbyt trudne? Nie chce się? Pewnie zbyt trudne - i pewnie się nie chce. Łatwiej publicznie się rozpłakać, że mnie nie chcieli.
I tak się to w mediach kręci.
Mogę jeszcze dodać, że w Dwójce prowadzący poranek skomentował tekst w "Rz", że jak na wywiad, który się nie odbył, tekst jest wyjątkowo długi Ja też mam wrażenie, że Adam Pantak postanowił się wylansować na tym zdarzeniu.
Awatar użytkownika
Pedał_w_szlafroku
Posty: 466
Rejestracja: 17-11-2025 10:22:02
Lokalizacja: Foyer

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 235702Post Pedał_w_szlafroku »

Kurcze, i pomyśleć, że kiedyś odmówiła mi wywiadu dla Gejowa pewna pani posłanka. A mogłem się wypromować... :lol:
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 20473
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 235703Post Hebius »

Byle posłanka to nie noblistka.

@Czartogromski
Być może.
Ja nie czuję się czytelnikiem noblistki, więc nie staję po żadnej stronie.
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 20473
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 235718Post Hebius »

Myślałem, że to szybciej się skończy, ale jednak nie, impreza się rozkręca.
Dorota Kozińska na FB pisze:
Nie odnosząc się w żadnej mierze do pisarstwa Olgi Tokarczuk, pozwolę sobie odnieść się do sformułowań Fundacji jej imienia, posługującej się sformułowaniami, których nawet w furii i po ciężkim pijaku nie użyłabym publicznie wobec śmiertelnych wrogów. Publikując kilka godzin temu post z czerwonymi, instagramowymi wykrzyknikami oraz informacją "Uwaga imba" (może jednak inba, ale ja zgred), Fundacja przedstawia konsekwentnie autora "Rzeczpospolitej" (nieznanego mi i równie obojętnego, jak cała gazeta, za którą nie przepadam) jako "człowieka reprezentującego dziennik", dalej skupia się na "złych intencjach" tegoż, jeszcze dalej nazywa go trollem i wspomina coś o siłach ciemności.

Podkreślam raz jeszcze, nie znam "człowieka" reprezentującego "Rzeczpospolitą", podejrzewam, że jest młody i sadzi podobne babole jak jak ja, kiedy byłam nieopierzonym "człowiekiem" reprezentującym całkiem inny tytuł, ale wyrażam stanowczy sprzeciw wobec traktowania niedoświadczonego dziennikarza w sposób, który nie przystoi ósmoklasiście, a co dopiero administratorom Fundacji laureatki Nagrody Nobla.
https://www.facebook.com/dorota.kozinsk ... %2CO%2CP-R

I wspominany przez DK wpis ze strony Fundacji
Fundacja Olgi Tokarczuk na FB pisze:
‼️Uwaga imba ‼️

Przygotowując się intensywnie do jutrzejszej premiery nowej powieści Olgi „Świata jest za dużo”, o mało nie przegapiliśmy następnej awantury internetowej z autorką w roli głównej. Postanowiliśmy ją dla Was podsumować, a także zaproponować swoistą zabawę – aby wziąć w niej świadomy udział i dowiedzieć się, na czym polega, warto doczytać ten post do końca.

Człowiek reprezentujący dziennik Rzeczpospolita zwrócił się z prośbą o wywiad z Olgą Tokarczuk. Po przeczytaniu proponowanego tematu rozmowy autorka wyraziła zgodę na ten wywiad, jednak z racji nadmiaru obowiązków pisarki poproszono człowieka reprezentującego dziennik „Rzeczpospolita” o zadanie ich na piśmie. Pytania nadesłał, ale z powodu ich miałkości oraz faktu, że większość nie miała nic wspólnego z proponowanym pierwotnie przez samego zainteresowanego tematem, Wydawnictwo Literackie zdecydowało, iż nie przekaże ich Oldze, co człowiekowi reprezentującemu dziennik „Rzeczpospolita” oznajmiono (na stronach Wydawnictwo Literackie znajdziecie krótki i rzeczowy opis tej sytuacji – link w komentarzu). Bardzo ten gest ochrony autorki przed ludźmi, którzy uważają, że mogą marnować czas innych ludzi, wykonując swoją pracę na poziomie piaskownicy, doceniamy.

Ale naiwnością byłoby sądzić, że rzecz cała na wytknięciu (niepublicznym) niekompetencji i złych intencji człowieka reprezentującego dziennik „Rzeczpospolita” się zakończy.

Otóż człowiek ten opublikował spory tekst w swoim dzienniku, w którym sytuację opisał, przedstawiając się – w jakimś sensie histerycznie, a na pewno nieporadnie – jako ofiara walki o ideały wolnego dziennikarstwa, o prawo do zadawania każdemu niewygodnych pytań dla dobra świata i dyskursu. „Rzeczpospolita” postanowiła artykuł opublikować, a następnie grzać temat, gdzie się da, wedle starej zasady spin doktorów partyjnych, że jak cię złapią na łgarstwie, to brnij w nie jeszcze bardziej, a im twoja opowieść będzie gęstsza od kłamstw, insynuacji, absurdu, manipulacji i obracania kota ogonem, tym lepiej. Bo, jak wiadomo, w odróżnieniu od świata, dyskursu nigdy nie jest za dużo. Szczególnie tego, który robi nam zasięgi i pozwala zarabiać forsę, korzystając z algorytmów, premiujących treści negatywne.

I właściwie, żeby nie karmić trolla moglibyśmy sprawę przemilczeć, szczególnie, że za Olgą ujęły się już dziesiątki pisarzy i dziennikarzy wystarczająco zgrabnie i ironicznie komentując pogrążanie się Rzeczpospolitej (za to wsparcie dla autorki bardzo dziękujemy – my wiemy, ile kosztuje ją każda nadmuchiwana przez małych ludzi awantura z jej udziałem). A jednak postanowiliśmy zabrać głos, gdyż nazwa tego konkretnego dziennika kiedyś do czegoś zobowiązywała.

Poza tym martwiliśmy się już, że siły ciemności nie odezwą się przed nadchodzącą premierą nowej powieści Olgi, nie spróbują się na niej wylansować, ponownie podważyć autorytet pisarki, podzielić czytelników kłamstwami o autorce, strojąc się w szaty obrońców wartości i wreszcie: zadbać o kondycję ulubionego sportu wielu ludzi – prześcigania się w mowie nienawiści.

Na swoje nieszczęście w artykule autor opublikował kilka pytań z tych, które nadesłał, a WL ujawniło jeszcze kilka. Jednym z naszych ulubionych było pytanie przywołujące „Tysiąc lat samotności” (sic!) Márqueza, gdyż nie lubimy, kiedy ktoś się ogranicza. Naszym zdaniem pytanie o „Dwadzieścia milionów mil podmorskiej żeglugi” Verne’a rozbiłoby bank.

Dla Rzeczpospolitej mamy radę, byście namawiali swoich reprezentantów podczas pracy nad bzdurami, które wypisują, do korzystania z jakiejkolwiek inteligencji.

Czas na obiecaną zabawę. Otóż wybraliśmy kilka pytań z wywiadu, do którego na szczęście nie doszło i postanowiliśmy pofantazjować, jak mogłaby odpowiedzieć na nie Olga Tokarczuk. Dla botów i trolli powtórzmy – to my, Fundacja Olgi Tokarczuk, odpowiadamy, a nie pisarka.
A Was zachęcamy do własnych prób odpowiedzi na te pytania postawione przez człowieka reprezentującego dziennik Rzeczpospolita. Będzie Wam łatwiej zrozumieć, dlaczego one w ogóle do Olgi nie dotarły (pytania zachowujemy w składni oryginalnej).

❓RZECZPOSPOLITA: Ludzie przyprawiają pani rozmaite gęby, czy może pani je sobie sama przyprawia, a inni jedynie bezwzględnie to wykorzystują?
FUNDACJA OLGI TOKARCZUK: Oczywiście, że sama. Bardzo żałuję, że kończą się filtry na insta.

❓RZ: Co pani myśli, gdy słyszy, że jako noblistce nie wszystko pani wypada? Tylko szczerze.
FOT: Rozumiem pańską sugestię. Uważa pan, że do tej pory nie odpowiadałam szczerze.

❓RZ. Jako Polacy wykorzystaliśmy „markę Tokarczuk” do promocji za granicą rodzimej kultury?
FOT. I tak, i nie. Osobiście liczyłam na jakąś solidniejszą porcję dialektyki, tytaniczne starcie tezy z antytezą na najwyższym poziomie etyki słowa.

❓RZ. Jaką część „Świata jest za dużo” napisała sztuczna inteligencja?
FOT. Nie wiem, zapytam.

❓RZ. Wie pani, że ludzie będą wrzucać pani nowe teksty do detektorów AI?
FOT. Nie tylko ludzie. Boty też.

❓RZ. Co pani czuje, gdy Tokarczuk to dla wielu dziś ta od nazywania AI „kochaną”?
FOT. Czuję ciepło, euforyczną radość, wspólnotę, zrozumienie i wsparcie.

❓RZ. A co, gdy jest pani zapisywana do konkretnej partii?
FOT. A pstro.
https://www.facebook.com/FundacjaOlgiTo ... %2CO%2CP-R

Tokarczuk niekoniecznie, ale jej Fundacja chciałaby chyba i do idiotów dotrzeć :D
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
ODPOWIEDZ